„Konsekwencja to nie kara” – Sabina Wiercioch o wyzwaniach dzisiejszego rodzicielstwa

„Konsekwencja to nie kara” – Sabina Wiercioch o wyzwaniach dzisiejszego rodzicielstwa

Smiling woman in a brown blazer sits at a wooden table with a microphone in front of her during a podcast interview, a glass of water beside her, blue studio lighting and tropical plants in the background.

Rodzice, strzeżcie się – dziś będzie o Was i do Was! Tematem dzisiejszej rozmowy będziecie Wy i Wasze błędy. I nie musicie za nie pokutować ani przepraszać. Po prostu posłuchajcie, co możecie zmienić już dziś, po to, by żyło się Wam lżej, a każdy dzień nie przypominał areny walki.

Czy starając się ze wszystkich sił zapewnić swoim dzieciom dobre i szczęśliwe dzieciństwo, popełniasz błąd? Co właściwie robisz źle i jakie są tego (dotkliwe) konsekwencje? Jak pogodzić dbanie o swój dobrostan z reagowaniem na potrzeby dziecka? Na te i inne pytania odpowiada – jak zwykle nie gryząc się w język – Sabina Wiercioch, psycholog i specjalistka w pracy z dziećmi i młodzieżą.

Ty też się liczysz

W relacji rodzic-dziecko nie może być tak, że ja jako rodzic się męczę. Jeśli tak jest, to sygnał alarmowy – podkreśla Sabina Wiercioch. – Często rodzice nie zdają sobie sprawy z własnego wyczerpania, a to, co czują na co dzień, można nazwać poczuciem ekstremalnego zmęczenia. I czasem właśnie to jest sygnałem, że w naszej rodzinie nie dzieje się dobrze – dodaje.

Według psycholożki panaceum na rodzicielskie bolączki jest stosowanie norm i reguł, a za ich łamanie – wyciąganie odpowiednich konsekwencji.

Konsekwencja to nie kara! – zaznacza ekspertka. – Jeśli umawiam się na coś z dzieckiem i ono się z tego nie wywiąże, to ja jako rodzic wyciągam konsekwencje – i to jest naturalne. Tymczasem rodzice wciąż mylą konsekwencje z karą i boją się ich używać. To duży błąd, który źle rokuje na przyszłość – ostrzega.

Szacunek przede wszystkim

Sabina Wiercioch zwraca szczególną uwagę na kwestię szacunku do dzieci.

Tendencją rodziców jest myślenie, że jeśli dziecko jest małe, to niewiele rozumie. A jest dokładnie na odwrót. Szacunek okazywany dziecku to także czas mu poświęcony. Bez telefonu, bez innych obowiązków. To może być zwykła rozmowa o dniu spędzonym w szkole – zaznacza psycholożka.

Kwestia szacunku według Sabiny Wiercioch jest kluczowa, by w przyszłości dziecko nie miało problemu z szacunkiem tak do samego/samej siebie, jak o do innych.

Trzy filary lepszej codzienności

Poprosiliśmy Sabinę Wiercioch o trzy konkretne kroki, które mogą stać się fundamentem nowej, spokojniejszej relacji. Oto co rodzice mogą wdrożyć od zaraz:

  1. Zadbaj o swój „akumulator” – zdaniem psycholożki rodzic, który ignoruje własne wyczerpanie, staje się reaktywny i łatwiej ulega emocjom. Jeśli nie masz zasobów, nie będziesz w stanie mądrze wspierać dziecka w jego trudnościach. Pierwszym krokiem jest uznanie, że Twój dobrostan to nie egoizm, ale warunek konieczny, by być dobrym przewodnikiem.
  2. Wprowadź czytelne zasady gry (poza polem bitwy) – dzieci potrzebują granic, by czuć się bezpiecznie, ale normy i reguły najlepiej ustalać wtedy, gdy wszyscy są spokojni, a nie w ferworze kłótni. Pamiętaj: konsekwencja to naturalny wynik niedotrzymania umowy, a nie próba „dokopania” dziecku za to, że zawiniło. Dzięki temu młody człowiek uczy się odpowiedzialności za własne wybory, a nie lęku przed gniewem rodzica.
  3. Podaruj dziecku 15 minut „czystej” obecności – w świecie pełnym powiadomień prawdziwym luksusem jest uwaga. Wystarczy kwadrans dziennie, ale bez telefonu pod ręką i planowania listy zakupów. To czas na słuchanie bez oceniania i pouczania. To właśnie te krótkie momenty budują kapitał zaufania, z którego będziecie czerpać w chwilach kryzysowych.

Zapraszamy do obejrzenia pełnej rozmowy, w której Sabina Wiercioch podpowiada, jak przestać być „policjantem” we własnym domu i zacząć czerpać radość z bycia rodzicem.

Czytaj także: Młodzi adepci prawa walczyli o indeks w Nowym Sączu

 

Filmoteka dts24

217 Videos