Stoi na stacji lokomotywa… tymi słowami rozpoczyna się jeden z najsłynniejszych wierszy dla dzieci z 1936 roku autorstwa Juliana Tuwima. Tak samo można by zacząć opowieść o samochodzie marki Renault, który ,,zacumował” na parkingu przy ul. Fryderyka Chopina 20 w Gorlicach. Za wycieraczkami niczym miłosne liściki swojej lubej, codziennie, permanentnie, nieustępliwie i bez widoku na poddanie się, dokłada zarządca parkingu kolejne wezwania do zapłaty.
Kim jest właściciel pojazdu, który niczym niedostępna niewiasta ignoruje ,,zaloty” zarządcy parkingu? Czy porzucił samochód, czy stało się poważnego, czy może czeka, by pod osłoną nocy wsiąść do swojego ,,rydwanu” i odjechać w siną dal? Można żartować i natrząsać się z sytuacji, która jak się okazuje, jest dość skomplikowana. ,,Mandaty”, czyli wezwania do zapłaty rozpychają się pod wycieraczką. Niektóre zwiewa wiatr, inne rozpuszczaj się pod wpływem deszczu. Tak, czy siak przyciągają mieszkańców, którzy z zaciekawieniem przyglądają się stosowi papieru na przedniej szybie. Od lokalsa słyszymy, że Renault zacznie być wkrótce w Gorlicach rozpoznawalny jak Dąb Bartek rosnący w Nadleśnictwie Zagnańsk w województwie świętokrzyskim. Sprawa jest ciekawa i jak się okazuje ani nie dla policjantów, ani strażników miejskich.
– Jeśli samochód nie zagraża bezpieczeństwu i nie powoduje zagrożenia w ruchu drogowym, czyli stoi na miejscu parkingowym, to nie jest to sprawa dla policji. To problem bardziej dla straży miejskiej, która nie mogąc ustalić właściciela pojazdu, może zwrócić się do nas z prośbą o namierzenie go. Wówczas strażnicy wezwą właściciela do usunięcia pojazdu – przekazał w rozmowie z naszą redakcją oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Gorlicach podkomisarz Gustaw Janas.
I tutaj pies pogrzebany, bo nie jest to również sprawa dla strażników miejskich. Dlaczego? Samochód stoi na prywatnym parkingu przy jednym ze sklepów, więc właściciela pojazdu na ,,spytki” może wziąć jedynie właściciel parkingu. Nikt inny. Wszystko w zakresie kodeksu cywilnego.
– Osoba, która zostawiła tam samochód może odpowiadać cywilnie przed właścicielem terenu, bo ten może wystąpić do sądu o usunięcie pojazdu i nałożenie naliczonej kary zgodnej z regulaminem obowiązującym w tym miejscu. Może się okazać, że kwota kary przekroczy wartość pojazdu. My i policja działamy na podstawnie ustawy ,,Prawo o ruchu drogowym”. Zajmujemy się drogami publicznymi, strefami zamieszkania i ruchu – wyjaśnił w rozmowie z nami Komendant Straży Krzysztof Tybor.
Jeśli Renault znajdowałby się na terenach podlegających ,,jurysdykcji” strażników i właściciel nie zgłosiłby się po niego, samochód zostałby zholowany, a następnie przejęty na własność miasta. W zależności od wartości trafiłby na sprzedaż lub został zutylizowany. Na prywatnym parkingu pojazd będzie stał do momentu aż właściciel posesji rozpocznie działanie w kierunku jego usunięcia. Skoro nie znajduje się w strefie ruchu, służbom nic do tego. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że absurdalna sytuacja jest także z miejscami dla osób z niepełnosprawnościami pod niektórymi marketami.
– Nie ma tam strefy ruchu, więc karać faktycznie nie możemy za pakowanie w takich miejscach przed osoby nieuprawnione – dodał komendant Krzysztof Tybor.
Czytaj także: Odszedł lektor Sławomir Kaniuk, psalmista Parafii Prawosławnej w Hańczowej






































































































































































































