Dyrekcja Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie przeczy, jakoby doszło do odmowy przyjęcia 12-letniej dziewczynki z Limanowej, u której doszło do krytycznego zatrucia czadem. Posłanka Lewicy interweniuje w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia. Chce rzetelnego wyjaśnienia sytuacji.
Do dramatycznego zdarzenia doszło 4 stycznia w jednym z mieszkań przy ul. Piłsudskiego w Limanowej. Dziewczynka kąpała się w łazience i zasłabła, jej stan był krytyczny. Szybko się okazało, że doszło do rozszczelnienia piecyka gazowego służącego do ogrzewania mieszkania i wody. Lekarze limanowskiego szpitala mieli prosić Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie-Prokocimiu o przyjęcie dziecka do tej placówki, czyli do szpitala „wyższej referencyjności”. Odpowiedź miała być odmowna. Nie było czasu do stracenia, więc zapadła decyzja o wożeniu dziecka przez kolejne dni 70 km do ,,Rydygiera”. Tam dziewczynka nie mogła zostać, ponieważ brak w placówce oddziału pediatrycznego. O sprawie pisaliśmy w artykule: Dramat dziecka zatrutego czadem. Walczyła o życie, szpital odmówił przyjęcia?
Dzisiaj, 13 stycznia, władze Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie wydały oświadczenie, w którym przeczą, by taka sytuacja miała miejsce. Według tamtejszej dyrekcji, limanowscy medycy dzwonili do ich placówki, ale tylko po to, by skonsultować przypadek młodej pacjentki, a nie poprosić o przyjęcie. Poniżej całe oświadczenie.


Dyrekcja limanowskiej lecznicy w całość podtrzymuje wcześniejsze oświadczenie o odmowie przyjęcia dziecka do krakowskiego szpitala, przez co dziewczynka musiała być przez cztery dni wożona karetką z Limanowej do Krakowa w śnieżycach. Sprawą zainteresowała się posłanka Lewicy z Krakowa Daria Gosek-Popiołek.
,,To, że 12-letnia dziewczynka w bardzo poważnym stanie musiała przez cztery dni krążyć karetką między Limanową a Krakowem i to jeszcze w czasie śnieżyc, po prostu nie mieści się w głowie. Skierowałam interpelację do Ministry Zdrowia, bo w obliczu sprzecznych komunikatów musimy ustalić, czy faktycznie doszło do odmowy przyjęcia dziecka, czy też zawiódł przepływ informacji. Chore dziecko nie może być zakładnikiem biurokracji albo braku porozumienia między szpitalami. Potrzebujemy jasnych procedur, by nikt więcej nie musiał doświadczać takiej sytuacji, niezależnie od stopnia skomplikowania przypadku czy relacji między placówkami” – napisała w dokumencie posłanka Daria Gosek-Popiołek. Całość tutaj —>interpelacja Ministerstwo Zdrowia 12-latka z Limanowej



































































































































































































