Ekipy sądeckich mediów połączyły siły

Ekipy sądeckich mediów połączyły siły

Bratnie redakcje GK, DP i DTS spotkały się, by przemówić ludzkim głosem, nie czekając na Wigilię. Ekipy trzech sądeckich mediów – w służbie czynnej oraz rezerwiści – udowodnili, że konkurowanie było i jest ważne, ale relacje międzyludzkie i rozmowa przy stole są jeszcze ważniejsze.

Impulsem do spotkania osób przez lata tworzących zespół „Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego” oraz DTS była nasza niedawna publikacja w mediach społecznościach. W rocznicę wydarzenia przypomnieliśmy zdjęcie sprzed 25 lat, upamiętniające zespół sądeckiego oddziału GK ze statuetką nagrody Allianz Nike. Na tym zdjęciu większość osób z tamtej fotografii jest obecna. Niektórzy nawet niespecjalnie się zmienili od 2000 roku. Oczywiście na współczesnym spotkaniu było nas dużo więcej, co zresztą widać na zdjęciu. Podpisywać tych osób nie będziemy celowo. To zadanie dla wnikliwych i dociekliwych. Kto rozpozna wszystkich i opisze skład według jakiegoś porządku (np. stoją od lewej w pierwszym rzędzie itd.), otrzyma od redakcji DTS drobną niespodziankę. Dodamy tylko – warto spróbować i wysłać na adres: [email protected].

A wracając do spotkania, to przebiegało – jakby napisał klasyk w czasach minionych – w przyjaznej i pełnej wzajemnego zrozumienia atmosferze. Żarcik-sucharek, nikt by już tak nie napisał. Po prostu było niezwykle miło, a może nawet odrobinę wzruszająco. Niektórzy nie widzieli się od kilkunastu lat, choć wcześniej latami widywali się codziennie w pracy. Dziennikarska intuicja podpowiada nam, że to nie było ostatnie takie spotkanie. Okazuje się bowiem, że w czasach (i to zdanie musi zabrzmieć trochę boomersko) kiedy kontakty międzyludzkie przeniosły się do mediów społecznościowych, coraz liczniejsi są ci, którzy zwyczajnie tęsknią, by spotykać się z żywym człowiekiem. Zabrzmiało sentymentalnie? Trudno, bo to było spotkanie trochę sentymentalne. Ale tylko trochę, bo więcej było tego wieczoru śmiechu niż łez. Choć najwięcej było oczywiście wspomnień i zdań zaczynanych się od: „A pamiętasz…”. Oczywiście nie wszystko z odległej przeszłości wyraźnie pamiętamy, ale to akurat spotkanie w „Spóźnionym Słowiku” pamiętać będziemy przez lata. Nazwisk osób obecnych nie wymieniamy, bo możecie ich zobaczyć na zdjęciu, ale przy stole wymieniliśmy głośno tych, którzy z nami pracowali, ale spotkać się już nie mogą: Monika Kowalczyk, Daniel Weimer, Jerzy Leśniak, Jacek Zaremba, Leszek Horwat, Henryk Szewczyk.

Jako autora zdjęcia podpisujemy widocznego na nim Stanisława Śmierciaka, bo chociaż migawki faktycznie nie naciskał, to jednak przeszkolił kogo trzeba, by jego aparat posłuchał również obcej ręki.

Czytaj też:

Ogólnopolskie Otwarcie Sezonu Zimowego 2025/2026 na Jaworzynie Krynickiej, która otwiera „Harnasia”

Filmoteka dts24

214 Videos