Dzisiaj w Nowym Sączu, a dokładniej w auli Akademii Nauk Stosowanych odbywają się warsztaty: “Bądź gotów! Jak chronić siebie i bliskich w sytuacjach zagrożenia?”. Zaproszono cenionych ekspertów, co w połączeniu z planem wydarzenia, nadaje sprawie intrygującej powagi. W obliczu sytuacji zwłaszcza na wschód od Polski, ale też w innych miejscach na świecie, rodzi się pytanie czy powinni realnie czuć się atakowani i przygotowywać się do bardziej niż dotychczas aktywnego dbania o bezpieczeństwo.
Na te warsztaty zapraszał prezydent Ludomir Handzel, więc to pytanie do niego, skąd taka mobilizacja do uświadamiania nowosądeczan w tym momencie? – To jest pobudka. Delikatne komunikaty mieliśmy przez ostatnie lata, świat odpowiedział sabotażami, cyberatakami, wojną tuż za granicą. A teraz wysadzaniem torów kolejowych. Udawanie, że „nas to nie dotyczy”, jest luksusem, na który już nas nie stać. Ja nie chcę mieszkańców straszyć, ale też nie zamierzam ich karmić złudnym poczuciem bezpieczeństwa. Wolę głośne hasło i świadomych ludzi, niż ciszę… przerwaną nagle syrenami – wyjaśnił nam gospodarz Nowego Sącza.
Warto zaznaczyć, że prelegentami są profesor Wiesław Gumuła (członek Komisji Zagrożeń Cywilizacyjnych Polskiej Akademii Umiejętności, były doradca NBP); Paweł “Naval” Mateńczuk (pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej, były operator GROM) i Marek Budzisz (analityk Strategy & Future, ekspert Civil Defense, były doradca Ministra Finansów). Dla chętnych – warsztaty odbywają się od 11:30 do 13:30, ale można je również oglądać na antenie RTK.
Część ludzi może to odebrać, jako uzasadnioną edukację. Inni natomiast, zwłaszcza przytaczając sytuację z niedawnym uszkodzeniem torów, jako nadmierne straszenie ludzi. Niektórzy dodadzą sobie pożar pociągu sprzed kilku dni w Nowym Sączu i możemy mieć posądzenia o panikowanie. – Co mnie naprawdę przeraża? Nie to, że ktoś powie „przesada”, tylko to, że któregoś dnia ktoś inny powie: „Nikt nas nie uprzedził”. Mówienie wprost o ryzyku to nie straszenie, tylko szacunek. Państwo buduje system Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, samorządy są jego elementem. My nie robimy paniki, my robimy lekcję: co realnie może się stać i co wtedy zrobić – wyjaśnił prezydent.
– Mieszkaniec ma być w centrum, nie na marginesie. Eksperci wyjaśnią mu co i jak powinien robić w sytuacji zagrożenia. Żeby ochronić siebie i bliskich. Największą iluzją jest myślenie, że „ktoś przyjedzie i wszystko załatwi”. Nie. W pierwszych godzinach kryzysu „kimś” jesteśmy my sami. To ma być brutalnie szczera diagnoza. W pierwszych dniach poważnego kryzysu systemy państwa i samorządu mogą być przeciążone, drogi zablokowane, linie zajęte. Wtedy nie ratuje nas piękne hasło, tylko to, czy mamy wodę, jedzenie, leki, zapasowe ładowanie, ustalone miejsce spotkania z rodziną. Eksperci o tym mówią. Zero magii. Samo życie – podkreślił nasz rozmówca.
Nowy Sącz jednak jest z dala od wszystkich udokumentowanych wydarzeń, które mogą nosić znamiona ataków czy zamachów. Skąd zatem takie zdecydowane kroki? – Właśnie dlatego, że jest spokojnie, mamy świetny moment, żeby się przygotować. Kryzys nie sprawdza meldunku. Nie patrzy, czy to stolica, czy miasto średniej wielkości. My nie mamy wpływu na wszystko, co się może wydarzyć, ale mamy ogromny wpływ na to, jak zareagujemy. Zwykły przykład: zimowy wieczór, brak prądu, brak zasięgu telefonów, dzieci pytają, co się dzieje. Wtedy jest już po dyskusji „czy to przesada”. Wtedy liczy się tylko to, czy mamy plan – wyjaśnił Ludomir Handzel, który organizuje wspomniane warsztaty.
Czytaj także: Bronisław Pieracki kolejny raz upamiętniony w Nowym Sączu


































































































































































































