Drużyna z Nowego Sącza zakończyła rundę jesienną w 2. lidze wynikiem, który uczciwie można nazwać „średnio stabilny”, wystarczający, by trzymać się środka tabeli, za słaby, by myśleć o czymś ambitniejszym.
Ostatni mecz jesieni zakończony porażką 0:2 ze Świtem Szczecin, był symboliczny dla całej rundy. Sandecja nie wyglądała na zespół gorszy piłkarsko, miała akcje, z których można było coś wycisnąć, ale konkretów brakło. Świt wykorzystał swoje sytuacje, Sandecja – nie.
W statystykach ten obraz robi się jeszcze wyraźniejszy. Bilans zwycięstw, remisów i porażek rozłożył się niemal równomiernie. Sandecja potrafiła wygrać z zespołami z górnej części tabeli, by później zgubić punkty z rywalem teoretycznie słabszym. Zaskakująco lepiej wyglądała gra na wyjazdach. Poza Nowym Sączem drużyna grała odważniej, jakby presja własnego stadionu ważyła więcej niż powinna.
Teraz przed klubem długa zima i czas na wnioski. Jeśli uda się ustabilizować skład, poprawić skuteczność i odpalić większą pewność siebie w meczach domowych, Sandecja może wejść w wiosnę z przytupem.
Sądeczanie zakończyli rundę jesienną z bilansem 23 punktów w 18 meczach, co daje średnio ok. 1.3 punktu na spotkanie. Wynik lokuje drużynę stabilnie w środku tabeli, bez realnego zagrożenia spadkiem, ale też bez kontaktu z ligową czołówką.
źródło danych: astar.czest.pl
Zdjęcia: Adrian Maraś/Sandecja.pl





























































































































































































































