
Rozmowa z Dariuszem Czechem – dyrektorem generalnym zakładów Beverages, Grupa Maspex.
– Panie dyrektorze, jestem świeżo po lekturze rodzinnych wspomnień prawnuczki inżyniera Józefa Marka i jej opisu, jak powstał pierwszy sok wyprodukowany w Tymbarku. Gdyby miał Pan opowiedzieć założycielowi firmy, co wydarzyło się w tzw. Owocarni przez minione dziewięćdziesiąt lat, jak ująłby Pan ten proces?
– Warto zacząć od tego, że przez cały okres działalności zakład przechodził różne etapy. Początki to spółdzielnia i czasy Józefa Marka, potem okres okupacji, a po wojnie – włączanie zakładu w różne struktury przedsiębiorstw państwowych. W 1999 r. jego akcje zostały kupione przez firmę Maspex i od tej pory zakład działa w strukturach prywatnych.
– Ujmując to określenie nieco w cudzysłów można ten moment nazwać „erą nowożytną” firmy z Tymbarku?
– Tak, to była istotna zmiana, fundamentalna dla dalszych losów firmy. Zmieniło się podejście i filozofia prowadzenia przedsiębiorstwa. Można powiedzieć, że zmieniło się niemal wszystko, natomiast jedno pozostaje bez zmian: pasja ludzi pracujących w zakładzie i szacunek dla dzieła założyciela Józefa Marka. To, co się zmieniło, to strategia właścicieli – reinwestowanie zysków i ciągły rozwój. Maspex nie „przejada” zysków. Podstawą działalności jest inwestowanie w zakład i jego rozwój. Maspex od momentu przyłączenia Tymbarku zainwestował w markę ponad 800 mln zł oraz przeznaczył 850 mln zł na inwestycje produkcyjno-logistyczne. Najnowszą jest otwarte w tym roku nowoczesne centrum logistyczno-magazynowe. Dzięki wszystkim inwestycjom moce produkcyjne zakładu wzrosły z 90 mln litrów w 1999 r. do ponad 360 mln litrów w 2024 r. Równocześnie pięciokrotnie zwiększono skalę przetwórstwa – z 14 tys. ton owoców w tłoczni do 70 tys. ton rocznie.
Więcej czytaj: https://www.dts24.pl/dts-2025-11-27/


































































































































































































