Rafał Smalec: ubolewam, że nie daliśmy kibicom radości ze zwycięstwa

Rafał Smalec: ubolewam, że nie daliśmy kibicom radości ze zwycięstwa

Rywalizacja z Podbeskidziem Bielsko-Biała zakończyła się podziałem punktów. Po meczu trener zwrócił uwagę na najważniejsze aspekty zarówno w kwestiach organizacyjnych, jak również podsumował występ swojej drużyny.

Sandecja rozegrała ostatni mecz w tym roku na własnym stadionie, ale żeby można było go rozegrać, potrzebne było wsparcie kibiców, którzy przez dwa dni odśnieżali murawę. Do tej sytuacji odniósł się na konferencji prasowej trener Rafał Smalec. – Zacznę dzisiaj od podziękowań, bardzo dużych dla wszystkich ludzi związanych z klubem. Szczególnie dla kibiców, którzy przez dwa dni odśnieżali boisku po to, aby ten mecz mógł w ogóle się odbyć. Ogromny szacunek do tych ludzi, bo mogli powiedzieć, że to nie jest ich robota. Są jednak niesamowicie oddani klubowi, to widać i słychać na każdym kroku. Ogromne słowa podziękowania. My chcieliśmy się im odwdzięczyć za to podejście do tematu i zagrać najlepiej jak potrafimy – powiedział szkoleniowiec.

– Staraliśmy się. Pierwsza połowa po raz kolejny była średnia w naszym wykonaniu. Nie chcę tutaj na nic zwalać winy, ale też mogę wytłumaczyć, że wiele rzeczy zależy od tego, jakie są możliwości. My przez dwa dni zrobiliśmy pół treningu. Dlatego, że w piątek padał śnieg i nie wyszliśmy na boisko. Byliśmy tylko na siłowni. Nawet przez minutę nie przećwiczyliśmy pracy w defensywie. Mimo wszystko drużyna zrealizowała w obronie to, co chcieliśmy, bo zmieniliśmy trochę strukturę w bronieniu i chłopaki to dźwignęli. W piątek odśnieżyliśmy sobie sami ćwiartkę sztucznego boiska i tam zrobiliśmy trening, aby poczuć piłkę. Poczuć boisko i w jakikolwiek sposób się do meczu przygotować. Każdy kij ma dwa końce, wszystko zależy od możliwości. Absolutnie nie chcę narzekać, tylko przedstawić, jak to wszystko naprawdę wygląda. Każdy detal jest ważny – dodał opiekun Biało-Czarnych.

Nie udało się wygrać, ale drużyna dopisała cenny punkt w swoim dorobku.  – Ja tak naprawdę jestem dumny z zespołu, że w tak turbo szybki sposób przyswoił to, co chcieliśmy im zaproponować. Mecz ciężki. Pewnie trudny do oglądania. Bardzo zamknięty, bez konkretów. Oba zespoły biły głową w mur, aby stworzyć jakąś sytuację i wydaje się, że z takich w polu karnym mieliśmy najgroźniejszą. Strzał w słupek i zabrakło trochę szczęścia, żeby piłka wpadła. Przeciwnik miał jedną fenomenalną kontrę w drugiej połowie, ale na tutaj na nasze szczęście nic z tego nie wyszło. Pozostaje nam przyjąć ten jeden punkt, cieszyć się, że zagraliśmy na zero z tyłu. W końcu nie straciliśmy bramki. Ubolewamy, że nie daliśmy kibicom radości ze zwycięstwa – podsumował trener Rafał Smalec.

Czytaj także: Kibice pomogli ze śniegiem, aby Sandecja zagrała z Podbeskidziem

fot. Adrian Maraś

Filmoteka dts24

211 Videos