PRZEDWOJENNA KRYNICA PULSOWAŁA TANECZNYM JAZZEM!

PRZEDWOJENNA KRYNICA PULSOWAŁA TANECZNYM JAZZEM!

Moda na jazz przybyła do Polski zza oceanu. Zanim jednak trafił do sal koncertowych, przez wiele lat rozbrzmiewał niemal wyłącznie w lokalach gastronomicznych – restauracjach i kawiarniach, gdzie grano go jako muzykę do tańca lub „do talerza”. W okresie międzywojennym Krynica była uznawana za czwarty najważniejszy ośrodek jazzu w Polsce, po Warszawie, Krakowie i Zakopanem. To właśnie tutaj w sezonie występowali najlepsi muzycy, a krynickie dansingi cieszyły się ogromnym prestiżem towarzyskim. Krynica szybko zyskała renomę miasta nowoczesnego, artystycznego i otwartego na światowe trendy – a występy jazzbandów z uznanych lokali były gwarancją szyku i prestiżu.

Kagan, Gold i inni, czyli jazz zadomawia się w Domu Zdrojowym

Pierwszy jazzowy zespół, który prawdopodobnie zawitał do Krynicy, przyjechał z Warszawy. Była to formacja pianisty Jakuba Kagana, w której grali również saksofonista Wacław Roszkowski, skrzypek Józef Cukierman i perkusista Sam Salvano. Z relacji prasowych wynika, że ich występy zrobiły na publiczności ogromne wrażenie:

„Po południu wreszcie i wieczorem, w tej pięknej sali, dancing przy dźwiękach świetnego jazz-band Kagana z warszawskiego Bristolu, przy którym i nieboszczycy tańczyć by musieli. Toteż, gdy przyjdzie godzina dancingu, liczne pary tańczą zapamiętale, zapominając o kuracji i strapieniach”
(Ilustrowany Kurier Codzienny, 1926, nr 155).

Muzyka Kagana szybko stała się jednym z symboli życia towarzyskiego w Krynicy. Występy jego orkiestry przyciągały tłumy kuracjuszy i turystów, a prasa nie szczędziła pochwał:

„W kawiarni w Domu Zdrojowym oraz na licznych balach krynickich przygrywa świetny, znany zespół dyr. Kagana. W sezonie bieżącym zespół ten cieszył się szczególnie dużym powodzeniem.”
(Świat, 18 IX 1926).

Na fali sukcesu zaczęto zapraszać do Krynicy kolejne orkiestry z najwyższej półki. Dyrektor Józef Lubelski już w lipcu 1927 roku zakontraktował zespół Tadeusza Górzyńskiego oraz Jazz Band Henryka Golda z pianistą Wiktorem Miszułowiczem.

Krynicka Ilustrowana Jednodniówka pisała wówczas:

„Pierwszorzędną zachętą dancingu jest dobra muzyka. W tym zakresie posiada już ustaloną szeroko, świetną markę zespół dyr. Henryka Golda, do którego należy też świetny pianista Wiktor Miszułowicz. Zespół ten stale grywa do płyt gramofonowych, dzięki czemu produkcje jego rozchodzą się na wielkim obszarze kraju.”

W kolejnych latach w Krynicy pojawiały się orkiestry cieszące się ogólnopolską sławą – występowali tu m.in. Karasiński i Kataszek, a także duet Artur Gold i Jerzy Petersburski, twórcy przebojów śpiewanych w całej Polsce.

Patria – jazz, luksus i lustrzana kula

Z czasem najelegantszym miejscem w Krynicy stał się Hotel Patria, należący do światowej sławy tenora Jana Kiepury. Koszt budowy wyniósł około trzech milionów ówczesnych złotych – inwestycja imponująca skalą i rozmachem. Hotel był jednym z najnowocześniejszych w II Rzeczypospolitej: miał centralne ogrzewanie, windy, łazienki w każdym pokoju, elektryczne oświetlenie i własną elektrownię. W jego restauracji grywały najlepsze orkiestry i jazzbandy.

Tak dansingi w Patrii wspominał Stefan Półchłopek:

„W Patrii podczas dancingów grały dobre orkiestry. Po godzinie 10 wieczorem schodziło się do «Piekiełka» i tam kontynuowano zabawę, żeby nie zakłócać ciszy nocnej. Był tam specyficzny nastrój, zamontowano bowiem pierwszą w Polsce lustrzaną kręcącą się kulę, która dawała punktowe światło. Było to coś w rodzaju dzisiejszej dyskoteki. Krynica była najmodniejszym wypoczynkowym miejscem w Polsce (Zakopane stało się modne później), przyjeżdżała tu elita. Widywany był nawet Kornel Makuszyński, który przecież tak uwielbiał Zakopane.”

W 1938 roku Jan Kiepura podpisał kontrakt z warszawsko-wileńskim saksofonistą Leonardem Ilgowskim, współpracującym wówczas z pianistą Jerzym Rosnerem. Ich The Ilgowski–Rosner Band koncertował w okresie letnim, przyciągając kuracjuszy, wczasowiczów i miejscowych melomanów. Jak wspominała Zofia Krokowska-Zastawnik, bywalczyni Patrii, w lokalu panował znakomity nastrój, grano świetną muzykę, a publiczność dopisywała. W „Piekiełku” rezydował znany barman Antoś – postać, o której do dziś krążą wspomnienia.

Autor: Wojciech Knapik

Więcej przeczytasz w Specjalnym Dodatku Festiwalowym w najnowszym wydaniu DTS – strony 21–22 TUTAJ

Materiał autopromocyjny

 

 

 

Filmoteka dts24

217 Videos