Pod koniec września stwierdziliśmy, że Sandecja na własnym boisku jest bezradna i stadion przy Kilińskiego 47 trzeba odczarować. Władze klubu zdawały sobie sprawę z problemu do tego stopnia, że zadbano nawet o to, aby kapelan sądeckiego sportu poświęcił murawę oraz piłkarską szatnię. Weryfikacją czy ten kryzys w meczach domowych uda się zażegnać, miała być rywalizacja z rezerwami Śląska Wrocław.
Niestety trzytygodniowe starania, aby poradzić sobie z problemem, nie przyniosły rezultatu. Nowosądeczanie doznali bowiem wysokiej porażki, a ich katem okazał się Wiktor Niewiarowski. 24-letni pomocnik urządził sobie festiwal strzelecki i trzykrotnie umieścił piłkę w siatce. Jedno trafienie dołożył Hubert Muszyński. Sandecja nie była w stanie się poważnie przeciwstawić, czy też odpowiedzieć chociażby zdobyciem jednego gola.

Problem ze zwycięstwami na własnym boisku pozostał, a niewykluczone, że związana z nim presja będzie tylko rosnąć. Odnosił się do tej sprawy Arkadiusz Aleksander, kiedy zapytaliśmy go o to w niedawnym wywiadzie. – Trudno powiedzieć co się dzieje. Tak naprawdę zagraliśmy na oficjalnie otwartym stadionie dopiero trzy mecze, co prawda jeszcze bez zwycięstwa, ale one z pewnością przyjdą. Wierzę w to. Może to jakiś rodzaj presji? Wiesz, na każdym z tych spotkań mieliśmy komplet widzów. Właściwie w całej Polsce na nowych stadionach nie zdarzało się, aby tak zapełniać stadion co mecz po tym debiutanckim, historycznym spotkaniu. U nas w Nowym Sączu każdorazowo są pełne trybuny, świetny doping i nie ukrywajmy, ta forma jakiejś presji względem stadionu budowała się przecież przez wiele miesięcy. Wierzę, że w kolejnych meczach będzie już tylko lepiej – wyjaśniał wówczas współwłaściciel klubu.
Sandecja po tym meczu zajmuje siódme miejsce w tabeli z dorobkiem 19 punktów. Strata do miejsc pozwalających myśleć o awansie do I ligi jest niewielka, ale również niezbyt duża różnica jest względem strefy spadkowej. Kolejny mecz u siebie podopieczni trenera Łukasza Mierzejewskiego zagrają już w najbliższą niedzielę 26 października.
Sandecja Nowy Sącz – Śląsk II Wrocław 0:4 (0:2)
Bramki: Wiktor Niewiarowski 10′, 66′, 84′, Hubert Muszyński 39′.
Sandecja: Mateusz Jeleń – Leon Ziętek, Wojciech Błyszko, Wiktor Pleśnierowicz, Kacper Szczudliński (46′ Siméon Ouré), Kacper Talar (76′ Kacper Ćwielong), Adam Brenkus (81′ Arkadiusz Orzeł), Bartłomiej Kasprzak, Tomasz Kołbon (76′ Wiktor Kłos), Daniel Pietraszkiewicz, Rafał Wolsztyński.
Śląsk II: Bartosz Głogowski – Łukasz Gerstenstein, Hubert Muszyński, Ołeksandr Hawryłenko, Mateusz Krygowski, Michał Milewski, Oskar Wojtczak, Jan Chodera, Aleksander Wołczek, Wiktor Niewiarowski, Paweł Kosmalski.
Sędziował: Aleksander Kozieł.





































































































































































































