Pierwszego od końca XIX wieku udokumentowanego znaleziska artefaktu archeologicznego na terenie Limanowej dokonał…pies Ryszard i jego właściciel Paweł Wójcik. Podczas spaceru czworonóg zainteresował się wystającym z ziemi przedmiotem, który pan Paweł postanowił wyciągnąć. Okazało się, że trzyma w ręce grot włóczni.
Nie było to tak spektakularne znalezisko jakie możemy obserwować w filmach z serii przygód Indiana Jonesa, ale szczególne dla Limanowej, której obszar nie był dotychczas weryfikowany w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski. Tym sam duet: pies Ryszard i właściciel Paweł Wójcik dokonali na tym terenie pierwszego archeologicznego odkrycia od końca XIX wieku.
Po wydobyciu prawie 30-sto centymetrowego grotu włóczni z ziemi pan Paweł od razu skontaktował się z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków w Krakowie i wskazał archeologom miejsce znaleziska. Według poczynionych badań grot miał powstać około II/III w. n.e. w kręgu kultury przeworskiej. Na ten moment badacze nie są w stanie określić czy przedmiot ten należał do germańskiego plemienia Wandali czy Burgundów. Pewne jest jednak, że w ziemi spędził ponad 1700 lat.
Artefakt został poddany konserwacji w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, a obecnie znajduje się już w limanowskim muzeum, gdzie od dziś (14 października) można go oglądać jako jeden z eksponatów.
O tym czym charakteryzowała się kultura przeworska, z której kręgu pochodzi znalezisko, szerzej opowiadają badacze TUTAJ.
Czytaj też: Zwolennicy budowy ,,sądeczanki” apelują do urzędników. Powstała petycja w tej sprawie










































































































































































































