Negocjują z czasem…choć choroba jest nieubłagana [ZBIÓRKA]

Negocjują z czasem…choć choroba jest nieubłagana [ZBIÓRKA]

Drogi Anny i Filipa skrzyżowały się ze sobą, gdy obydwoje nieśli już na swoich plecach życiowe bagaże, obydwoje mieli za sobą związek małżeński i nie planowali się spieszyć. Liczyli na więcej czasu, jednak… od sierpnia każda sekunda okazała się na wagę złota. U Filipa zdiagnozowano glejaka wielopostaciowego, a para zaczęła negocjacje z okrutnym czasem.

Nie tak miało wyglądać ich życie – mieli wiele planów, a w tym ślub. Jednak 19 sierpnia świat się dla nich zatrzymał, a diagnoza, którą otrzymał Filip sprawiła, że każda sekunda jest dwa razy cenniejsza. Glejak wielopostaciowy czwartego stopnia to jeden z najzłośliwszych nowotworów mózgu…i nie ma na niego lekarstwa. Para rozpoczęła negocjacje z czasem, aby dostać go możliwie jak najwięcej.

Po zakończonej terapii w Polsce mają możliwość poddania się terapiom niestandardowym w Niemczech – leczenie to może dać im więcej cennego czasu razem. Jednak koszt transportu, opieki medycznej oraz zakwaterowania przewyższa możliwości finansowe pary, dlatego zdecydowali się poprosić o pomoc.

– Najtrudniejsza jest tak naprawdę bezradność. Mamy świadomość, że ta choroba jest nieuleczalna i nie ma na nią lekarstwa. Jest ona bardzo nieprzewidywalna – raz daje kilka lat, a czasem zaledwie miesiące i na to nie mamy wpływu. Tym bardziej, że w tym przypadku rzecz tak prozaiczna jak pieniądze decyduje o tym, czy to życie zostanie przedłużone czy nie. Nie braliśmy pod uwagę tego, że wywróci się nam ono o 180 stopni. Widzę przy tym jak mój mąż się zmienia – są to drobne rzeczy, ale ja je dostrzegam. Powolutku dociera do nas świadomość nieuchronności tego co się dzieje. Natomiast, jesteśmy razem, wspieramy się – to jest najważniejsze. Może to zabrzmi górnolotnie, ale stwierdziliśmy, że tak właśnie miało być wraz z naszym ślubem – to było prawdziwe i szczere – opowiada w rozmowie z dts24 Anna Pabiańczyk-Woźniak, mieszkająca w Nowym Sączu.

Ich ślub odbył się w szpitalu, bez splendoru, pięknych sukien i garniturów, bez sali wypełnionej po brzegi gośćmi. Z kolei świadkami ich sakramentalnego ,,tak” były pielęgniarki oraz lekarze dyżurujący.

Stwierdziliśmy, że nie mamy na co czekać. Gdyby okazało się, że Filip nie przeżyje operacji, bo zawsze jest jeszcze to ryzyko, to chcemy, aby odszedł jako mój mąż. Chcemy być razem w tej chorobie jako małżeństwo – dodaje Anna Pabiańczyk-Woźniak.

Jeśli możesz, to pomożesz?

Link do zbiórki znajduje się TUTAJ. Powstała również grupa na Facebooku, gdzie odbywają się licytacje, a pozyskane pieniądze przekazywane są na leczenie Filipa –> TUTAJ.

Żona Filipa zaznacza, że kwota, która zostanie przez nich niewykorzystana do ewentualnego odejścia męża będzie przeznaczona na inną zbiórkę.

Czytaj też: Marsz Pamięci w Parku Strzeleckim. Sądeczanki chcą upamiętnić dzieci, które odeszły zbyt wcześnie

 

Fot. zrzutka.pl

Filmoteka dts24

217 Videos