Co to za dyrektor, co starym golfem jeździ? Rozmowa z Ewą Zielińską

Co to za dyrektor, co starym golfem jeździ? Rozmowa z Ewą Zielińską

Rozmowa z dyrektor Zespołu Szkół Samochodowych w Nowym Sączu Ewą Zielińską.  

Broni się pani przed powiedzeniem czegoś o sobie, ale rozwój szkoły zależy od jej dyrektora. Pani jest pierwszą kobietą w historii szkoły na tym stanowisku. Kiedy ogłoszono wybór Ewy Zielińskiej na gospodarza placówki, w sieci pojawiły się uszczypliwe pytania: ,,czy pani dyrektor potrafi chociaż zmienić koło?”

Generalnie moja główna rola koncentruje się na zarządzaniu szkołą, a praca w szkole samochodowej uczy pokory i szacunku do rzemiosła. Wymiana koła to podstawa, ale prawdziwą satysfakcję daje mi obserwowanie, jak nasi uczniowie i nauczyciele wspólnie rozwijają umiejętności. Ale odpowiadając na pytanie to absolutnie potrafię zmienić koło — i nie tylko. Kiedy ostatnio jechałam moim ukochanym 20-letnim Volkswagenem Golfem IV i coś „strzeliło” w kole, a potem stukało przy skręcie kierownicą, to wiedziałam, że poszła lewa sprężyna. Pojechałam do mechanika, oczywiście naszego absolwenta, który potwierdził usterkę. Moim pierwszym samochodem był klasyczny maluch, w którym non stop spadało oparcie tylnego siedzenia. Podróże Fiatem 126p, to była prawdziwa szkoła jazdy. Ogólnie jestem fanką Volkswagenów od zawsze i ubolewam, że mojego zżera rdza. Miłość do tej marki zaszczepił we mąż. Czasami jak przyjeżdżam i patrzę na mój granatowy rydwan, tego wspomnianego Golfa IV, który stoi na miejscu parkingowym dla dyrektora, to mam w głowie, co ludzie mogą myśleć ,,dyrektorka, a takim samochodem jeździ”, ale zwyczajnie lubię go. Lubię też dźwięk diesla.

No właśnie, dwa lata temu ktoś zwrócił się pierwszy raz do Ewy Zielińskiej per pani dyrektor

Oooooooooo, to było takie dziwne, ale niezwykle wzruszające i momentalnie uświadomiło mi ogromną odpowiedzialność, jaka na mnie spoczęła. Pierwsze usłyszenie ,,pani dyrektor” od uczniów i – co może było nawet bardziej poruszające – od koleżanek i kolegów nauczycieli, z którymi wcześniej pracowałam na tym samym korytarzu, to chwila, której się nie zapomina. To nie tylko zmiana tytułu, to fundamentalna zmiana relacji i perspektywy. Ta zmiana niesie za sobą plusy, ale również minusy. Mniej czasu na swobodne dyskusje o wszystkimi i o niczym. Więcej obowiązków wyłączających mnie z codzienności w szkole, brak czasu nawet na spacer po korytarzu i rozmowę. Z drugiej strony te obowiązki, to wszystko, co chcę zrobić, żeby inni mogli korzystać z tych chwil. Ułożyłam sobie w głowie koncepcję szkoły i choćby ile kłód pod nogi mi rzucano, choćby ile wyrzeczeń to kosztowało, realizuję ją dla uczniów, nauczycieli, dla całej szkoły. Umówmy się, bycie dyrektorem dla samego stanowiska się nie opłaca. To jest misja, której celem jest rozwój tej szkoły, a nie założenie, że będę siedzieć na tym stanowisku w nieskończoność. Mam plan na te pięć lat kadencji. Jednym z elementów na liście był remont warsztatów i na przykład to się w tym momencie dzieje.

Nastąpił nagły rozwój?

Nie mówię, że szkoła wcześniej stała i nic w niej nie działo. Byłoby to kłamstwo. Każdy dyrektor dąży do rozwoju placówki. Przynajmniej na początku kadencji. Nie wiem jak to później wygląda, gdyż mam za mały jeszcze staż. Każdy dyrektor robił wszystko, co w jego mocy i działał w warunkach, jakie na jego czasy dyrektorowania panowały. Uważam, że moment kiedy dyrektor szkoły stwierdza, że już nie ma nic do zrobienia, to chwila, w której z automatu powinien zrezygnować ze stanowiska. To, co dzieje się w „ Samochodówce” w ostatnim czasie momentami można nazwać szaleństwem: kursy zawodowe dla uczniów, remont warsztatów szkolnych, powstanie ekopracowni, wyposażenie warsztatów i szkoły w nowoczesny sprzęt do kształcenia zawodowego, klasa patronacka z Newagiem, porozumienie z Politechnika Krakowską, utworzenie strefy relaksu dla uczniów, ogromna liczba remontów w szkole, pozyskanie kolejnych samochodów do nauki jazdy, remont parkingu przy cmentarzu… No można by długo wyliczać. Wszystko dla uczniów.

Podczas zeszłorocznej edycji ,,Pasja Tuning” powstał film, na którym było widać, że absolwent szkoły skakał na rowerze przez panią leżącą na boisku. Zrobiło się duże zamieszanie w internecie. Przecież nie wypada robić takich rzeczy, pani dyrektor!

Jestem bardzo niekonwencjonalną osobą. Poza tym ufam swoim uczniom i mam nadzieję, że działa to w dwie strony. Uczeń, teraz już absolwent, który poprosił mnie o to, czy może przeze mnie skakać rowerem, jest mistrzem, dlatego byłam pewna, że nie zrobi mi krzywdy. Moi uczniowie niejednokrotnie, kiedy osiągają sukcesy, dzielą się ze mną tymi wieściami. To jest coś, na czym mi najbardziej zależy. Ich sukcesami cieszę się razem z nimi. Jestem z nich dumna, tak jak z moich synów. Nie wyobrażam sobie zamknąć się w gabinecie i przestać żyć, tym, czym oni żyją. Jeśli chcę rozwijać szkołę, muszę wiedzieć, czego chcą uczniowie. Pod koniec roku pytam ich o to, co chcieliby zmienić, czego brakuje, potem rozmawiam z kierownikami warsztatów, nauczycielami, pracownikami i w kolejnym roku to wdrażam. Drzwi mojego gabinetu zawsze są otwarte dla tych, którzy chcą ze mną porozmawiać. Wyobrażałam sobie to tak, że będę 70 procent mojego czasu z uczniami, a 30 w gabinecie nad dokumentami. Proporcja jest odwrotna, ale staram się nad tym pracować.

Słyszę, że nie jest pani klasyczną dyrektorką w garsonce i szpilkach… Nawet chyba pani nie aspiruje do takiego wizerunku.

(…) Cała rozmowa w najnowszym wydaniu DTS. Do pobrania za darmo tutaj —> DTS ,,Auto-Moto-Sącz”

Można też przeglądać na naszej stronie kartka po kartce —> TUTAJ

Fot. Adrian Maraś 

Filmoteka dts24

194 Videos