Rozmowa z Anną Lipińską Zwolińską, byłą wiceprezydent Nowego Sącza.
– Ktoś powiedział, że prowizorki często okazują się najtrwalsze. W grudniu minie 50 lat, od momentu kiedy na czas Świąt Bożego Narodzenia zmieniła Pani zasady ruchu samochodowego w Nowym Sączu.
– Coś widać jest w tym powiedzonku. Pół wieku temu najważniejszą nowością było czasowe zamknięcie dla ruchu części ulicy Jagiellońskiej. W miejscu gdzie obecnie jest reprezentacyjny sądecki deptak, jeździły autobusy i ciężarówki, na dodatek ulica była dwukierunkowa. Trudno to sobie dzisiaj w ogóle wyobrazić.
– I nagle jeździć przestały?
– Stało się to faktycznie dosyć szybko. Pamiętajmy, że rok 1975 był czasem wielkich zmian w Nowym Sączu. Miasto stało się stolicą województwa, zjeżdżali tu ludzie z całej Polski, powstawały przeróżne strategie, pojawiały się nowe pomysły. W ten klimat wpisywał się ówczesny prezydent Wiesław Oleksy, dobry gospodarz, mocno zaangażowany w sprawy miasta. W grudniu architekt miejski Stanisław Kotarba rzucił pomysł, by na czas Bożego Narodzenia ozdobić ul. Jagiellońską świątecznymi girlandami. Świetlne iluminacje były nowinką, która przyszła do nas „ze świata”. Byłam wówczas świeżo upieczoną kierowniczką Wydziału Komunikacji. Poprosił mnie do siebie prezydent i wyznaczył zadanie: trzeba ozdobić Jagiellońską!
– Co Pani na to?
Ciąg dalszy przeczytasz w najnowszym wydaniu DTS Auto Moto Sącz TUTAJ



































































































































































































