Tego w filmie nie widać

Tego w filmie nie widać

Wałachy i tak szły na rzeź.

Gdy Piotr Stec, inseminator z Kąclowej, okładał przeciwników drewnianym mieczem, leciały drzazgi. Bywał rycerzem zakonu i Jagiełły. – Grałem u Forda. I co z tego? – wzruszył ramionami, gdy pod rozłożystą gruszą, w upalny wieczór poprosiłem, by wrócił wspomnieniami do czasów statystowania w „Krzyżakach” – filmie uznanym za arcydzieło polskiej kinematografii.

 

Spośród tysięcy rozmów, które przeprowadziłem w ciągu 20 lat dziennikarskiej pracy to spotkanie było jednym z tych, do których chętnie wracam.

Gdy dotarłem do Kąclowej pod Grybowem, Piotr Stec wyjechał wózkiem inwalidzkim przed dom, by jak zwykle w letni wieczór popatrzeć na odległy szczyt Madynianki. Milczał. Wokół grały świerszcze, pachniały polne kwiaty. Jak wtedy, pod Grunwaldem. Słyszał szczęk oręża? Jęki rannych koni, dobijanych po ujęciu przez obecnych na planie weterynarzy?

– Za ten film dostałem mnóstwo pieniędzy, ale wszystko to przepaliłem – odezwał się w końcu. – No i zapracowałem na miażdżycę, przez którą straciłem nogę – wykonał gest, jakby chciał się uderzyć w nieistniejącą kończynę. – Ostatniego konia, Gniady mu było, musiałem sprzedać. Bo niby jak go miałem dosiąść taki niekompletny?

Pomyślałem, że gdyby wnukom, biegającym po okolicznych krzakach z drewnianymi mieczami i tarczami z pokrywek od babcinych garczków powiedział, że stracił nogę po upadku z konia historia stałaby się rodzinną legendą, do której chętnie się wraca w długie jesienne wieczory. Ale miażdżyca?

– No tak, cała ta kasa poszła z dymem – zamyślił się Piotr Stec. Na planie był trzy miesiące. Za miesiąc płacili 3200 zł. To sporo, biorąc pod uwagę, że jego pensja w stadninie koni w Tarnowie, gdzie wówczas pracował, wynosiła 1200 zł i była wysoka, jak na lata 50. XX wieku. A w filmie można było też dodatkowo zarobić. Na przykład za upadek z konia płacono 500 zł. Raz dał się namówić, skuszony mamoną. Spadł więc podczas kręcenia sceny walki, ale i tak w filmie nie było tego widać, bowiem jego efektowny upadek przykrył gęsty kurz bitewny. – Pieniądze jednak zainkasowałem, bo upadek był – podkreślił pan Piotr.

Dalszą część artykułu przeczytasz w najnowszym numerze DTS. 

DTS

Filmoteka dts24

194 Videos