Na błotnistych drogach i szlakach można zobaczyć odciski jego łap. On sam też został już uchwycony przez fotopułapki. Od jakiegoś czasu w naszym regionie przebywa młody niedźwiedź i wygląda na to, że podoba mu się na Sądecczyźnie. Leśniczy Krzysztof Tomasiak zaznacza jednak, że u nas te drapieżniki nie zimują.
Młody niedźwiedź pojawia się w paśmie Jaworzyny Krynickiej już od ponad trzech tygodni. Jak zdradził nam Krzysztof Tomasiak z Nadleśnictwa Piwniczna, zwierzak przemieszcza się od szczytu Szczawnika, po Parkowatkę, Pisaną Halę i Halę Łabowską. W tych okolicach nagrywa się na fotopułapki, ale najczęściej po prostu zauważyć można jego tropy odciśnięte w mokrej ziemi.
– Jest to młody osobnik, maksymalnie szacujemy jego wiek na trzy lata. Jest już bez matki, a młode odłączają się po dwóch latach bycia ze swoją rodzicielką. Niedźwiedzie są drapieżnikami terytorialnymi, więc po odejściu muszą sobie znaleźć własne terytorium, własny teren bytowania czy też polowania – mówi leśniczy.
Skąd wiadomo, że w tym przypadku jest to cały czas ten sam niedźwiedź? Jak wyjaśnia Krzysztof Tomasiak, niedźwiedzie na Sądecczyźnie to raczej rzadkość. Są to osobniki przechodnie. Tutaj po sylwetce można rozpoznać, że to młody zwierzak. Ponadto pracownicy terenowi nadleśnictwa tropią go, obserwują jego przemieszczanie się, głównie po śladach, które pozostawia.
Leśniczy dodaje, że prawdopodobnie ten sam niedźwiadek zaobserwowany był też niedawno w Nadleśnictwie Nawojowa, o czym pisaliśmy TUTAJ. Osobnik ten posiada charakterystyczną, delikatną kryzę.
– Na razie, jeśli chodzi o Beskid Sądecki i o Dolinę Popradu, to zagęszczenie niedźwiedzia jest niewielkie. Właściwie nie mamy stanowiska gawrującego, czyli gawr, w których zimują niedźwiedzie. Natomiast dosyć często letnim czasem i jesienią pojawiają się na żerowanie przed snem zimowym, robiąc letnie barłogi. Najczęściej wykorzystują nasze gęste młodniki jodłowe, świerkowe czy bukowe i tam sobie bytują podczas lata. Zimową porą prawdopodobnie przesuwają się na wschód, czyli bardziej w Beskid Niski lub też na słowacką stronę, gdzie są znacznie mniej zaludnione i bardziej spokojne tereny – opowiada przedstawiciel Nadleśnictwa Piwniczna.
Tomasiak przyznaje jednak, że z roku na rok w naszym regionie coraz częściej stwierdza się obecność niedźwiedzi.
Groźny drapieżnik
– Młody, niedoświadczony osobnik raczej będzie unikał kontaktu z człowiekiem. Natomiast spotkanie z niedźwiedziem jest nie do przewidzenia, kompletnie. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, którzy mieli kontakt i mają kontakt z tymi dużymi drapieżnikami i właściwie w momencie, kiedy niedźwiedź jest zaskoczony, czy też naprawdę już mocno podenerwowany, to wiele od człowieka nie zależy – zaznacza leśniczy.
Niedźwiedź może być realnym zagrożeniem podczas bliskiego spotkania. Trudno określić, czy w danej sytuacji sprawdzą się takie metody, jak położenie twarzą do ziemi, czy inne, o których wiele osób mówi.
– Na pewno z opowieści moich znajomych leśników z Bieszczadów, gdzie zagęszczenie niedźwiedzia jest znacznie większe, wynika, że jeżeli ta odległość jest na tyle bezpieczna, czyli powiedzmy te 60-80 i więcej metrów od nas i nie widzimy zainteresowania niedźwiedzia, to spokojnie się wycofujemy i nie ma raczej zagrożenia. Natomiast najgorsza jest sytuacja, kiedy niedźwiedź, jak to się mówi, postawi drabinę, czyli stanie na tylnych łapach. To już jest jego zaciekawienie albo agresja, która może zaraz się przemienić w atak, dlatego trzeba uważać – podkreśla Krzysztof Tomasiak.
fot. Nadleśnictwo Piwniczna – Bogusław Kociołek (straż leśna), Mateusz Klag






































































































































































































