Festiwal jedyny w swoim rodzaju, bo prowadzący nas do Sadów

Festiwal jedyny w swoim rodzaju, bo prowadzący nas do Sadów

Czarna Kępica w Kamionce Wielkiej zmieniająca się w festiwal dla pasjonatów? To od kilku lat jest możliwe, kiedy gromadzą się ludzie chcących w ten sposób odpoczywać, a organizatorzy kultywują pewne tradycje. Tak właśnie jest, bowiem odbywają się SADY i nie inaczej było w tym roku. Żeby poczuć ten klimat, po prostu trzeba tam być.

Idea Festiwalu przy Ognisku SADY zrodziła się w 2017 podczas przyjacielskiej kawy z księdzem Hieronimem.

– Pracując obaj z młodzieżą, zauważyliśmy zwiększający się egocentryzm oraz brak chęci do tworzenia wspólnot, co ciekawe nie tylko młodych ludzi, ale również dorosłych… a w tle grała płyta Wolnej Grupy Bukowina jeszcze z Wojtkiem Bellonem. Rozmowa potoczyła się do wspomnień z czasów, kiedy bez większego namawiania na hasło „ognisko” wszyscy wiedzieli co mają robić. Wystarczyło wskazać miejsce i termin, więc można się domyślić, co zatem zrobiliśmy. Ognisko! – powiedział Mariusz Popiela, organizator imprezy w rozmowie z DTS24.

Kameralne wydarzenie, a nazwa może wskazywać na duży rozmach. – Dlaczego festiwal? Bo ładnie brzmi…, a tak serio to wiadomo, że ogniska paliło się do świtu, a jak do świtu to dwa dni, więc imprezę można nazwać festiwalem… przy ognisku… Festiwal, a jeszcze poważniej, to również przestrzeń do zaprezentowania twórczości muzycznej i poetyckiej. Dzieci jako pąków; młodzieży czyli kwiatów i dorosłych w roli owoców, a wszystko w nurcie poezji śpiewanej, tzw. krainy łagodności oraz piosenki turystycznej i ogniskowej. Nie wiem czy występuje taki rodzaj, ale jeśli nie, to może zacząć – dodał inicjator przedsięwzięcia w Kamionce Wielkiej.

– Natomiast, poprzez próbę wskrzeszenia idei spotykania się przy ognisku, na które przyjść mógł każdy i przysiąść się bez większego skrępowania jak Majster Bieda, a jego „nikt nie pytał skąd się wziął, gdy do ognia się przysiadał… wyjmował chleb i dzielił się z psem…”. Zanim popularne stały się grille na prywatnych posesjach. Właśnie idea ogniska jest bliższa wartością jakże deficytowym, jako wspólnych, twórczych bezpretensjonalnych spotkań. Śmiechu zdrowego, jak źródlana woda. Śpiewu,  wspólnego działania, wzajemnego szacunku, przyjaźni, pracowitości i szacunku dla seniorów… – wymieniał nasz rozmówca.

Dlaczego akurat takie odniesienie w nazwie? – Sad, z którym kojarzą się  przyjemne chwile odpoczynku w cieniu, z refleksją, być może z młodzieńczymi szalonymi pomysłami, został wyrąbany, aby zbudować betonowe osiedle. Pomimo że te wszystkie wartości, ktoś próbował wyrąbać, bo jakże to zbieżne z dzisiejszymi czasami. Wartości jeśli mocno są zakorzenione, trwają w nas…  – podkreśla Mariusz Popiela.

– Spotkamy się zatem co roku, początkiem lipca w Kamionce Wielkiej na tak zwanym Końcu Wsi, czyli Górze Miłości. Choć dla potrzeb wpisania miejsca dojazdu w GPS, to Czarna Kępica. Wcześniej w kaplicy przy drodze krzyżowej na Żakówce celebrowana jest msza święta o bezpieczny sezon turystyczny, po której dla chętnych formuje się rajd pieszy żółtym szlakiem na Czarną Kępicę. Mile widziani są wszyscy, którzy czerpią z piękna danego nam we władanie. Uczmy się szanować co mamy wokół siebie… Ubogacajmy się sobą, pomóżmy słońcu lśnić… a odnośnie słońca , to zawsze planujemy odśpiewanie hymnu o wschodzie słońca. O godzinie wschodu słońca, po czym oficjalnie Festiwal się zakończy – dowiadujemy się od organizatora imprezy.

Skoro festiwal, to pomyślano również o adekwatnym noclegu. – Już tradycją jest, że podczas imprezy turystycznej powstaje strefa ciszy. Rozbite są namioty strudzonych wędrowników, w lasku brzozowym pod „namiotem z brzóz” można zawiesić hamak chyba, że ktoś lubi „śpi workowanie” na scenie pod zadaszeniem… – precyzuje Popiela.

– Czereśnie są symbolem sadów z kilku powodów. Między innymi owocami symbolizującymi związek między ludźmi oraz owocu miłości, ze względu na to,  że rzadko kiedy czereśnia występuje na pojedynczym ogonku, a raczej tworzą parę. Festiwal przy Ognisku SADY jest alternatywą na wszechobecną komercję…a u nas formuła organizacyjna tej imprezy turystycznej oparta jest na tradycyjnym „własnym wikcie”. Przygotowanie ogniska, kiedy każdy włączał się w organizację poprzez przyniesienie tego na co ma się ochotę, czyli „jeśli czegoś ci brakuje, znaczy tego nie przyniosłeś” – wyjaśnił nam rozmówca DTS24.

Jak można określić imprezę z perspektywy kilku edycji? – Od sześciu sezonów udaje nam się spotkać przy ognisku, gdzie każdy włączając się w organizację ma prawo poczuć się wyjątkowo. .. w tym roku również wprowadziliśmy akcentem ekologiczny. Puste lżejsze niż pełne, więc zabierz ze sobą swoje śmieci. Dodatkowo w tym roku nadarzyła się okazja, aby uczcić Kamila Patorę. Sądeckiego artystę, który zakochany w Bieszczadach od lat młodzieńczych -Zakapior Bieszczadzkiego (Twórca Chrystusa Bieszczadzkiego), obchodził swoje jubileusze. Osiemdziesiąt lat życia, z czego 50 pracy artystycznej. Kamil Patora jest również autorem wierszy o tematyce przyrodniczej i krajobrazowej, ale też zmuszający czytelnika do refleksji nad mijającym życiem. Jest rzeźbiarzem samoukiem, a ta edycja SADÓW była właściwą okazją do pogratulowania, ale również podziękowania artyście i przyjacielowi SADÓW. Za jego słowo i melodię ofiarowaną pod tytułem  SADY CZEREŚNIOWE, które będą towarzyszyć kolejnym edycji niczym hymn… – podsumował nam Mariusz Popiela.

Czytaj także: Ale to już było, czyli imieninowy koncert w Parku Strzeleckim [ZDJĘCIA]

fot. Michał Śmierciak

Filmoteka dts24

194 Videos