,,Płaczą Niemcy, płacze Francja, tak się kończy tolerancja” – takie hasło wybrzmiało gromko na proteście w Nowym Sączu. W ponad osiemdziesięciu miastach Konfederacja zorganizowała protesty przeciwko nielegalnej imigracji. W Nowym Sączu sympatycy partii i mieszkańcy regionu zebrali się w samo południe na rynku, by sprzeciwić się m.in. paktu migracyjnemu, który w przyszłym roku wchodzi w życie. Jak zaznaczali uczestnicy zgromadzenia, nie o nienawiść i wrogość chodzi, a o zadbanie o bezpieczeństwo w swoim kraju.
Poseł Konfederacji Ryszard Wilk podkreślał, że obecnie ciężko rozróżnić nielegalną od legalniej imigracji. Oprócz prób wdarcia się przez granicę z Białorusią, jest problem na granicy z Litwą i z Niemcami, gdzie dokonano czternaście tysięcy zwrotów imigrantów do Polski. Polityk wspominał, iż kraje zachodnie przez dwie dekady przeprowadzały ,,eksperyment”, wpuszczając imigrantów do swoich państw, by ubogacali ich kulturę, wzmocnili rynek, a finalnie okazało się, że masowo korzystają ze świadczeń socjalnych i wpłynęli na zwiększenie przestępczości.
– Organizujemy te pikiety nie po to, by wyrazić jakąkolwiek nienawiść do kogokolwiek, ale w trosce o bezpieczeństwo naszych obywateli, w tym kobiet i dzieci – zaznaczał poseł Ryszard Wilk. (Całość poniżej w materiale wideo)
– Chcemy, żeby Polska była Polską, żeby nie było tego, co na Zachodzie. Imigranci mają swoje miejsce i kraje, dlaczego zatem globaliści nie zrobią w ich krajach zakładów pracy i nie zatroszczą się o nich, żeby mieli swoje miejsce, życie w swoim kraju. Tam są potrzebni. Każdy ma swoją rodzinę, swój kraj i ma o nie dbać, a nie takie mieszanie. Nie podoba mi się ono, bo to jest zupełnie inna kultura. Oni nie szanują kobiet – wyznała w rozmowie z naszą redakcją mieszkanka Gródka nad Dunajcem, która przyjechała do Nowego Sącza na protest.
– Jestem na proteście, bo to ważna sprawa dla każdego Polaka. Sprawa dotyczy wszystkich, niezależnie na którą opcję polityczną głosuje. Wszyscy powinni tutaj być. Imigranci, to zupełnie obca kultura, religia. Protesty, to przede wszystkim presja na rządzących – mówił Marek, uczestnik protestu.
– Mam małe dzieci. Pracowałem piętnaście lat w Szwecji i widziałem, co tam się dzieje: wojny gangów, gwałty. Nie chcę, żeby to wszystko przyszło do nas. Chcę, żeby moje dzieci były bezpieczne, nie robię tego dla siebie – dodał kolejny uczestnik protestu, który przyszedł na nowosądecki rynek w biało-czerwonej kominiarce.
Czytaj także: Policyjne święto w regionie – awanse, odznaczenia i podziękowania
































































































































































































































































