Dzisiaj w południe w Polskim Związku Piłki Nożnej nastąpi oficjalna prezentacja nowego selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Jana Urbana i jego sztabu. Urban jest jedynym Polakiem, który strzelił trzy gole w jednym meczu Realowi w Madrycie na Santiago Bernabeu. Grał wówczas w barwach Osasuny Pampeluna.
W Pampelunie do dzisiaj Jan Urban ma dom, w którym mieszka w okresach, kiedy akurat nie pracuje w żadnym klubie. Piłkarskim trenerom zdarzają się takie sytuacje, nie jest to niczym nadzwyczajnym.
O tym jak traktowany jest w Hiszpanii – a w Pampelunie w szczególności – Jan Urban, miał okazję przekonać się sądeczanin Mateusz Węglowski-Król.
– Zmierzaliśmy słynną drogą pielgrzymkową do Santiago de Compostela, a po drodze, podczas krótkiego pobytu w Pampelunie nie odmówiłem sobie wizyty na treningu tamtejszego klubu – wspomina Mateusz Węglowski-Król. – Kiedy miejscowi kibice zorientowali się, że jestem z Polski, dali głośny wyraz swojemu uwielbieniu dla Jana Urbana. Jest on w Pampelunie traktowany jak prawdziwy bohater.
Oczywiście najmocniej zapamiętany został jego hat trick z grudnia 1990 r. kiedy Osasuna wygrała w Madrycie z Realem 4-0, a Urban strzelił te trzy gole (cztery gole w jednym meczu strzelił Realowi Robert Lewandowski, ale mecz odbywał się w Dortmundzie – przyp. red.). W prowincji Navarra, której stolicą jest Pampeluna, kochają go za to do dzisiaj, cieszy się tam ogromnym szacunkiem za wszystko, co zrobił dla miejscowego klubu.
Kilka lat później spotkałem Urbana w Krakowie, gdzie ma drugi dom. Opowiedziałem mu o tamtej sytuacji z Pampeluny, podkreślając, że byłem bardzo dumny słuchając takich pochwał o polskim piłkarzu. Jak się okazało Jan Urban spędza część życia właśnie w Pampelunie, gdzie ma dom. Przez Pampelunę prowadzi „droga francuska” Camino. Urban opowiedział mi, że kiedyś zapukali do niego pielgrzymi z Polski, którzy rowerami jechali do Santiago de Compostela. Nowy selekcjoner zaprosił tych nieznajomych ludzi do swojego domu, ugościł i przenocował. To bardzo ciepły i serdeczny człowiek. Na pamiątkę naszego spotkania pozostało zdjęcie z nowym selekcjonerem zrobione w Krakowie – mówi Mateusz Węglowski-Król.
fot. arch. Mateusz Węglowski-Król



































































































































































































