Samotna rowerowa wyprawa do Santiago de Compostela

Samotna rowerowa wyprawa do Santiago de Compostela

Rozmowa z limanowianinem, pielgrzymem Bartłomiej Rysiem – Bacą Barczystym

– Dlaczego? Dlaczego ktoś rusza 7 tys. km w samotną rowerową pielgrzymkę?

– Żeby to wyjaśnić, trzeba by było znać moją historię. Drogą św. Jakuba ludzie chodzili już od średniowiecza prosząc o odkupienie kar i win. Są trzy takie drogi – do Watykanu, do grobu św. Jakuba i do Jerozolimy.

– Twoja trasa (wiodąca z Limanowej przez Fatimę do Santiago de Compostela i z powrotem) była zaplanowana, z punktu A do punktu B danego dnia, czy raczej spontaniczna?

– Jeśli jedzie się samemu, nie ma ludzkiej możliwości, by określić, dokąd się dojedzie. Każdego dnia trzeba sobie narzucić rygor – 10 minut na poranną kawę, 15 minut na obiad i w drogę. Każdy, kto w ten sposób wędruje, wie, że optymalna droga to 60-80 km dziennie. Moja rodzina nastawiona była na to, że pielgrzymka potrwa cztery miesiące. Ale nie da się zostawić bliskich na taki czas, bo w którymś momencie zaczyna się tęsknota. Dlatego miałem założenie, że dziennie zrobię 100 km. Ważne jest przygotowanie do pielgrzymki, nie fizyczne, ale psychiczne, przegotowanie głowy.

– Nie fizyczne? Sądziłam, że ono przy takim wyzwaniu jest najważniejsze.

– Oczywiście mówię o sobie, według mnie fizyczne przygotowanie nie ma żadnego znaczenia. U mnie to przygotowanie trwało rok. A sam pomysł zrodził się dużo wcześniej. Pamiętam spotkanie sprzed sześciu lat u pani Wandy Półtawskiej, gdy umawiałem się z kolegą – ks. Tomkiem, że przyjadę do niego do Watykanu, bo wybieram się w pielgrzymkę po Europie. Pani Wanda, słysząc to, zapytała, czy byłem w Gierzwałdzie. W ten sposób zupełnie zmieniła mój plan. Zamiast wtedy jechać do grobu św. Jakuba, pojechałem na swoje 50. urodziny trasą 50 sanktuariów dookoła Polski (…)

Całą rozmowę przeczytasz za darmo w wakacyjnym wydaniu DTS – kliknij link:

 

Filmoteka dts24

217 Videos