– Próba wybielenia personelu kosztem pacjentki – tak podsumowuje odpowiedź władz szpitala na skargę dotyczącą działania jednego z lekarzy na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Nowym Sączu Natalia. Jak zaznacza sądeczanka, opinia publiczna powinna wiedzieć, jak wygląda podejście dyrekcji do zgłoszeń pacjentów. Władze szpitala opisują, jak według nich przebiegała wizyta chorej.
Pod koniec maja do naszej redakcji zgłosiła się była pacjentka Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala Specjalistycznego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu. Kobieta miała zostać potraktowana jak śmieć, zastraszona i pozostawiona bez pomocy, kiedy trafiła na SOR w nocy 23 maja z silnym i ostrym bólem brzucha. Trwał on od poprzedniego dnia. Całą historię opisujemy w artykule: Pacjentka SOR: usłyszałam, że mam cierpieć. Czy musi dojść do tragedii, żeby ktoś zareagował?”
Na publikację DTS24 zareagowały władze szpitala, o czym informowaliśmy w artykule: Szpital odpowiada. Parafrazując: dziennikarka nierzetelna, komentatorzy – rasiści, pacjenci mają być zadowoleni, nawet jak nie mają z czego.
Kilka dni później odpowiedzi na swoją skargę doczekała się również pacjentka. Zastępca dyrektora ds. lecznictwa Bogusław Latacz przedstawił jak wyglądała sytuacja z perspektywy medyków i zaznaczył, że ubolewa, iż kobieta spotkała się z ,,niewystarczająco empatyczną komunikacją ze strony personelu medycznego”. Jednocześnie zapewnia, że każda tego typu skarga zostanie przenalizowana, by podnieść jakość świadczeń medycznych. Poniżej całość.


– W przesłanej mi odpowiedzi pojawia się m.in. absurdalne stwierdzenie, że pielęgniarka zaoferowała mi pomoc w dotarciu na RTG, której rzekomo odmówiłam – co jest całkowitym kłamstwem i próbą odwrócenia uwagi od zaniedbań. Szpital tłumaczy również, że lekarz SOR nie ma obowiązku kierować się opinią innego lekarza, mimo że to on sam mnie na tę konsultację wysłał. Pojawia się więc pytanie: po co w ogóle są te konsultacje, skoro ich wynik można zignorować? Całość korespondencji pokazuje, że personel mija się z prawdą, a kierownictwo próbuje zatuszować nieprofesjonalne i nieetyczne zachowania, zrzucając winę na pacjenta – komentuje w rozmowie z naszą redakcją była pacjentka SOR.
Pani Natalia odpowiedziała na pismo szpitala i zażądała wyjaśnienia kolejnych kwestii.
Szanowny Panie Dyrektorze,
w odpowiedzi na Państwa pismo z dnia 06.06.25r. wyrażam stanowczy sprzeciw wobec
zawartych w nim nieścisłości, pominięć oraz prób zrzucenia odpowiedzialności za rażący brak
profesjonalizmu ze strony lekarza dyżurnego – Włodzimierza Kaczurowskiego – jak również
wobec nieprawdziwych twierdzeń dotyczących mojego rzekomego odmówienia pomocy
personelu pielęgniarskiego.1. Nieprawdziwe stwierdzenie o odmowie pomocy
Z informacji przekazanych w piśmie wynika, że „odmówiłam pomocy w dotarciu do pracowni
RTG”, co jest absolutnym kłamstwem. Pragnę z całą stanowczością podkreślić, że taka
propozycja nigdy nie została mi złożona. Co więcej, pielęgniarka dyżurująca w tamtym czasie
wykazała się skrajnym brakiem empatii oraz nieuprzejmym zachowaniem – które w żaden
sposób nie przystoi personelowi medycznemu, mającemu kontakt z pacjentami w stanie
silnego bólu i zagrożenia zdrowia.Przypominam, że w dniu przyjęcia na SOR towarzyszyły mi osoby trzecie, które mogą
jednoznacznie poświadczyć, że ledwo byłam w stanie poruszać się o własnych siłach, a mimo
to nie otrzymałam żadnej oferty pomocy w dotarciu na badanie RTG ze strony pielęgniarki.
Tego rodzaju relacje są nie tylko rażąco nieprawdziwe, ale również stanowią próbę
przerzucenia odpowiedzialności za niedopełnienie podstawowych obowiązków pracownika
medycznego.Oczekuję jasnego stanowiska dyrekcji: czy szpital toleruje fałszowanie relacji personelu oraz
tak skandaliczne podejście do pacjenta? Zgodnie z art. 9 i art. 23 ustawy o prawach pacjenta i
Rzeczniku Praw Pacjenta, mam prawo do rzetelnej dokumentacji medycznej, poszanowania
mojej godności, oraz do należytego traktowania. W tym dniu te prawa zostały ewidentnie
pogwałcone.2. Brak informacji o stanie zdrowia
Dopiero z treści otrzymanego pisma dowiedziałam się o stwierdzonym przez lekarza „rozdęciu
pętli jelitowych”. Podczas wizyty lek. Kaczurowski nie udzielił mi żadnej informacji o wynikach
badania ani nie wyjaśnił powodów złego samopoczucia. Odpowiadał w sposób arogancki,
odmówił wyjaśnień, a jego zachowanie nosiło znamiona braku szacunku i narażenia pacjenta
na dalsze cierpienie. Jest to niezgodne z art. 9 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw
Pacjenta, który mówi, że pacjent ma prawo do informacji o stanie zdrowia i udzielanych
świadczeniach.3. Sprzeczność w uzasadnieniach decyzji lekarskich
W piśmie stwierdza Pan, że lekarz nie ma obowiązku kierować się opiniami innych lekarzy. To
nie tylko niepokojące, ale i niezgodne z duchem współpracy międzyoddziałowej w leczeniu
pacjenta. Proszę w takim razie wyjaśnić: dlaczego lek. Włodzimierz Kaczurowski, samodzielnie
uznając konsultację ginekologiczną za konieczną, całkowicie zignorował jej wynik, mimo
wyraźnego zalecenia wykonania USG w celu wykluczenia ostrych objawów ze strony jamy
brzusznej? Taka decyzja jest sprzeczna z art. 4 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza
dentysty, który zobowiązuje lekarza do działania „zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy
medycznej oraz z należytą starannością”.Pomijanie istotnych zaleceń innego lekarza w tym samym szpitalu, w sytuacji potencjalnego
zagrożenia życia, to nie tylko rażący brak profesjonalizmu, ale działanie sprzeczne z zasadą
współdziałania personelu medycznego, wynikającą z art. 8 ustawy o prawach pacjenta i
Rzeczniku Praw Pacjenta – który mówi o zapewnieniu ciągłości świadczeń zdrowotnych i
współdziałaniu pracowników ochrony zdrowia.
Zignorowanie zaleceń innego lekarza bez uzasadnienia medycznego, przy braku dalszego
działania diagnostycznego i odmowie informacji pacjentowi, narażało mnie bezpośrednio na
ryzyko powikłań, a w innym przypadku mogło doprowadzić do nieodwracalnych skutków
zdrowotnych. To nie są pomyłki – to są poważne błędy systemowe, za które ktoś musi ponosić
odpowiedzialność.4. Brak odniesienia się do kluczowych pytań
W moim zgłoszeniu poruszyłam również kwestię zatrudniania lekarza, który – jak wynika z
informacji – nie posiada kompetencji i uprawnień do wykonywania USG. Pomimo tego
pozostaje on lekarzem dyżurnym SOR. Proszę o wyjaśnienie, dlaczego szpital ignoruje tak
podstawowy wymóg diagnostyczny oraz nie ustosunkował się do tej kwestii w odpowiedzi.
5. Dlaczego lekarz z licznymi skargami nadal pracuje?
Czy dyrekcja szpitala monitoruje liczbę skarg i skarg o podobnym charakterze? Czy
podejmowane są jakiekolwiek działania w celu ochrony pacjentów przed rażąco
nieprofesjonalnym zachowaniem lekarzy? Oczekuję informacji, dlaczego pomimo wielu skarg
lek Kaczurowski nadal pozostaje na stanowisku.6. Stanowcze ostrzeżenie
Z mojej strony pragnę podkreślić: jeśli dojdzie do jeszcze jednej sytuacji naruszenia moich praw
jako pacjentki w tym szpitalu, podejmę zdecydowane kroki prawne. Zwrócę się do czołowych
kancelarii prawnych w Polsce w celu podjęcia odpowiednich kroków prawnych przeciwko
szpitalowi za rażące zaniedbania oraz narażanie pacjentów na niebezpieczeństwo utraty
zdrowia lub życia.Nie zawaham się również nagłośnić sprawy w mediach ogólnopolskich i lokalnych – poruszę
wszystkie możliwe redakcje i stacje telewizyjne, aby pokazać, jak wygląda traktowanie pacjenta
w tej placówce. Opini publicznej nie da się zignorować, a ja dołożę wszelkich starań, by żadna
kolejna osoba nie została potraktowana w podobny sposób.Proszę o pisemną, rzetelną odpowiedź na każdy z powyższych punktów. Oczekuję przeprosin
za nieprawdziwe informacje oraz zapewnienia, że podobne sytuacje nie będą więcej miały
miejsca.



































































































































































































