W okresie dwudziestolecia międzywojennego do „marcinowickiego Soplicowa” przyjeżdżali Japończycy, Chińczycy i Hindusi. W mieszącym się w dworze w Marcinkowicach pensjonacie organizowane były przedstawienia teatralne, pływano łódkami, raczono się piwem z lokalnego browaru prowadzonego przed gospodarza. O tajemnicach dworu w Marcinkowicach opowiada Małgorzata Morawska, wnuczka Olgi i Stanisława Morawskich, ostatnich właścicieli majątku.
– W Marcinkowicach potok Smolnik wpada do rzeki Dunajec. Ponieważ na tamtych terenach ziemie nie są najlepsze, moja babcia Olga, będąc osobą bardzo praktyczną i aktywną, postanowiła otworzyć pensjonat. Jak na owe czasy było to dość nowatorskie: otwarcie dworu dla obcych ludzi w celach komercyjnych stanowiło nietypowe zjawisko w środowisku ziemiańskim. Letnisko Morawskich nazywane było „marcinowickim Soplicowem” – wyjaśnia Małgorzata Morawska (…)
Sięgnij po cały tekst w najnowszym wydaniu DTS – za darmo pod linkiem:
Fot. Z arch. M. Morawskiej


































































































































































































