– Pierwsza reakcja, to szok. (…) Początkowo te informacje do mnie nie docierały – relacjonuje w rozmowie z naszą redakcją Szymon Belski z Nowego Sącza, który od października jest studentem prawa na Uniwersytecie Warszawskim, wcześniej był reporterem DTS24. Bestialska zbrodnia wstrząsnęła całym światem akademickim w Polsce. W środę 7 maja, około godziny 18:40 do kampusu głównego Uniwersytetu Warszawskiego wtargnął 22-letni student trzeciego roku prawa. Mężczyzna zaatakował siekierą 53-letnią portierkę – zadał jej rany cięte i rąbane kończyn, brzucha oraz głowy. Według nieoficjalnych przekazów – odciął jej głowę. 39-letni ochroniarz, który próbował ratować kobietę, został zaatakowany przez napastnika i z poważnymi ranami głowy i dłoni, w stanie zagrażającym życiu, trafił do szpitala.
N.S. Na kampus Uniwersytetu Warszawskiego wtargnął wasz starszy kolega – student trzeciego roku prawa, który bestialsko zamordował portierkę. Kiedy i jak dowiedziałeś się o tragicznym zdarzeniu?

Studenci zapewne są wstrząśnięci wydarzeniami. Jaka obecnie panuje atmosfera na Uniwersytecie Warszawskim?
Sz. B. Obecnie na Uniwersytecie Warszawskim panuje zaduma. Zgodnie z decyzją rektora, zostały odwołane wszelakie zajęcia dydaktyczne i inne wydarzenia. Wprowadzono żałobę, odwołano także Juwenalia, które miały się rozpocząć dzisiaj i trwać do soboty.
Znałeś sprawcę lub jego ofiarę?
Sz. B. Sprawcy osobiście nie znałem, jednak mam świadomość, że mogłem bark w bark mijać się z nim na korytarzach czy chodnikach kampusu każdego dnia. Zamordowanej również osobiście nie znałem, jednak miałem z nią styczność.

Dzisiaj uczciliście pamięć zamordowanej pracownicy uczelni – mamę trójki dzieci. Szok, ból, żal i strach… Co dalej? Studenci mogą liczyć na pomoc psychologiczną w tej sytuacji?
Sz. B. Tak, dzisiaj o 13:00 uczciliśmy pamięć ofiary, na kampusie głównym. Obok Audytorium Maximum pojawiły się setki studentów, pracowników akademickich. Głos zabrał rektor Alojzy Nowak, a następnie zostały złożone kwiaty i znicze. Studenci mają zapewnioną pomoc psychologiczną ze strony uczelni, ale także ze strony innych jednostek.
Były jakieś przesłanki, że ze studentem działo się coś złego? Co ,,mówi się” w społeczności akademickiej o okolicznościach sprawy?
Sz. B. Na tą chwilę nie mam informacji czy ze studentem działo się coś złego. Społeczność studencka na razie zamilkła. Jest to czas zadumy i refleksji nad wydarzeniami, do jakich doszło wczoraj wieczorem.
Szymonie, czujesz się dzisiaj bezpiecznie na UW po tym, co się wydarzyło?
Sz. B. Czy czuję się bezpiecznie? Na to nie ma jasnej odpowiedzi. W każdej chwili może się coś wydarzyć. Żyjemy w takich czasach, że z każdą chwilą musimy oglądać się za siebie. Ostatnie wydarzenia w ochronie zdrowia pokazują w jak złym kierunku zmierzamy (red. zabójstwo lekarza w Krakowie).
Fot. Szymon Belski/ PAP
Czytaj także: Zabrali przejście, ale obiecali oddać. Powstaje betonowa konstrukcja [ZDJĘCIA]






































































































































































































