Jedna z ofiar niedzielnego wypadku na Rysach pochodzi z powiatu gorlickiego. ,,Sportowiec, miłośnik gór i bardzo dobry człowiek” – czytamy na portalu halogorlice.info
Jak już informowaliśmy, w niedzielę, 27 kwietnia, około godziny 6:00 rano doszło do wypadku w Rysie pod Rysami. Turysta idący na szczyt poślizgnął się i zsunął się stromym śniegiem na odcinku około 800 metrów. O zdarzeniu powiadomił ratowników TOPR jego kolega, z którym szedł.
Kiedy ratownicy kończyli przygotowywanie ciała do transportu, doszło do kolejnej tragedii. Z samego szczytu spadł drugi turysta, który zginął na miejscu. Jak zaznaczył ratownik dyżurny, pierwszy z turystów był odpowiednio przygotowany do warunków panujących w górach, natomiast drugi nie posiadał właściwego sprzętu.
– Ciała turystów zostały przetransportowane na lądowisko, gdzie oczekiwali policjanci z grupy dochodzeniowo-śledczej. Jeden z mężczyzn, to 21-letni obywatel Ukrainy zamieszkały w województwie wielkopolskim, a drugi to 35-latek z województwa śląskiego. Dalsze czynności w sprawie tragicznych wypadków prowadzone będą przez zakopiańskich śledczych pod nadzorem prokuratury – poinformował asp. sztab. Roman Wieczorek, Oficer Prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Zakopanem.
Jak ustalił dziennikarz portalu halogorlice.info, jedną z ofiar jest 35-latek pochodzący z powiatu gorlickiego. Chodzi o Sebastiana Mitusia, który mieszkał w Katowicach. W połowie kwietnia złożył ślubowanie wojskowe i dołączył do 6 Batalionu Powietrznodesantowego w Gliwicach.
Oto komunikat TOPR dotyczący wypadku:
O godzinie 6:04 do TOPR zadzwonił narciarz skiturowy będący powyżej Czarnego Stawu Pod Rysami. Był on świadkiem upadku z wysokości, poszkodowana osoba znajdowała się poniżej przewężenia w Wielkim Wołowym Żlebie. W miejsce wypadku śmigłowcem przewieziono 3 ratowników z Zakopanego oraz 1 z Morskiego Oka. Obrażenia były na tyle poważne, że turysta niestety nie przeżył upadku. Podczas ewakuowania zwłok, na oczach ratowników doszło do kolejnego upadku z wysokości. Ciało kolejnego turysty, który również spadł z dużej wysokości i zginął na miejscu zatrzymało się kilkanaście metrów powyżej pracujących ratowników. Do obydwu upadków doszło w Rysie. Warunki tego dnia były ciężkie. Po nocnych przymrozkach śnieg stał się bardzo twardy. Jedna z ofiar nie miała żadnego zimowego wyposażenia. Ewakuacji z trudnego terenu na Rysach tego dnia wymagało jeszcze 5 osób, w tym 3 towarzyszy osób, które doznały śmiertelnych obrażeń.
Fot. Facebook




























































































































































































































