Rozmowa z dr. inż. Pawłem Janowskim – fizykiem jądrowym z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Dr Janowski w ramach działań edukacyjnych zainicjowanych przez Fundację Newagu prowadzi w Nowym Sączu z dziećmi m.in. lekcje fizyki i astronomii.
– Akademia Górniczo Hutnicza kształciła kiedyś kadry dla hut i kopalń. Nazwa została, a górnictwo i hutnictwo?
– Na pewno istnieją w wersjach przystosowanych do współczesności i nowoczesnych technologii, które mogą wspomagać górnictwo, hutnictwo i metalurgię. Aczkolwiek w ogóle historia uczelni zaczynała się od Akademii Górniczej, bez hutnictwa w nazwie. Teraz to już nie dwa wydziały a szesnaście i siedemnasty w drodze. Każdy zatem znajdzie ciekawy kierunek dla siebie, między innymi także ci zainteresowani górnictwem i hutnictwem mogą wciąż do nas aplikować.
– To byłoby ciekawe studium polskiej nauki – prześledzić jak ewoluowała polska uczelnia techniczna od siermiężnego górnictwa po nowy kierunek technologii kosmicznych.
– Szykuje się nawet nowy wydział technologii kosmicznych. Zasoby, jak się okazuje, tkwią nie tylko pod naszymi stopami, ale również w kosmosie i prędzej czy później będziemy po nie sięgać. Myślę, że AGH jako jedna z pionierskich uczelni w Polsce o tym myśli z wyprzedzeniem, planując też kształcenie ludzi z odpowiednimi umiejętnościami do wydzierania kosmosowi tego, co w nim leży. Nie tylko informacji, jak robią astronomowie, astrofizycy czy kosmologowie, ale również fizycznie.
– Ale po węgiel nie będziemy się w kosmos wybierać?
– Po węgiel raczej nie, raczej po coś droższego niż węgiel. Aczkolwiek specjalistą od tego tematu nie jestem.
– Widać, na przykładzie AGH, że nauka w ciągu ostatnich dekad wykonała gigantyczny skok?
– Żyjemy w czasach, w których nauka z jednej strony rozwija się coraz szybciej, coraz szerzej zapatrujemy się na naukę jako całość, powstają nowe dziedziny, które gromadzą nowych naukowców. Z drugiej strony nie ma może aż tak spektakularnych odkryć jak to miało miejsce 100, 200 czy 300 lat temu, kiedy naukowiec mógł na stole zrobić eksperyment i dostać za to potem nagrodę Nobla. Dzisiaj proste rzeczy są już dawno odkryte i wykorzystywane, albo bronimy się przed nimi, kiedy trzeba.
Natomiast nowe odkrycia są dużo bardziej skomplikowane, potrzebują dużo większych urządzeń, dużo większych zespołów badawczych, ciężko nawet wyróżnić pojedyncze nazwiska, które będziemy kojarzyć z danym odkryciem. Co nie zaprzecza faktowi, że np. odkrycie cząstki Higgsa było niezaprzeczalnym sukcesem, tylko nie jest to coś, co zwykły zjadacz chleba na szybko może zrozumieć.
Zresztą kiedy w XIX wieku Faraday odkrywał indukcję elektromagnetyczną, to przeciętny zjadacz chleba również nie wiedział, o co chodzi, a dzisiaj bez prądu elektrycznego w gniazdku, bez ładowarki, bez radia, telewizji bezprzewodowych nie wyobrażalibyśmy sobie życia.
– A wyobraża Pan sobie, że na świecie wyłącza się w pewnym momencie prąd i co by się wtedy wydarzyło? (…)



































































































































































































