Wielkanoc, podobnie zresztą jak Boże Narodzenie, obfituje w różnego rodzaju obrzędy i związane z nimi symbole. W Wielką Sobotę katolicy święcą pokarmy, które później znajdą się na świątecznym stole, malują pisanki, a w drugi dzień świąt symbolicznie polewają się wodą. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, że obrzędy te korzenie swoje wywodzą od Słowian, którzy w okresie, w którym obecnie Kościół katolicki świętuje triumf życia nad śmiercią w postaci zmartwychwstałego Jezusa, obchodzili Jare Gody, czyli święto wiosny. Jakie ich tradycje zachowały się w katolickich obrzędach?
Chrystianizacja terenów, które pozostawały we władaniu Mieszka I, następowała powoli. Ludność była przyzwyczajona i bardzo przywiązana do czczenia bóstw swoich przodków. W związku z tym Kościół naturalnie niektóre ze wczesnosłowiańskich zwyczajów zaimplementował do obrządków katolickich. Po części, aby zachęcić ludność do nowej wiary, a po części po to, aby pokazać, że te przywiązania będą szanowane. Dlatego dawne rytuały powiązane z nadejściem wiosny związane zostały z nowym chrześcijańskim kalendarzem, niektóre z nich pozostały w polskich obrzędach po dziś dzień w formie, w której Kościół pozwolił ówczesnym ludziom je dalej praktykować. Przyjrzyjmy się zatem wielkanocnym i wiosennym tradycjom oraz ich symbolice.
Topienie marzanny – wieszanie Judasza
Jare Gody dla Słowian były świętem wiosny, które przypadało na moment równonocy wiosennej i wiązało się z radosnym oczekiwaniem na nowe. Z tym związane były różne zwyczaje, które obecnie również są nam dobrze znane. Zaczynając chociażby od porządków, które zwyczajowo wykonujemy na wiosnę – Słowianie wierzyli, że w ten sposób pozbywają się ze swoich izb wszelkiego zła oraz psotnych domowników, pozostawiając tylko te, które były pomocne. To jednak nie jedyne czynności, które nasi przodkowie wykonywali, aby przygotować się na przyjście nowego.
– Witanie wiosny i żegnanie zimy wiązało się z przyjazdem Jaryły – symbolizującego cykl wegetacyjny, żyzność i odrodzenie po zimie. Żegnanie zimy w naszej tradycji uosabiało się natomiast w postaci marzanny, którą wykonywano ze słomy i pięknie ozdabiano. Następnie palono, a potem wrzucano do wody. Z czym też związany był szereg przykazów – dotkniecie płynącej kukły groziło uschnięciem ręki, wracając z topienia marzanny nie wolno było się obrócić, bo to mogło sprowadzić chorobę, a już na pewno nie można było się potknąć w drodze powrotnej, gdyż to miało przynieść rychłą śmierć – opisuje Dorota Pietruszka, historyczka, nauczycielka w Zespole Szkół nr 2 im. Sybiraków w Nowym Sączu. (…)



























































































































































































































