Za kilkadziesiąt lat wielu mędrców i jeszcze więcej mędrków będzie prowadziło uczone analizy na ten temat, komentując post factum to, co się wydarzyło. Dlatego ja zrobię to ante facto.
Właśnie kończy się nasza cywilizacja! Wszystko, co znaliśmy dotąd: ideologie, systemy polityczne, formy rządów, style artystyczne, relacje międzyludzkie, zasady społecznego współżycia, rozmaite reguły, cała ta hobbesowska umowa społeczna, estetyka, konwenanse, tabu. Jak ktoś pamięta ze szkolnej nauki historii „wieki ciemne” w dziejach starożytnej Grecji, to teraz ma powtórkę z rozrywki. Wtedy po cywilizacji minojskiej i mykeńskiej nastał regres, z którego potem wyłoniła się cywilizacja grecka/helleńska z filozofią, demokracją i takimi tam, potem rzymska ze swoją republiką i prawem do spółki z judeo-chrześcijańską etyką, potem średniowieczne christianitas, gotyk, renesans, druk, odkrycia geograficzne, barok, rokoko, klasycyzm, romantyzm, nowoczesność… i potem coś się zaczęło psuć. Finał oglądamy na własne oczy.
Cały numer polega na tym, że doskonale wiemy, co właśnie się kończy, a kompletnie nie wiemy, co z tego chaosu się wyłoni. Czy możemy liczyć na faktyczną powtórkę z rozrywki, czyli kolejne pokolenia, na gruzach tego, co im zrujnowaliśmy, wybudują cywilizację ludzką 2.0.? Na to pytanie odpowiedzą dopiero mędrcy i mędrki za kilkadziesiąt lat. Chciałbym tylko, by wtedy pamiętać, że ja o tym pisałem już teraz.
Aha, zapomniałem zaznaczyć na początku: felietonu nie muszą czytać wyznawcy Chrystusa. Oni dążą do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. Szczęściarze…!
Jakub Marcin Bulzak



































































































































































































