SCENA SŁOWIK: Rézeleje Fanfárosok. Czysta obecność [RELACJA]

SCENA SŁOWIK: Rézeleje Fanfárosok. Czysta obecność [RELACJA]

Jeśli wstajesz rano dla poklasku, twoje działania są już martwe – wiadome i skończone. Wybrzmią, lecz bez życia, bez błysku – jak przytłumiony szept w rozrzedzonym powietrzu. Prawdziwa muzyka wykuwa się w ogniu i lodzie. To rozrachunek z samym sobą – egzorcyzmy – impetus maximus, popęd, żądza, która wznosi się o poranku i domaga wystrzału w nocy. Nie hochsztaplerka, nie turystyka, nie cyrkowy numer dla rozwrzeszczanego tłumu, lecz wyzwolenie – strząśnięcie z siebie kurzu codzienności.

Rézeleje Fanfárosok w składzie: Kinga Korsós (kobza, wokal), Márton Udvardi (trąbka), Bence Antonovits (saksofon tenorowy/altowy), Bálint Bereczki (róg tenorowy), Levente Szabó (akordeon) i Tamás Geröly (perkusja) weszli mi pod skórę paradoksem – głodem, który nie prosi, lecz żąda spełnienia. Iskrą, która płonie, bo inaczej nie potrafi. Twardzi i delikatni, liryczni i łobuzerscy – dzicy, a jednak oswojeni. Poeci sceny. Poeci życia.

Bence Antonovits | Fot. Okamgnienie A.A

Rézeleje Fanfárosok podarowali nam koncept. Podarowali nam świat – podróż od głęboko zakorzenionych tradycji po śmiałe reinterpretacje, gdzie siła igra z subtelnościami, a harmonia chaosu z porządkiem spontaniczności. Tego wieczoru to nie muzyka popłynęła szerokim strumieniem, lecz emocja, wierność historii i wiążąca nas ze sobą obecność co rusz rozlewały się poza przyjęty nurt dźwięków, eksplorując i ubogacają już i tak opływający w dostatek świat bałkańskiej ludowości.

Dawno nie zaglądałem do Spóźnionego Słowika – miejsca wyjątkowego na mojej osobistej mapie Nowego Sącza. Przestrzeni, która zawsze harmonizuje się z zespołami, niezależnie od gatunku, stylistyki czy temperamentu. Miejsca, które nie tylko wspiera kulturę, ale nią żyje. Prawdziwej enklawy, gdzie nikomu nic nie jesteś winien i gdzie nikt nie jest winien nic tobie. Aby jednak takie sanktuaria mogły trwać i rozkwitać, trzeba je wspierać w najprostszy sposób – być. Zjawiać się, współtworzyć klimat, czerpać z ich atmosfery, dawać od siebie to, co najważniejsze – obecność.

Kinga Korsós | Fot. Okamgnienie A.A

Michał Chojecki (Koncerty na dworze/polu) doskonale to rozumie. Sprowadził tu zespół, który wtopił się w jego tkankę jak żaden inny wcześniej. Byli wszędzie. Byli każdym. Jak aura, jak łaska – jedyna gleba, na której może zakwitnąć coś naprawdę dobrego. Rézeleje Fanfárosok podarowali nam coś jeszcze: hymn ku poczuciu własnej wartości, przypomnienie, że ludzie, którymi się otaczamy, mają znaczenie – i to oni kształtują krajobrazy naszych dusz.

Każdy z nas potrzebuje takich przestrzeni. Przestrzeni absolutnego zespolenia i piękna – i to nie są puste marzenia czy romantyczne mrzonki. Takie miejsca istnieją. Być otoczonym czystą obecnością – stałą, niespieszną, nieoczekującą niczego w zamian – to fundament życia dobrze przeżytego. Wszystko inne to powolna erozja ducha, kompromis zbyt kosztowny, by serce mogło go unieść. Wybieraj światło. Wybieraj ciepło. Wybieraj tych, którzy widzą cię w całości i wciąż szepczą: jesteś wystarczający.

Rézeleje Fanfárosok, Julia Skowronek, Michał Chojecki – dziękujemy!

Foto: Okamgnienie A.A, Video: Bartosz Szarek

Filmoteka dts24

194 Videos