To jest list pożegnalny. Z nami już koniec!

To jest list pożegnalny. Z nami już koniec!

W pierwszych słowach mojego listu chcę zapytać Cię Poczto Polska, o zdrowie. Sprawiasz wrażenie, jakbyś była poważnie chora. Czy to się jeszcze leczy? Ale co tam, opowiem Ci coś Poczto Polska! Każdy słyszał o metodzie „na wnuczka” albo „na policjanta”, ale prawdopodobnie dużo powszechniej stosowana jest metoda „na Pocztę Polską”. Ta od wcześniejszych różni się modelem biznesowym. Zamiast jednorazowego skoku na gruby szmal staruszki, naiwni skubani są na drobniejsze kwoty, które mnoży się przez tysiące, albo dziesiątki tysięcy. W podręcznikach ekonomii nazywają to efektem skali. W największym skrócie metoda „na Pocztę Polską” polega na tym, że frajer udaje się do okienka pocztowego, płaci np. 8,50 PLN i naiwnie czeka, kiedy uradowany adresat zadzwoni z komunikatem: „Dostałem twoją przesyłkę”. Tak to nie działa. Nie działa od dawna, ale ostatnio osiągnęło rozmiary, które każą nam jasno i wyraźnie powiedzieć: Poczto Polska zniknij wreszcie z powierzchni Ziemi! Uwolnij nas, Poczto Polska, od swojego dręczącego istnienia, swojego nieudacznictwa, od katastrofalnego braku kompetencji w przetransportowaniu listu z punktu A do punktu B. Oboje wiemy Poczto Polska, że listy, które wrzucałem do skrzynki, od lat przepadały bez wieści. W ostatnim miesiącu jednak ani jeden wysłany przez mnie list nie dotarł do adresata. Ja też bezskutecznie czekam na przesyłki, za które zapłaciłem, ale nigdy nie dotarły od nadawców.

Poczto Polska, wiem, że przez ostatnie lata miałaś na głowie dużo ważniejsze rzeczy niż dostarczanie przesyłek moich i mnie podobnych naiwniaków. Jako dorosły facet wiem, że ważniejsze było codzienne przecieranie z kurzu żywotów świętych wszelkiej maści Antonich Macierewiczów zalegających na pocztowych regałach w każdej Dolnej Wólce. Kto by się więc martwił zwykłym listem nadanym przez Molendowicza? Frapujące jednak, gdzie trafiają tony niedoręczonej korespondencji nie objętej haraczem priorytetu? Składujecie je w nieczynnych kopalniach? Posiadacie w Klewkach tajną spalarnię listów nie tylko miłosnych? Archiwizujecie w IPN, bo warto mieć coś na każdego? A może kierujecie wszystko na Berdyczów?

Poczto Polska nie przysyłaj mi sprostowań od rzeczników prasowych ani pozwów sądowych, w których będziesz chciała bronić swojego „dobrego imienia”. Po pierwsze nie masz już czego bronić, a po drugie oboje dobrze wiemy, że nie potrafisz niczego skutecznie doręczyć, więc zgubisz nawet własny list adwokacki. Poza tym tu nie ma co prostować. Na prostowanie Twoich organizacyjno-biznesowych ścieżek Poczto Polska jest już tragicznie za późno, a mój do Ciebie list nie podlega prostowaniu. Mam na biurku potwierdzenia nadanych przesyłek, których nikt nigdy nie otrzymał. Więc co byś chciała sprostować?

To już ostatni rozdział naszej korespondencji Poczto Polska. Ale nie pierwszy przecież. A pamiętasz jak dobrych kilka lat temu list wysłany w Nowym Sączu z Narutowicza 6 dotarł na Narutowicza 8 po trzech tygodniach? Bo ja pamiętam, co wówczas odpisałaś do nas Poczto Polska. Otóż list z Narutowicza 6 na Narutowicza 8 wędrował przez… sortownię w Płaszowie! Logika logistyki zawsze była Twoją mocną stroną. Teraz rozumiem co znaczyły rodzicielskie przestrogi, a może nawet złowieszcze groźby: jak się nie będziesz uczył, to pójdziesz znaczki lizać na poczcie.

PS

Zapomniałem dodać, że przeprowadziłem jednoosobowe wybory kopertowe. Ich wynik był dla Ciebie druzgocący Poczto Polska. 100 procent głosujących (słownie sto) opowiedziało się, by już żadna moja koperta nie trafiła do Twojej skrzynki. Przecież Ty się Poczto Polska zajmujesz wszystkim, tylko nie dostarczaniem listów. Podobnie jak Twój bliski kuzyn Ruch SA. On z kolei przestał dostarczać gazety, choć po to kiedyś powstał. Kto to tak pięknie zaorał? A mój list do Ciebie wysyłam pocztą pantoflową. Ściskam!

Filmoteka dts24

194 Videos