Jest taka choroba, która czasem okazuje się śmiertelna. Nazywa się zazdrość. Gdyby nie zazdrość, sądeczanka – Zuzanna obchodziłaby dziś (12 marca) sześćdziesiąte urodziny. Zazdrość jej męża – Iwo, sprawiła, że zgasły dwa życia.
Zuzanna Leśniak urodziła się 12 marca 1965 w Nowym Sączu. Gdy była uczennicą tutejszego Zespołu Szkół Ekonomicznych, wzięła udział w eliminacjach do Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego, podczas których jej aktorski talent zauważył Janusz Michalik. Aktorskie szlify zdobywała w teatrze Nowosądecka Scena Amatora. Prowadziła też szkolny Teatr Laboratoryjny „Letarg”. Po maturze dostała się do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, którą ukończyła w 1987 . Już w kolejnym roku można było podziwiać jej talent na scenie krakowskich teatrów Bagatela i STU. W teatrze poznała Andrzeja.
31 sierpnia 1989 r. Andrzej Zaucha przeżył osobistą tragedię. Jego ukochaną żonę – Elżbietę, zabił tętniak. Tonął w rozpaczy. Przyjaciele próbowali go z tego dna wydobyć, on próbował topić rozpacz w szklankach whiskey. Miotał się między tłumieniem bólu po śmierci żony, a strachem i troską o dorastającą córkę. Znalazł wreszcie coś przeciwbólowego: pracę. Jeszcze więcej pracy. A w pracy, wśród licznych przyjaciół, była Zuzanna.
Rok przed śmiercią Elżbiety – w 1988 r., Zaucha zachwycił się nią po raz pierwszy. Wtedy jeszcze niewinnie. Śpiewała podczas jubileuszu 20-lecia jego artystycznej kariery piosenkę z repertuaru Édith Piaf. Jej aktorska życiowa przygoda dopiero nabierała rozpędu. Grała w teatrach, dostała rolę w serialu telewizyjnym „Trzecia granica”.
Zuzanna jeszcze podczas studiów poznała swojego przyszłego męża. Francuz Yves Goulais przyjechał do Polski na reżyserski staż, który odbywał w Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. W Krakowie poznał Zuzannę. 16 kwietnia 1988 powiedzieli sobie najważniejsze w życiu „tak”. Obietnica miłości aż do śmierci nie została jednak spełniona.
Andrzej Zaucha był wspólnym znajomym Zuzanny i jej męża. Yves był nim zachwycony. Z czasem okazało się, że Zuzanna również. Nie czuła się szczęśliwa w małżeństwie, a Andrzej, który próbował pozbierać się po śmierci Elżbiety, miał do zaoferowania czułość, której jej brakowało i „to coś”, czego w mężu nie odnalazła.
„Zuzanna uwielbiała przygody, lubiła się śmiać, miała fajną energię. Była uroczą wariatką. Zawsze w emocjach, u niej wszystko było »na tak«. Ja się dziesięć razy zastanawiałam, czy mi się coś chce, ona chciała zawsze. I zawsze mówiła: »Chodź, coś zrobimy, chodź, pójdziemy, chodź, coś zjemy. No chodź, fajnie będzie!«. Tak jakby chciała szybko przeżyć życie” — tak wspomina ją jej przyjaciółka na stronach książki „Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy”.
Myślała o rozstaniu z Yves’em. Andrzej czekał na to, jednak Zuzanna nie znajdowała w sobie odwagi. Prowadziła podwójne życie. W końcu Yves poznał prawdę. Przyłapał żonę i Andrzeja w niedwuznacznej sytuacji. „Będę musiał cię zabić” – powiedział wówczas do Zauchy.
Poczucie upokorzenia i zazdrość doprowadziły go do obsesji. „Toczyłem ze sobą walkę, dyskusję ze złem, przechodziłem przez wszystkie możliwe stany. Kupiłem broń, ale postanowiłem siebie nie zabijać, bo nienawiść do Zauchy była mocniejsza. W tamtym czasie byłem demonem zła i nie widziałem przed sobą nic innego, jak tylko ten jeden cel: zabicie tego, który zrujnował moje szczęście i zhańbił mój honor” – wspominał po latach.
Pojechał do Francji i kupił karabinek, na który nie było potrzebne pozwolenie. Trzymał go pod ręką na wypadek, gdyby znów zdarzyło się, że przyłapie Zuzannę z Andrzejem. 10 października 1991 r. Yves pojawił się pod teatrem STU. Około godziny 21.00. z teatru wyszli widzowie, nieco później aktorzy – między innymi Andrzej i Zuzanna. Yves uczynił użytek z broni, którą miał przy sobie. Dramat rozegrał się na parkingu przy ulicy Włóczków. Padło dziewięć strzałów.
Andrzej zginął na miejscu. Zuzanna jeszcze oddychała, gdy sanitariusze przenosili ją do karetki. Kula przeszyła jej ciało na wylot. Umarła w szpitalu około godz. 23.20. Według relacji świadków próbowała osłonić piosenkarza do którego strzelał jej mąż.
Ives Goulais sam oddał się w ręce policji. „Siedziałem w samochodzie i miałem w sobie taką nienawiść, że byłem poza granicą tego, co ludzkie. Oddając strzały, nie czułem żadnej satysfakcji (…) Nienawiść strasznie brudzi człowieka. (…) Chcę odpokutować winę i żadna kara nie będzie dla mnie za surowa” – wyznał.
Zuzanna została pochowana w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Nowym Sączu–Biegonicach.
Ives Goulais usłyszał wyrok: 15 lat więzienia. Swoje mieszkania oddał córce Zauchy, bo tylko tak mógł zadośćuczynić to, że odebrał życie jej ojcu. Wyszedł na wolność 10 miesięcy przed końcem kary, w grudniu 2005 r. Zmienił nazwisko. Wrócił do reżyserskiej pracy. „Wciąż jestem przerażony tym, co byłem zdolny zrobić. Gdyby czas można było cofnąć…” – mówił po latach od tragedii pod teatrem STU.
Źródła:
- Olkowicz Katarzyna, Baran Piotr „Serca bicie. Biografia Andrzeja Zauchy”,
- Jarek Szubrycht: „Życie, bierz mnie. Biografia Andrzeja Zauchy”
- Onet
- Zdjęcie archiwalne, koloryzowane















































































































































































































