Paweł Wąsek. Nowy polski król skoczni?

Paweł Wąsek. Nowy polski król skoczni?

Paweł Wąsek kończył ubiegły sezon wygraną w finałowych zawodach Pucharu Kontynentalnego na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, zarazem rezygnując z wyjazdu do Planicy na ostatnie konkursy w lotach. Teraz, po sukcesach w Pucharze Świata i mistrzostwach Polski, trudno sobie wyobrazić naszą kadrę bez 25-letniego skoczka z Wisły.

Gdy w ubiegłym roku Thomas Thurnbichler uzasadniał rezygnację Pawła Wąska z udziału w lotach na słoweńskim mamucie, sięgnął po mocny argument.

– Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że loty narciarskie są dla niego trudne, to nie jest sekretem. Planica jest najtrudniejszym obiektem do lotów na świecie, więc uznaliśmy, że lepiej będzie za kończyć zimę z pozytywnymi odczuciami i już skupić się na odpoczynku przed rozpoczęciem przygotowań do następnego sezonu – powie dział austriacki szkoleniowiec, dodając, że decyzja zapadła po konsultacji z samym skoczkiem.

Skąd wzięło się przekonanie, że loty są dla Pawła Wąska trudne? Trzeba cofnąć się o jedenaście lat, gdy 14-letni wówczas chłopak zaliczył groźny wypadek na skoczni w Wiśle. Podmuch wiatru z boku sprawił, że wykręcił salto w powietrzu i upadł na bulę. Stracił przytomność, z nosa miał silny krwotok. Został odwieziony do szpitala, tam okazało się, że wprawdzie nie doznał złamań, ale
miał silne wstrząśnienie mózgu, co okazało się brzemienne w skutkach.

Nabawił się strachu przed skokami – gdy na górze mocno wiało, wracały złe wspomnienia, jeszcze długo nie mógł sobie z nimi dać rady. Z biegiem czasu, stopniowo oswajając się z coraz większymi obiektami i odległościami, wyrzucił z głowy obawy i zaczął skakać na miarę swojego wielkiego talentu. Niewątpliwie sporą rolę odegrał w tym procesie jego ojciec Krzysztof, pasjonat motoryzacji, podając synowi za przykład motocyklistów, którzy po wypadkach wracają i nadal z powodzeniem startują w zawodach.

Całą rozmowę przeczytasz w specjalnym wydaniu DTS – dostępnym bezpłatnie pod linkiem:  

Filmoteka dts24

217 Videos