We wrześniu 2024 r. więzienie opuścił Ryszard Forbrich, były piłkarski działacz znany jako „Fryzjer”, w 2019 r. skazany na 6 lat pozbawienia wolności. Początkiem największej w polskim sporcie afery korupcyjnej, było opublikowanie tzw. „Listy Fryzjera”. Współautorem materiału był pochodzący z Limanowej dziennikarz Antoni Bugajski. Podczas ostatniego spotkania obydwu panów na sądowym korytarzu Ryszard Forbrich w obecności telewizyjnych kamer wycedził: „Jest pan ch…., panie Bugajski!” Zdaniem innych Bugajski jest jednym z tych, którzy pomogli uwolnić polską piłkę nożną od gangreny mafijnego układu.
Rozmowa z Antonim Bugajskim, zastępcą redaktora naczelnego „Przeglądu Sportowego”.
– Po raz drugi byłeś w tym roku nominowany do prestiżowej dziennikarskiej nagrody „Grand Press”. Gratuluję obydwu, ale chciałem Cię zapytać o tę pierwszą nominację sprzed lat.
– Tamta nominacja w 2006 r. była za serię artykułów o tzw. „Liście Fryzjera”, ale konkurencja była wówczas bardzo duża. Przegraliśmy z Tomkiem Sekielskim i Andrzejem Morozowskim, którzy dostali Grand Press za legendarne już taśmy Renaty Beger.
– Mocny dziennikarsko rok, tajne listy, taśmy…
– Ale to nie był wyłącznie czas afer. Pamiętam tamtą galę sprzed 18 lat. W kategorii wywiad wygrał wówczas młody, obiecujący dziennikarz Szymon Hołownia za tekst „Niebo dla gołębi” o tragicznej katastrofie hali w Katowicach, gdzie odbywała się międzynarodowa wystawa gołębi.
– Wracając do Twojej nominacji. Opublikowanie wówczas „Listy Fryzjera” na trwałe – boję się powiedzieć, że na zawsze – zmieniło polską piłkę nożną. Czujesz się jak facet, który wywrócił do góry nogami krajowy futbol?
– Nie, nie żartuj, to byłaby gruba przesada!
– Dobrze, obojętnie jak to nazwiemy, opublikowanie „Listy Fryzjera” było początkiem końca gigantycznej – jak się szybko okazało – korupcji w polskiej piłce nożnej.
– Zgoda. Skala oddziaływania tamtego tekstu, czy raczej serii tekstów, samego mnie zaskoczyła. Ten tekst rezonował nie tylko w środowisku piłkarskim. Sprawie przyglądała się wówczas cała Polska, a nowe informacje w tej sprawie nie schodziły z czołówek mediów. Im więcej czasu mija od tamtej publikacji, tym mocniej uświadamiam sobie jego siłę rażenia i konsekwencje jakie przyniósł. Bałbym się jednak nazywać go rozwaleniem systemu. Myślę, że opublikowanie listy skorumpowanych sędziów pomogło pewnym środowiskom otworzyć oczy na problem, który toczył polską piłkę nożną.
– Pamiętasz 25 sierpnia 2006 r. czyli dzień przed publikacją listy? Było nerwowo? (…)



























































































































































































































