Nadzieja, która zmienia się w ponury żart, czyli jak politycy i urzędnicy budują drogę do Sącza

Nadzieja, która zmienia się w ponury żart, czyli jak politycy i urzędnicy budują drogę do Sącza

Ludzie czują się przez oszukani przez polityków i urzędników. Inwestycji, od której zależy rozwój Sądecczyzny, przez kilkanaście lat używano jako pretekstu do politycznej promocji. Przychodziły i odchodziły kolejne rządy, a w strategicznej dla regionu sprawie nie zmieniało się prawie nic, bo decyzje umożliwiające przejście od słów do czynów, od pomysłu do budowy, odwlekano w nieskończoność. Od pierwszych formalności związanych z drogową inwestycją, do oddania drogi, mija w Polsce zwykle około 10 lat. Wszystko wskazuje, że w przypadku Sądeczanki będzie to czas dwukrotnie dłuższy.

Na ten komunikat ludzie czekali od 2021 roku, kiedy złożono wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Po trzech latach – tuż przed wigilią Bożego Narodzenia 2024, wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec, na briefingu prasowym w Brzesku ogłosił, że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie wydała decyzję określającą nowy przebieg drogi krajowej nr 75 z Brzeska do Nowego Sącza.

Zamiast powszechnego optymizmu jest jednak rozczarowanie.

Z informacji jakie przekazali urzędnicy z GDDKiA wynika, że budowa rozpocznie się nie wcześniej niż za sześć lat, czyli w 2031 roku.  Zanim Sądeczanką pojadą pierwsze auta, przez kolejną dekadę Nowy Sącz i okolice skazane są na komunikacyjne wykluczenie. Od blisko dwóch dekad nie dotrzymywano składanych w tej sprawie obietnic, czyniąc z nich wyłącznie paliwo dla kampanii wyborczych.

Choć kierowcy chcieliby, aby działo się to zdecydowanie szybciej, to od pierwszego pomysłu do oddania drogi do ruchu musi minąć co najmniej 8-10 lat. Jest to czas wypełniony intensywną pracą związaną z przygotowaniem inwestycji, ogłaszaniem postępowań przetargowych, uzyskiwaniem niezbędnych pozwoleń, czy w końcu z samą budową” – to cytat z tekstu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wyjaśniającego poszczególne etapy przygotowania do budowy dróg. W przejrzysty sposób proces ten ilustruje poniższa grafika z linią czasu realizacji inwestycji. Dorysowaliśmy do niej najniższe „piętro”, obrazujące jak mniej więcej wygląda ta linia czasu  w przypadku Sądeczanki.

 

Z  rysunku wynika, że począwszy od rozpoczęcia prac nad studium korytarzowym, do wydania decyzji środowiskowej, mija zwykle 3-4 lata. W przypadku Sądeczanki trzeba było ośmiu lat, czyli tyle, ile GDDKiA szacuje na niemal cały proces inwestycyjny. Co więcej – po koszmarnie przewlekłym procesie wydawania decyzji środowiskowej, decydenci wcale nie dają nadziei na przyspieszenie. Jeśli poślizg kolejnych etapów będzie podobny jak dotąd, wielu z nas Sądeczanki nie doczeka.

„Żeby wbić łopatę potrzebujemy projektu budowlanego. A żeby go przygotować – trzeba zrobić koncepcję programową trasy i badania geologiczne (to w ogromnym skrócie). Budowę chcemy zacząć w 2031” – odpowiadają urzędnicy GDDKiA na lawinę pytań od zniecierpliwionych ludzi, dodając, że im bardziej zaludniony teren, tym więcej problemów z protestami i wyznaczeniem przebiegu. Sądeczanka nie wiedzie bynajmniej przez bezludną wyspę, więc protesty są i trzeba zakładać, że będą.

Budowa drogi o długości blisko 50 km – jak zapowiedział Bukowiec – będzie realizowana etapami. W pierwszej kolejności zostaną zbudowane trzy odcinki niewzbudzające kontrowersji, a przy dwóch pozostałych uwzględniony zostanie głos samorządowy i społeczny. Dyrektor krakowskiego oddziału GDDKiA Maciej Ostrowski wskazał, że w wariancie tym trzy odcinki trasy: 3,6 km od obwodnicy Brzeska do granic gmin Brzesko i Gnojnik, 8,6 km od Iwkowej do Łososiny Dolnej, 9 km od Tęgoborza do Nowego Sącza mają wspólny przebieg z proponowanym przez niektóre lokalne samorządy wariantem A i nie wzbudzają kontrowersji.

Dlatego GDDKiA właśnie te trzy części trasy (45 proc. długości przyszłej sądeczanki) chce zrealizować w pierwszej kolejności.

– Przetarg na projekt i budowę trzech odcinków planujemy ogłosić w 2028 roku, a budowa rozpoczęłaby się trzy lata później” – zapowiedział dyrektor GDDKiA.

To znów znacznie dłużej niż wynika z  grafiki GDDKiA, gdzie po  pięciu latach od wydania decyzji środowiskowej budowa powinna być bliska finału. W przypadku Sądeczanki po pięciu latach od wydania decyzji środowiskowej przy pomyślnych wiatrach będzie dopiero rozstrzygnięty przetarg.

Nadzieje na doczekanie nowego otwarcia Sądecczyzny dla reszty świata studzi także inny detal projektu „Sądeczanka”: pozostałe dwa odcinki: 16,9 km na terenie gmin Gnojnik i Czchów oraz 9,2 km w gminie Łososina Dolna wzbudzają protesty strony samorządowej i mieszkańców.

Dlatego też po rozmowach m.in. z lokalnymi samorządami zdecydowaliśmy się na przygotowanie nowego wariantu przebiegu trasy na tych obszarach – przekazał dyrektor.

GDDKIA dla tych odcinków planuje ogłosić przetarg na przygotowanie nowego Studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego i wykonanie Koncepcji programowej. Zadaniem wykonawcy będzie też uzyskanie decyzji środowiskowej. W każdym wniosku o wydanie decyzji środowiskowej muszą znaleźć się trzy warianty przebiegu – dwa istniejące (wariant A i C) oraz trzecie, kompromisowe rozwiązanie. Przetarg na projekt i budowę tych dwóch odcinków GDDKiA planuje ogłosić w 2030 roku, a budowa rozpoczęłaby się dopiero w 2033 roku, czyli za 8-9 lat. W połowie Sądeczanka jest zatem w punkcie „zero”. Żaden formalny etap nie został tutaj ani zamknięty, ani  nawet otwarty.

Sądeczanie nie kryją, że czują się odarci ze złudzeń.

Za mojego życia chyba tej drogi nie będzie. Brzesko 3 kilometry = 3 lata. 45 kilometrów = 45 lat…  Dramat dla regionu i naszych dzieci… – komentuje Maciej Mróz, jeden z użytkowników krajowej siedemdziesiątki piątki.

Ta decyzja środowiskowa to jakiś ponury żart, w sytuacji gdy dla dwóch odcinków (40proc. inwestycji) z planowanych pięciu, będzie robione nowe studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowe, które oceni czy zostaje dotychczasowa decyzja środowiskowa, czy będą występować o nową. Mówiąc wprost: ta inwestycja została odłożona ad calendas greacas w białych rękawiczkach” – pisze Adam Karol na społecznościowej grupie  Sądeczanka – PROTEST – żądamy drogi do Nowego Sącza.

Krakowski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad planuje, że odcinek DK75 Brzesko-Nowy Sącz będzie drogą klasy głównej przyspieszonej, z dwiema jezdniami, każda po dwa pasy ruchu.

zdjęcia:  GDDKiA

Czytaj też:

Pasterka na Wólkach przyciągnęła wiernych. ,,Bóg się rodzi, moc truchleje…”

Filmoteka dts24

194 Videos