Remont linii kolejowej, to właściwie studnia bez dna jeśli chodzi o temat utrudnień w życiu codziennym sądeczan. Niemal każdego dnia docierają do nas informacje o tym, że gdzieś jest problem, który w teorii nie powinien istnieć, a jednak odbija on swoje piętno. Najnowsza sprawa pochodzi od mieszkańców osiedla Helena.
Przebudowa ulicy Krakowskiej, a także powstającego tam wiaduktu, to spore wyzwanie dla kierowców, którzy muszą ten popularny trakt objeżdżać. Wydawać by się więc mogło, jakoby korki to był główny problem tamtej części Nowego Sącza. Okazuje się bowiem, że na pewnego rodzaju wykluczenie narzekają również piesi, w związku z brakiem możliwości przejścia przez wspomnianą drogę, podążając chociażby do tamtejszych sklepów i pawilonów handlowych.
– To normalne, że na przykład idąc w stronę Chełmca, chcemy przejść przez istniejącą kiedyś ulicę Krakowską, która teraz jest błotnistą wyrwą w ziemi. Przecież jest tam duży sklep spożywczy, więc czasem chciałoby się wstąpić na zakupy, ale jak? Przecież po kolana jesteśmy zmuszeni brodzić w błocie! – grzmi pan Tomasz z osiedla Helena.
Ulica nie jest rozkopana na całej długości, ale jak podkreślają mieszkańcy, aby przeprawić się na drugą stronę, to trzeba nadłożyć spory kawałek drogi. – Kiedyś było tak, że rzucili cztery albo pięć kawałków betonu, po których ludzie mogli sobie przeskakiwać na drugi chodnik. Dokładnie przeskakiwać, bo trudno było to nazwać przejściem. Łatwo sobie wyobrazić, jak ludzie starci mieliby sobie z tym radzić? Teraz nawet to zniknęło! Czyli ktoś mieszkając na małych uliczkach po jednej stronie osiedla, to nagle musi kilkaset metrów pokonać, aby do sklepu dotrzeć, a później taką samą drogą tylko już z zakupami wrócić? – wtóruje swojemu sąsiadowi pani Anna.
– Dobrze by było, aby ktoś właśnie pomyślał o osobach starszych, albo schorowanych. Są też matki z wózkami dziecięcymi. Jak był problem z dojazdem do dyskontu, to nagle pojawił się nowy wjazd na parking od ulicy Świętej Heleny. Jednak jak piesi mają iść na zakupy, to nikogo to właściwie nie interesuje. My grzęźniemy w błocie obecnie, a kiedy spadnie śnieg, będziemy się przedzierać jak na jakimś biegunie – dodał pan Tomasz w rozmowie z DTS24.
Zwrócimy się do stosownych adresatów tego problemu, żeby zorientować się, jakie są możliwości na poprawę tej sytuacji. Przekażemy stanowisko mieszkańców z nadzieją na zaproponowanie jakiegoś rozwiązania, które usprawni codzienne funkcjonowanie tych osób na osiedlu Helena.
Czytaj także: Przejście pojawia się i znika, a teraz będzie prezentem [ZDJĘCIA]







































































































































































































