O dokonanej pod koniec XIII w. lokacji Nowego Sącza w widłach Dunajca i Kamienicy zdecydował m.in. przebieg szlaków handlowych. To przede wszystkim droga z Krakowa, przez Czchów, Kotlinę Sądecką do Koszyc, a także tzw. droga ruska, prowadząca z Sącza na Biecz, Żmigród, Sanok, aż do Lwowa. Od średniowiecza kupcy przemierzali te szlaki pieszo lub na wozach, do których zaprzęgano konie. I tak było przez wieki. Wszystko zmieniło się 21 lutego 1804 r., gdy 16-kilometrowy odcinek z Merthyr Tydfil do Abercynon pokonała lokomotywa parowa skonstruowana przez Richarda Trevithicka.
A gdy 27 września 1825 r. uruchomiono regularne kursy pociągu na trasie Stockton – Darlington było wiadome, że zaczyna się zupełnie nowa era. I nie chodziło tu tylko o zmianę sposobu przemieszczania się: zastąpienie siły mięśni człowieka lub zwierzęcia ciśnieniem pary wodnej. Rozpoczęło się rysowanie na mapie Europy nowej sieci połączeń. „Kropki” (miejscowości), które zostały połączone żelaznymi liniami, otrzymały nowe życie i szansę na rozwój. Innym groziła marginalizacja.
Nowy Sącz w połowie XIX wieku był biednym galicyjskim miasteczkiem, którego jedynym wyróżnikiem było stacjonowanie tutaj 20. galicyjskiego pułku piechoty oraz działalność 6-klasowego gimnazjum. Pierwszy impuls rozwojowy dla Nowego Sącza wiązał się z ogólnymi przemianami politycznymi w monarchii habsburskiej: w 1867 r. Galicja otrzymała spory zakres autonomii, życie publiczne uległo całkowitej polonizacji. Było to jednak dla miasta działanie ad intra – Sądeczanie mogli (w granicach cesarsko-królewskiego rozsądku) robić, co chcieli. Ale z pustego i Salomon nie naleje. Ważniejszy był drugi impuls, czyli poprowadzenie przez miasto w 1873 r. linii kolejowej Tarnów-Leluchów, otwarcie w 1876 r. Warsztatów Kolejowych i budowa odcinka kolei transwersalnej w 1884 r.
Bardzo ważny był aspekt komunikacyjny – Sądeczanie otrzymali możliwość szybkiego przemieszczania się po całej Galicji (…)
Cały tekst Jakuba Bulzaka przeczytasz w specjalnym wydaniu DTS BIZNES dostępnym bezpłatnie pod linkiem:
Fot. Zbigniew Sułkowski



























































































































































































































