Dziś (8 listopada) Sąd Okręgowy w Nowym Sączu rozpatrzy apelację policjantki skazanej w pierwszej instancji za przekroczenie uprawnień podczas interwencji w mieszkaniu prokuratora w Zakopanem. Domagała się m.in. zbadania jego trzeźwości. Policyjna „Solidarność” nazywa wyrok „farsą” i „bronieniem swoich”. Związkowcy zapowiadają, że pojawią się na piątkowej rozprawie w sądzie. Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu na tym etapie nie komentuje sprawy.
„Chcemy uczestniczyć w rozprawie apelacyjnej i wysłuchać, co sąd będzie podnosił w apelacji. Nie będzie to zgromadzenie przed sądem ani nie chcemy też zakłócać pracy sądu. Nasze uczestnictwo jest bardzo ważne, bo ten wyrok dotyczy całej formacji policji” – powiedział PAP przewodniczący NSZZ „Solidarność” Policji w Małopolsce Jacek Łukasik.
Przekazał, że o interwencję policji w czerwcu 2022 r. poprosiła była żona prokuratora, bo chciała odzyskać zabawkę ich dziecka – sterowany elektrycznie samochodzik. Według Łukasika podczas interwencji ojciec oświadczył, że nie odda zabawki dziecku, bo nie ma prokuratorskiego nakazu i zaczął policjantów straszyć paragrafami. Policjantka wyczuła od mężczyzny silną woń alkoholu. Ostatecznie badanie alkomatem wykazało ponad pół promila alkoholu.
„Prokurator początkowo nie chciał się poddać badaniu alkomatem, ale jak usłyszał od policji, że zostanie zabrany do szpitala na badanie krwi, to się wystraszył, bo z zeznań jego byłej żony wynikało, że palił również marihuanę. Prokurator podczas interwencji argumentował, że nie może zostać zatrzymany bez zgody przełożonego i nakazał interweniującym policjantom opuścić jego mieszkanie” – relacjonował PAP Łukasik.
Prokurator złożył zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez policję, kradzieży kluczyków i pieniędzy przez funkcjonariuszy i o kierowaniu wobec niego groźbach karalnych. Ostatecznie wycofał zarzut kradzieży, a przed sądem także zarzut o kierowaniu gróźb karalnych.
Sąd Rejonowy w Zakopanem w wyroku ogłoszonym w czerwcu 2024 r. uznał, że policjantka przekroczyła uprawnienia, bo po wejściu do mieszkania prokuratora uznała, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przez niego przestępstwa polegającego na narażeniu małoletniej córki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, bo opiekujący się córką ojciec jest pod wpływem alkoholu. Sąd uznał także, że policjantka bezzasadnie zleciła przeprowadzenie badania trzeźwości, a ponadto nie opuściła mieszkania, mimo że prokurator wielokrotnie tego żądał.
Sąd uznał policjantkę za winną i nakazał jej wpłacić tysiąc złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Miała także wypłacić 3 tys. nawiązki skarżącemu ją prokuratorowi i 4 tys. zł jemu pełnomocnikowi. Dodatkowo ponad 4 tys. zł na rzecz Skarbu Państwa tytułem poniesionych przez sąd wydatków.
„Policjantka została w zawieszeniu na dwa lata za wykonywanie swoich obowiązków służbowych za to, że wykonywała swoje obowiązki i działała zgodnie z przepisami. Tylko dlatego, że skarżącym był prokurator. Sędzia doprowadził do precedensu, który daje zielone światło na oskarżanie policjantów podejmujących interwencje domowe. Absurd i jasna obrona +swoich+” – skomentował przewodniczący Łukasik.
Sąd umorzył postępowanie karne przeciwko drugiemu policjantowi uczestniczącemu w interwencji w mieszkaniu prokuratora.
aktualizacja:
Sąd Okręgowy w Nowym Sączu uwzględnił w piątek wniosek Prokuratury Regionalnej w Krakowie o przejęciu funkcji oskarżyciela w procesie policjantki z Zakopanego, która interweniowała u prokuratora opiekującego się dzieckiem.
Pismo z Prokuratury Regionalnej w Krakowie wpłynęło do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu w piątek. Sąd po jego odczytaniu w obecności oskarżonej policjantki i prokuratora i po wysłuchaniu stanowisk zdecydował o zmianie oskarżyciela.
Obrona policjantki wnosiła o przejęcie tej sprawy przez prokuraturę regionalną już na etapie postępowania przygotowawczego. Jednak zajmujący się wówczas tą sprawą zakopiański sąd rejonowy nie uwzględnił tego wniosku.
Podczas piątkowego posiedzenia apelacyjnego sędzia Sądu Okręgowego w Nowym Sączu argumentował, że z uwagi na nietuzinkowy charakter sprawy należy zmienić oskarżyciela. Sąd uznał, że skomplikowanie sprawy nakazuje jej przekazanie do Prokuratury Regionalnej.
Na korytarzu sądowym prokurator Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu na pytania dziennikarzy, dlaczego sprawa od początku była prowadzona przez prokuraturę, której podlega Zakopane, powiedział, że nie jest uprawniony do jakiejkolwiek wypowiedzi w tej sprawie.
Oskarżona przez zakopiańskiego prokuratora policjantka sierżant sztabowa Paulina Sobień powiedziała po decyzji sądu, że jest to konsekwencja całego postępowania przygotowawczego.
„Na samym początku wnosiliśmy, aby nowosądecką prokuraturę wyłączyć z tego postępowania i dostaliśmy wówczas odmowę. Jak całe środowisko policyjne uważam, że wszyscy oczekują, abyśmy stali na straży bezpieczeństwa obywateli, ale policjant, który jest podatny na wpływy, nie jest w stanie zagwarantować tego bezpieczeństwa. Mogę być tylko przykładem, jak dużo jest do zmienienia w polskiej policji. Mając na uwadze dobro trzyletniego dziecka, drugi raz zrobiłabym to samo” – mówiła policjantka z Zakopanego.
Oceniła, że w służbie policji wiele rzeczy jest do zmiany. Wyjaśniła, że nie odstąpiła od swoich działań w mieszkaniu prokuratora, czego się on domagał, bo groziłoby to jej niedopełnieniem obowiązków służbowych.
Szef policyjnej „Solidarności” Jacek Łukasik na sądowym korytarzu przekazał dziennikarzom, że policjanci są od początku szkolenia wyczuleni na dobro dzieci.
„Dobro dziecka, osoby bezbronnej, jest najważniejsze. Paulina podjęła dobre decyzje oparte na przepisach prawa, na naszych procedurach. Jeżeli dziecko zostaje pod opieką rodziców, to rodzice mają być trzeźwi. Dziś mamy tzw. ustawę Kamilka, a tu mamy sytuację, gdzie pan prokurator bez konsekwencji może po użyciu alkoholu opiekować się swoim trzyletnim dzieckiem? A gdyby doszło do tragedii, to padłoby pytanie, gdzie była policja? Była – w osobie Pauliny i Arka, którzy podjęli stosowną interwencją” – powiedział Łukasik i ocenił, że oskarżenie policjantki przez prokuratorem to zemsta, a wyrok zakopiańskiego sądu jest skandaliczny.
O interwencję policji w czerwcu 2022 r. poprosiła była żona prokuratora, bo chciała odzyskać zabawkę ich dziecka – sterowany elektrycznie samochodzik. Podczas interwencji ojciec miał oświadczyć, że zabawki nie odda, bo funkcjonariuszka nie ma prokuratorskiego nakazu. Policjantka wyczuła od mężczyzny silną woń alkoholu. Ostatecznie badanie alkomatem wykazało ponad pół promila alkoholu.
Po interwencji prokurator złożył zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień przez policję, kradzieży kluczyków i pieniędzy przez funkcjonariuszy i o kierowaniu wobec niego groźbach karalnych. Ostatecznie wycofał zarzut kradzieży, a przed sądem także zarzut o kierowaniu gróźb karalnych.
Sąd Rejonowy w Zakopanem w wyroku ogłoszonym w czerwcu 2024 r. uznał, że policjantka przekroczyła uprawnienia, bo po wejściu do mieszkania prokuratora uznała, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przez niego przestępstwa polegającego na narażeniu małoletniej córki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, bo opiekujący się córką ojciec jest pod wpływem alkoholu. Sąd uznał także, że policjantka bezzasadnie zleciła przeprowadzenie badania trzeźwości, a ponadto nie opuściła mieszkania, mimo że prokurator wielokrotnie tego żądał.
Zakopiański sąd uznał policjantkę za winną i nakazał jej wpłacić tysiąc złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Sąd orzekł także wypłacenie przez policjantkę 3 tys. nawiązki skarżącemu ją prokuratorowi i 4 tys. zł jemu pełnomocnikowi i dodatkowo ponad 4 tys. zł na rzecz Skarbu Państwa tytułem poniesionych przez sąd wydatków. (PAP)



































































































































































































