Zamordowani jednej nocy. Siedlce pamiętają o dr. Niedźwiedziu i Józefie Górowskim

Zamordowani jednej nocy. Siedlce pamiętają o dr. Niedźwiedziu i Józefie Górowskim

Ogień świec delikatnie kołysze się na wietrze rozświetlając cmentarze w każdym zakątku Polski. Dwa pierwsze dni listopada to czas, który ludzie przeznaczają na chwilę zadumy – nad życiem zmarłych bliskich, śmiercią i swoją własną egzystencją. To również moment, gdy przypominamy sobie czyny oraz poświęcenie tych, którzy za działalność na rzecz kraju i lokalnej społeczności w sposób brutalny zostali życia pozbawieni. Siedlecka społeczność, jak co roku, tego dnia w sposób szczególny pochyla się nad grobami dr. Szczepana Niedźwiedzia oraz Józefa Górowskiego.

Tuż po godzinie 15:00, jak co roku, w siedleckim kościele rozbrzmiały dzwony. Część mieszkańców, tłumnie już zgromadzona na parafialnym cmentarzu, zwróciła głowy w stronę miejsca skąd dochodził dźwięk, oczekując na procesję, która za chwilę miała pojawić się u bramy terenu cmentarnego. Różaniec odprawiany w  intencji wszystkich zmarłych z siedleckiej parafii staje się sposobnością do przypomnienia mieszkańcom lokalnych bohaterów, którzy zostali brutalnie zamordowani. Szczególnie wspominane jest wydarzenie, które wstrząsnęło tą małą społecznością tuż po zakończeniu II wojny światowej.

1 czerwca 1946 roku przedstawiciele miejscowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego zamordowali jednej nocy Józefa Górowskiego oraz dr. Szczepana Niedźwiedzia mieszkającego na plebani w Siedlcach i leczącego miejscową ludność.

Zabici dwoma strzałami

Tej nocy funkcjonariusze UB w pierwszej kolejności pojawili się u Józefa Górowskiego, który współpracował z partyzantami i był działaczem Polskiego Stronnictwa Ludowego.

,,Podając się za partyzantów ,,Ognia” przepytywano go o osoby należące do Polskiej Partii Robotniczej, a od żony Walerii domagali się wskazania domów, w których mogliby spokojnie przebywać. Następnie poprosili go [Józefa Górowskiego – przyp. red.], żeby z nimi wyszedł, i wskazał im drogę do głównej szosy. Pod osłoną nocy bestialsko go skatowali, obcięli mu język, zmasakrowali nie do poznania. Został zastrzelony dwoma strzałami w głowę. Rano znaleziono jego ciało na terenie Łęki [obecnie teren ten należy do Siedlec – przyp. red.] trzymającego w ręce ziemię i trawę, które nim skonał rwał palcami pod wpływem ogromnego cierpienia” – czytamy w książce ,,Niezłomni. Zapomniani bohaterowie Siedlec” autorstwa ks. Jana Bajora.

Następnie oprawcy mieli wsiąść do pojazdu i udać się w kierunku siedleckiej plebanii, gdzie przebywał dr Szczepan Niedźwiedź. W morderstwie doktora dopatrywać się można wyrównania osobistych porachunków. Za pretekst do tego czynu posłużył funkcjonariuszom donos miejscowego pracownika UB, który twierdził, że doktor pomógł rannemu partyzantowi (dr Niedźwiedź został do niego zabrany pod przymusem), a faktu tego nie zgłosił UB.  1 czerwca po zamordowaniu Józefa Górowskiego między 03:00 a 04:00 ciężarówka przyjechała po niego.

,,Doktor wyszedł do nich w piżamie. I tu rozegrał się dramat. Doktora wywleczono z plebańskiego ganku pod stojące od strony wschodniej drzewo orzechowe. Tu oznajmiono mu, że za to iż pomaga partyzantom czeka go śmierć. Na nic się zdało tłumaczenie Doktora, że udzielanie pomocy potrzebującym jest jego świętym obowiązkiem. Nie pomogły żadne argumenty, ani nawet prośby o darowanie życia. Dwoma strzałami w głowę zamordowano go” – opisuje w tej samej książce ks. Jan Bajor.

Cichy pogrzeb

Ciała obydwu zamordowanych mężczyzn leżały do rana. Zwłoki doktora widziały dzieci idące rano do szkoły, która wtedy znajdowała się jeszcze naprzeciwko plebani. Po kilku godzinach obydwa ciała zostały przeniesione do kostnicy na cmentarzu, gdzie przygotowano je do pochówku. 2 czerwca odbyło się nabożeństwo odprawione przez ówczesnego proboszcza ks. Jana Łoniowskiego. Msza zgromadziła tłum parafian. Ostatnie pożegnanie odbyło się po cichu, bez użycia kościelnych dzwonów gdyż, jak zaznacza ks. Jan Bajor, mieszkańcy obawiali się możliwych represji.

Ciała zamordowanych pochowano obok siebie na cmentarzu parafialnym w Siedlcach. Na ich nagrobkach zawsze można znaleźć palące się świece.

Tożsamość trzech mężczyzn, którzy dokonali morderstw nie zostaje podana w źródłach, jednak zarówno ich imiona jak i nazwiska są znane ks. Janowi Bajorowi (długoletniemu proboszczowi parafii w Siedlcach), który jednak zdecydował się nie umieszczać ich w swojej książce.

Wieś ta posiada wielu innych lokalnych bohaterów, jednak nie sposób wymienić ich wszystkich. Więcej o historii zarówno Siedlec, parafii jak i zapomnianych lokalnych bohaterach można przeczytać m.in. w tych trzech pozycjach: ,,Niezłomni. Zapomniani bohaterowie Siedlec” (ks. Jan Bajor), ,,Siedlce wczoraj i dziś. Dzieje parafii i jej mieszkańców. Wybrane historie” (Grzegorz Groń) oraz ,,Ziemia Sądecka. Siedlce, Słowikowa od średniowiecza do współczesności” (Adam Śliwa).

Czytaj też: Zostali nominowani do nagrody ,,Pro Juvenes” [GŁOSOWANIE]

Fot. GW

Filmoteka dts24

194 Videos