Rozmowa z Aleksandrą Gryglewicz i Piotrem Safrończykiem, nauczycielami jogi Iyengara
– Ludzie dzielą się na tych, którzy już byli na jodze, właśnie są na jodze albo na nią pójdą. Skąd się wzięła taka moda na jogę?
Piotr: – Dodajmy, że jest jeszcze jedna kategoria ludzi, którzy są na „nie” w stosunku do jogi, ze względu na błędne przekonanie o jakiejś kolizji jogi z ich wiarą.
– Skąd bierze się taki silny opór wobec jogi, czego przykładem mogło być niedawne zamieszanie z osiedlową imprezą, w której miały się odbyć m.in. zajęcia jogi dla dzieci?
Ola: – Moim zdaniem w pierwszej kolejności z niewiedzy i porównywania jogi do jakiejś religii. Poszukiwanie w jodze aspektów religijnych jest nieporozumieniem. Joga nie jest religią! Jest filozofią, systemem filozoficznym, który powstał bardzo dawno temu, jest sposobem na życie, ale nie jest religią.
– Czym zatem joga jest dla Was?
Ola: – Myślę, że dla każdego praktykującego jest czymś innym.
– Na przykład ćwiczeniami fizycznymi, gimnastyką?
Ola: – Właśnie tak, dla wielu jest po prostu gimnastyką, sposobem na poruszanie ciała. Ale dla innych jest sposobem na życie, na to, żeby dobrze się czuć i dbać o swoją kondycję psychiczną, fizyczną i duchową.
Piotr: – Dla mnie osobiście jest to bardzo zaawansowana instrukcja obsługi ciała. Ale ciała rozumianego jako coś więcej niż tylko nasza fizjologia. Oboje z Olą mamy doświadczenie sportowe w bardzo różnych dyscyplinach. Ja przez 20 lat wyczynowo uprawiałem pływanie. I choć ten sport uchodzi za jeden z najzdrowszych, to z jego powodu miałem operowane obydwa barki. Uprawianie sportu w wersji wyczynowej jest bardzo brutalne, a specjalizacja w jakimkolwiek kierunku zawsze rodzi kontuzje. Pierwszy przykład z brzegu: kolarstwo uważane również za bardzo zdrowy sport, to przykurczone uda i plecy. Joga natomiast traktuje ciało w najbardziej holistyczny sposób, jaki poznałem.
– Jeszcze chwila i padnie tu zaskakujące zdanie, że sport generalnie nie jest zdrowy.
Ola: – Bo sport wyczynowy generalnie nie jest zdrowy.
Piotr: – Wchodzenie w jakąś specjalizację sportową z pewnością nie jest zdrowe. Nasze ciało nie do końca zna kierunki, w jakich może pracować. Możemy raz w tygodniu skakać, wspinać się, gimnastykować, ale już niekoniecznie jeździć na rowerze…
– I powiedział to człowiek, który jest posiadaczem pięciu rowerów (…)









































































































































































































