W związku z planowanym remontem Rynku Maślanego, przedsiębiorcy, handlowcy oraz ich pracownicy zwracają się do prezydenta miasta z prośbą o podjęcie dialogu w sprawie przyszłego sposobu funkcjonowania targu, który funkcjonuje dziesiątki lat. Boją się, że modernizacja odbędzie się po ,,ich trupach”. Chcą rozmawiać. Szukać rozwiązań i miejsc, gdzie na okres remontu będą mogli się przenieść. W tej sprawie napisali list do prezydenta miasta i liczą na jego przychylność.
Rynek Maślany, to miejsce nie tylko handlu, ale i spotkań mieszkańców miasta. Na starych fotografiach widać, że miejsce to kiedyś tętniło życiem.
– Czasy się zmieniły, estetyka naszego otoczenia również. Rozumiemy, ze targ wymaga odświeżenia, tak aby mógł być wizytówką miasta. Natomiast patrzymy na to miejsce również z naszej perspektywy – ludzi, którzy od lat tu pracują i dzięki temu miejscu żyją, utrzymują się – rozpoczęli swój list przedsiębiorcy.
Chcą wiedzieć czy na okres remontu handlowcy otrzymają miejsca zastępcze, aby móc kontynuować handel i gdzie ewentualnie miejsca te mogłyby być ulokowane? Martwią się, że targ zostanie przeniesiony na obrzeża miasta, tak jak w przypadku tego, który znajdował się w obecnym miejscu galerii Trzy Korony, a to przyczyni się do ich bankructwa.
– Czy my, przedsiębiorcy i pracownicy targu, ludzie którzy tworzą to miejsce, będziemy mieli wpływ na sposób jego przyszłego zagospodarowania? Czy są przewidziane konsultacje społeczne z nami? Plany obecnych targowisk tworzą czasami ludzie, którzy znają się na architekturze krajobrazu, ale nie muszą się znać na handlu, przez co mogą pominąć istotne dla nas aspekty. Przykładowo: braku dojazdu autem do stołów, aby móc dokonać przeładunku towaru, za wąskie stoły – wyliczają przedsiębiorcy.
Handlowcy chcą uczestniczyć czynnie w negocjacjach na etapie planowania, aranżacji przyszłego targowiska oraz mieć zapewnioną ciągłość handlu. Podkreślają, że remont tego miejsca jest ważny, ale nie powinien odbyć się ,,po trupach” przedsiębiorców. Jak wspominają, Rynek Maślany od zawsze tętnił życiem, lata temu zbierały się tłumy ludzi, teraz kupujących jest niestety mniej.
– Żyjemy bowiem w czasie, kiedy wielkie markety, sieciówki, zagraniczne firmy zniszczyły drobny, polski handel. Idąc ulicami mijamy ostatnie, prywatne, mate sklepy. Prawie ich w ogóle nie ma. Małe sklepy z odzieżą, w tym dziecięcą, sklepy kosmetyczne, sklepy z RTV-AGD… gdzie one są? Starsze osoby zapewne pamiętają ile ich było po upadku komunizmu, kiedy można było wreszcie swobodnie zająć się handlem – przypominają w liście handlowcy.
Jednocześnie zaznaczają, że miasto powinno dbać o tego typu miejsca, które sprzyjają budowaniu relacji międzyludzkich. Jak podkreślają, na ich targ przychodzą ludzie, którzy chcą coś kupić, ale i porozmawiać.
– Jeżeli wyrzucicie nas z rynku na rok, dwa, sami nie wiemy ile, nasze firmy mogą splajtować. Nie wrócimy tam. Chcemy też, aby była możliwość handlowania na tym targu nie tylko artykułami spożywczymi, ale również innymi, w tym tekstyliami i artkułami gospodarstwa domowego – czytamy w liście skierowanym do prezydenta.
Przedsiębiorcy proponują, aby miasto rozważyło otwarcie nowego, dużego targowisko, ponieważ Rynek Maślany i niedzielna ,,giełda” na Węgierskiej, drobni handlowcy z branży poza spożywczych, których nie stać na otwarcie sklepu, nie mają gdzie pracować.
– Zaznaczamy, ze obecne czasy, to okres recesji gospodarczej, spowolnienia rozwoju firm, inflacji, wiele biznesów podupada, staje na krawędzi bankructwa. Osoby żyjące wyłącznie z handlu czują się zagrożone. Czy władze lokalne nie powinny wspierać drobnych przedsiębiorców, nie tylko dużych? – kwitują list do prezydenta przedsiębiorcy i handlowcy pracujący na Rynku Maślanym.
Czytaj także: Uczta kulturalna i kulinarna w Chacie za Wsią. Gościem Paweł Orkisz













































































































































































































