„Kim byśmy byli, gdybyśmy się nie kierowali dobrem wspólnym i obawami mieszkańców w regionie, w którym mieszkamy?” – pyta Krystian Lachner, który wraz z Krzysztofem Bosakiem i Wojciechem Jaskółką rozmawiali w Starym Sączu o bezpieczeństwie polskich granic i polityce migracyjnej. Cała trójka silnie optuje za tym, aby samorządy w Małopolsce uchwaliły tzw. ustawę kierunkową. W tym celu powstały liczne petycje.
–Dzisiaj chcemy ostrzec lokalną społeczność przed lokowaniem ośrodków dla nielegalnych imigrantów w ich sąsiedztwie. W każdym państwie europejskim odbywa się to w dość podobny sposób. Mamy mniejsze miasta, spokojne, w których nikt nie spodziewa się jakiejś znaczącej zmiany społecznej, po czym nagle na poziomie rządu centralnego, zapada decyzja o wyborze lokalizacji. Obiekty są wynajmowane, budowane albo stawiane w formie tymczasowych miasteczek kontenerowych. Następnie lokowana w nich jest grupa migrantów często licząca dziesiątki osób – mówi Krzysztof Bosak.
Bosak stwierdza, że ,,od wielu miesięcy Niemcy „podrzucają” na nasze terytorium imigrantów, których nie chcą zaakceptować na swoim terytorium i twierdzą, że dotarli oni do Niemiec przez Polskę„.
Sprawdziliśmy. Stowarzyszenie Demagog (polska organizacja fact-checkingowa) przytacza słowa rzecznika Komendanta Głównego Straży Granicznej, który przekazał w rozmowie z Demagogiem, że od początku 2024 roku do 6 czerwca z Niemiec do Polski przekazane zostało 290 osób. Z czego ,,126 cudzoziemców w ramach procedury dublińskiej oraz 164 – w ramach readmisji” – czytamy w wyjaśnieniu przygotowanym przez organizację.
Readmisja to nic innego jak ,,odesłanie nielegalnego imigranta do kraju, z którego przybył” -(Słownik Języka Polskiego PWN). Z kolei unijne rozporządzenie Dublin III zakłada, że ,,jeżeli migrant przybył nielegalnie do jednego państwa UE, a następnie przeniósł się do drugiego, to drugie państwo ma prawo przekazać go temu pierwszemu”. Obydwie procedury wymagają uprzedniego poinformowania drugiej strony o planowanych działaniach. Ponadto rzecznik Komendanta Głównego Straży Granicznej tłumaczył, że ,,osobom zawróconym na terytorium Polski prawdopodobnie odmówiono wjazdu do Niemiec. Nie przekazano ich więc z terytorium Niemiec do Polski, lecz zawrócono na granicy„. Stąd trudno mówić o ,,podrzucaniu” migrantów.
Wotum nieufności według Bosaka
Krzysztof Bosak wytyka obecnemu rządowi, że ,,puszcza migrantów wolno” po naszym kraju, a przez wzgląd na kontrole na granicy polsko-niemieckiej, które mają potrwać do 2024 roku ,,snują się” oni po Polsce i sami ,,nie wiedzą dokąd zmierzają”. Wicemarszałek zaznacza, że społeczeństwo niemieckie jest już zmęczone sytuacją a tamtejsza partia o charakterze antymigracyjnym czyli AfD (Alternatywa dla Niemiec), do której część posłów Konfederacji dołączyło w Parlamencie Europejskim, wygrywa w kolejnych landach. Z kolei kontrole, które państwo niemieckie przywróciło na granicy, Krzysztof Bosak nazywa „wotum nieufności skierowanym w stronę Polski”.
Dodatkowo wicemarszałek podkreśla, że był i jest przeciwny powstaniu unijnego paktu o migracji i azylu, który ma regulować i ujednolicać prawa osób ubiegających się o azyl. Dokument ten został przyjęty przez Radę Unii Europejskiej 14 maja 2024 roku.
–Unia Europejska nie ma podstawy do tego, aby narzucać nam kto ma tutaj mieszkać i przyjeżdżać, ani do tego, żeby ustanawiać tak zwaną przymusową solidarność – zaznacza Krzysztof Bosak.
Apel do Sądeczan
–Od czerwca bieżącego roku składamy w różnych gminach, samorządach na terytorium Małopolski petycje, w których domagamy się, aby władza uchwałodawcza uchwaliła tzw. uchwałę kierunkową, w której wskazywałaby władzy wykonawczej, czyli wójtowi, burmistrzowi czy staroście podejmowanie działań, które mają na celu zapobieżenie tworzeniu ośrodków dla imigrantów – mówi Wojciech Jaskółka prezes Okręgu Małopolskiego Ruchu Narodowego.
Mimo że kwestia migracji nie wybrzmiewa jeszcze w żaden istotny sposób na Sądecczyźnie, Wojciech Jaskółka przekonuje, że radni muszą myśleć przyszłościowo. W długofalowej perspektywie to ,,zagrożenie” (jak ujmuje to prezes) może stać się tak intensywne, jak w krajach zachodniej Europy.
–Dlaczego kierujemy te petycje? Robimy to na prośbę mieszkańców w danych regionach, w danych gminach, w danych powiatach. Kierujemy się dobrem wspólnym jak i dobrem ogólnym. Kim byśmy byli, gdybyśmy nie kierowali się dobrym wspólnymi oraz obawami mieszkańców w regionie, w którym mieszkamy? Pierwszym miastem, gdzie była złożona taka petycja na Sądecczyźnie było oczywiście miasto Nowy Sącz, następnie jest Stary Sącz, Piwniczna- Zdrój, Krynica-Zdrój, Grybów i różne inne mniejsze miejscowości – opowiada Krystian Lachner, prezes Nowosądeckiego Ruchu Narodowego.
W Nowym Sączu petycja ta została odrzucona, podobnie jak w gminie Chełmiec. Krystian Lachner dodatkowo podkreśla, że radni są od tego, aby uchwalali takie prawo, jakiego oczekuje od nich społeczeństwo. Cała trójka apelowała do Sądeczan aby mieli na uwadze zmieniającą się sytuację i nie pozwalali na budowanie w regionie ośrodków dla imigrantów.
Czytaj też: W 22 minuty do Krynicy-Zdroju. PiS mówi o swojej niespodziance dla Sądeczan












































































































































































































