Wielu mieszkańców Nowego Sącza z utęsknieniem wspomina czasy, sprzed rozkopania linii kolejowej, kiedy mały remont ulicy na mieście był wręcz niezauważalny. Trzy duże osiedla borykają się z ogromnymi utrudnieniami, a zła informacja jest taka, że to jeszcze sporo potrwa.
Pierwszą dużą zmianą na logistycznej mapie miasta było zamknięcie przejazdu pod wiaduktem na ulicy Zielonej. Było to w listopadzie ubiegłego roku, kiedy zapowiedziano wyłączenie tego fragmentu na około dwa lata! Według planów ma tam powstać dwupoziomowe skrzyżowanie, aby nie kolidować w przyszłości ruchu samochodów oraz pociągów.
Na straty spisano wówczas ulicę Asnyka, która po nowemu będzie już ślepa, a jeszcze nie tak dawno służyła jako popularny łącznik z Węgierską. Przy nowo powstającym skrzyżowaniu budowany jest również nowy obiekt, mający służyć działaniom PKP. Ruch pieszych odbywa się obecnie pobliskim labiryntem, ale przynajmniej od dawna się on nie zmienia.
Nie ma właściwie dnia, aby któraś przebudowa kolejowa w Nowym Sączu nie wzbudzała negatywnych reakcji wśród kierowców, czy okolicznych mieszkańców. Pewnie nie tyle sama budowa jest obiektem krytyki, co idące za nią codzienne konsekwencje. Raz na jakiś czas zaglądamy w te miejsca, doglądamy postępu prac i serwujemy je naszym Czytelnikom.
Co dzieje się przy wiadukcie u zbiegu ulic Zielonej i Kolejowej?
Czytaj także: Komu w końcu ma to służyć? Budowla na Helenie [ZDJĘCIA]


















































































































































































































































