Olena uciekła z piekła. W Nowym Sączu buduje nowe życie

Olena uciekła z piekła. W Nowym Sączu buduje nowe życie

Olena Nemchenko

Olena miała dom, dobrą pracę, marzenia. Wystarczyła jednak chwila, by jej życie legło w gruzach. Nadszedł dzień 24 lutego 2022 roku, po którym młoda kobieta pragnęła tylko, by ona i jej bliscy przeżyli… Dziś z zapałem buduje swoją nową rzeczywistość. Polska stała się jej drugą ojczyzną, a Nowy Sącz – domem.

Pochodzi z miasta Chersoń w Ukrainie, ale jej pradziadek był Polakiem. Olena Nemchenko pracowała w samorządzie Chersonia, gdzie zajmowała się sprawami edukacji. Cieszyła się z domu nad wodą i pięknego ogrodu pełnego kwiatów. Prowadziła aktywny tryb życia. Wszystko się zmieniło, gdy wybuchła wojna.

– Pamiętam, jak przez trzy tygodnie wszyscy siedzieliśmy w piwnicy, bez światła, bez wody, na zewnątrz było strasznie zimno. Nie można było wyjść, wyjechać do miasta, bo ono było ostrzeliwane gradami i dronami. Myślałam, że to koniec życia. Ale to nie był jeszcze koniec, to dopiero był początek – opowiada Olena.

Jak wspomina, kiedy po trzech tygodniach jej rodzinie udało się uciec „z tego strasznego piekła”, nie zabrali ze sobą niemal nic. Wsiedli do auta tylko z dokumentami, dyplomami i pieniędzmi.

Wyjazd był bardzo trudny i ciężki. Nie chcieli nas wypuścić, bo na naszej drodze stał czołg z wycelowaną lufą bezpośrednio w nas, a nasz samochód wjechał na minę, która na szczęście nie wybuchła. W tej chwili całe życie stanęło mi przed oczami i zacząłem się modlić do Boga: jeżeli mamy zginąć, to razem. Ale z pewnością Bóg miał inne plany wobec nas. Po długim oczekiwaniu wreszcie nas wypuszczono. I od tego dnia zaczęło się moje drugie życie w Polsce, w Nowym Sączu, do którego jechaliśmy trzy dni – mówi Ukrainka.

Na Sądecczyznę dotarła 15 marca 2022 roku wraz z córką Sofią, rodzicami i babcią. Seniorka zmarła jednak po dwóch miesiącach i została pochowana w Nowym Sączu. W pogrzebie pomogli polscy przyjaciele rodziny. W Nowym Sączu od 7 lat mieszkał brat Oleny.

Młoda kobieta zaczynała wszystko od nowa, ale mogła wspierać się swoim doświadczeniem. Znalazła pracę w kawiarni, zaczęła uczyć się języka polskiego i studiować administrację publiczną i państwową. Chciała znów pracować w samorządzie, ale też skupić się na swojej miłości do tańca towarzyskiego, którym profesjonalnie zajmowała się na Ukrainie. Życie jednak przyniosło jej coś innego.

SofiLen

Podczas pracy w gastronomii u Oleny zaczęło kiełkować marzenie o otwarciu własnej, loftowej kawiarni. Rodzina wsparła ją w tym pomyśle i już po roku pobytu w Polsce Ukrainka stworzyła SofiLen.

W kawiarni, która znajduje się w centrum Nowego Sącza – przy ulicy Wałowej, serwuje nie tylko herbatę i kawę, ale i specjały ukraińskiej kuchni. W menu znalazły się różnego rodzaju pierogi, pielmieni, gołąbki, czy zupy, a śniadania serwowane są przez cały dzień. Miłośnicy słodkości też znajdą coś dla siebie: miodownik, napoleon, bułeczki drożdżowe i syrniki, czyli puszyste placuszki serowe podawane z kwaśną śmietaną i miodem.

Jednak SofiLen to nie tylko jedzenie. Olena w swojej kawiarni organizuje imprezy rodzinne i firmowe, warsztaty, workshopy, a nawet recitale zespołów muzycznych i wokalistów z Polski i Ukrainy.

Jak przyznaje, po założeniu kawiarni na jej drodze stanęło wiele życzliwych osób. Ukrainka znalazła też wspierających przyjaciół. Na przyszłość patrzy z optymizmem, a Polskę nazywa swoją drugą ojczyzną. Chce tu zostać, budować swoje życie, poznać historię swoich przodków i rozwijać biznes, w który z radością wkłada całe serce.

Czytaj też: W trzech miejscach Sądecczyzny powstaną Centra Usług Społecznych

fot. arch. Oleny Nemchenko

Filmoteka dts24

194 Videos