Już za kilka dni zniknie z głównej strony portalu specjalne wydanie olimpijskie DTS. Zastąpi jest kolejny, bieżący numer gazety, tamten będzie dostępny w zakładce „archiwum”.
Żegnamy się z tym wydaniem z nostalgią, ale też z ogromną dumą. To była najobszerniejsza i najbardziej fachowa gazeta w kraju wydana z okazji Igrzysk Paryż 2024. Odzywali się do nas Czytelnicy i polscy kibice sportu rozsiani po całym świecie. Wielu prosiło o wersję papierową, traktowaną wręcz jak kolekcjonerką i pamiątkę. Cieszymy się, że wiele tysięcy osób dzięki temu wydaniu mogło poszerzyć swoją wiedzę o igrzyskach olimpijskich – ich bohaterach, najciekawszych wydarzeniach, niezapomnianych spektaklach.
Ale to nie wszystko. Kilka dni temu życie dopisało jeszcze jeden rozdział do tego wydania. Główny autor olimpijskich tekstów, a w zasadzie architekt tego magazynu, redaktor Ireneusz Pawlik przelicytował swoim wyczynem wielu opisywanych przez siebie bohaterów. Irek, zapalony cyklista, jak co dzień wybrał się rowerem w trasę. W okolicach Muszyny miał jednak kraksę, w kolarstwie normalna rzecz. Pawlik, jak większość twardych kolarzy, pozbierał się i z opuchniętą nogą wrócił do Nowego Sącza. Jak wykazało potem badanie, przejechał rowerem ze złamaną nogą 65 km! Dwa dni później wylądował na stole operacyjnym, gdzie naprawiano mu połamaną w kostce nogę.
Historia niesamowita, jakby z gatunku tych, które sam niedawno opisywał, przybliżając nam sylwetki choćby takich sportowców jak George Eyser, który zdobył trzy złote medale w gimnastyce, choć poruszał się na drewnianej protezie nogi. W kolarstwie zawodowym nie tak rzadki są przypadki absolutnej determinacji i ambicji zawodników, którzy połamani po kraksach docierają do mety.
Najgłośniejszy jest pewnie ten sprzed ponad 20 lat, kiedy Amerykanin Tyler Hamilton na pierwszym etapie Tour de France złamał obojczyk i ze złamanym przejechał… 21 etapów słynnego touru, jeden nawet wygrywając, a cały wyścig kończąc na 4. miejscu. To było kiedyś, teraz dziennikarz Ireneusz Pawlik przechodzi do legendy sądeckich szos. 65 km jazdy rowerem ze złamaną nogą! I to jest historia godna igrzysk olimpijskich!
Przeczytaj również:



































































































































































































