Komarowie to starodawny ród pieczętujący się herbem własnym – odwróconą lilią pod krzyżem kawalerskim, to wszystko srebrnobiałe na czerwonym polu nakrytym złotą koroną z trzema białymi strusimi piórami. Rodzinna tradycja utrzymuje, że protoplaści, ponoć ruscy bojarzy, w 1410 r. przyprowadzili pod Grunwald swoje poczty i wzięli udział w słynnej bitwie z Krzyżakami. Wielki książę litewski Witold, brat króla Polski Władysława Jagiełły (Jogaiły), nadał im za zasługi i w ramach rekompensaty za ziemie utracone w Rusi ogromną połać na pograniczu Litwy i Żmudzi.
Drzewo genealogiczne
Kacper Niesiecki w „Herbarzu Polskim” (1839-45) podaje zbliżoną wersję, choć pozbawioną wątku heroicznego (uwaga: zachowana interpunkcja i pisownia oryginalna!): „Komarowie w księstwie Litewskim, dokąd się przenieśli z województwa Bracławskiego. Komar Zabożyński, nie daleko Szarogroda* założył Komargrod**, wielkich przy Dniestrze włości dziedzic, zostawił synów trzech, Iwana wojewodę Czerniechowskiego*** (…), syn jego Aleksander starosta Winnicki; Ostafiego stolnika Wołyńskiego, którego synowie Wasil i Iwan; i Włodymira. Wasil Ostafiewicz był podkomorzym Halickim. Iwan Ostafiewicz dworzanin królewski, z Ukrainy do Litwy się przeniósł, synowie Hawryło i Michał, ten zabity na wojnie rotmistrzem będąc królewskim, tamten miał synów, Bohdana, Jerzego i Wasila. Jerzy Hawryłowicz zostawił synów sześciu: Michała, Józefa, Mikołaja, Aleksandra, Lwa i Jana. Z tych Michał w Soc. Jesu**** kapłan godny. Włodymir trzeci syn Zabożyńskiego skarbnik Łucki, miał synów Bogdana, Eliasza, Piotra i Macieja. Bogdan Włodymirowicz podczaszy Przemyski, Heliasz podczaszy Latyczowski, Maciej dworzanin królewski, wziąwszy daniny w województwie Mścisławskiem wyniósł się do Litwy, synowie jego Maciej, Hieronim, Jan i Bieniasz. Z tych Hieronim długo żołnierką z Chodkiewiczem***** służył, syn jego Krzysztof rotmistrz królewski, podczas Rokoszu swym kosztem stawił Królowi chorągiew, synowie jego z Czernieckiej: Hieronim i Władysław. Hieronim najprzód podsędek Orszański poseł na sejm 1661, potem sędzia, pracował wiernie dla Rzeczypospolitej na różnych komisjach i legacjach do Moskwy, zostawił potomstwo z Dziewałtowską. Władysław brat jego sędzia Oszmiański 1656 i 1658 był posłannikiem do Moskwy, żona jego Dolska, posłował i na sejm 1661, skąd był komisarzem naznaczony do zapłaty wojsku. (…) Jerzy wojski Wendeński******, którego pobożność i męstwo chwali Konstytucja 1662 (…), że choć z dóbr swoich od nieprzyjaciela wyzuty, przecież z ostatniej fortuny swojej pancerną chorągiew wystawił, i na wszystkich ojczyzny potrzebach z nią stawał, za co w zasługach wziął królewczyny Bujciany, Wojtuny, Zyburtawy, Wołczuny i Wojskiniki”.
Objaśnienia: * Szarogród – miasteczko na Podolu (obecnie Ukraina) w pobliżu Winnicy, ** Komargród – kiedyś miasteczko, ale później wieś na Podolu (obecnie Ukraina), dawniej w powiecie jampolskim, *** Czerniechowskiego – od miasta Czernihów (obecnie Ukraina), jednego z najstarszych na Rusi Kijowskiej, **** Soc. Jesu – od łacińskiego Societas Iesu, co oznacza Towarzystwo Jezusowe, czyli jezuitów, ***** Chodkiewiczem – najprawdopodobniej chodzi o hetmana litewskiego (najpierw polnego, potem wielkiego) Jana Karola (1560-1621), ****** Wendeński – od miasta Wenden (później – Kieś) na Inflantach (obecnie Łotwa).
Istnieje też wersja, że ród wywodzi się z Komarów w powiecie orszańskim (od Orszy – miasta nad Dnieprem k/Witebska, obecnie w Białorusi). Z omszałych manuskryptów wynika, że w 1481 r. pewien Komar wziął „starczenie” (starostwo) rzeczyckie (od Rzeczycy nad Dnieprem k/Homla, obecnie Białoruś), za co dał królowi ośmiu „karabielników” (żołnierzy uzbrojonych w karabele, czyli szable). Następny Komar, być może wnuk poprzedniego, pojawia się w dokumentach w 1538 r.: Maciej Semenowicz Komar zastawił niejakiemu Roskiemu swój dwór w Sirmiczy (osada k/Oszmiany na Grodzieńszczyźnie, obecnie Białoruś)). Komarowie figurują wśród delegatów powiatu orszańskiego na wolne elekcje królów Polski w latach 1648, 1669 i 1674, z pow. oszmiańskiego i brasławskiego w 1674 r., z księstwa żmudzkiego w 1697 r., z województwa mińskiego w 1733 r. i z woj. mścisławskiego w 1764 r. W podległym imperium carskiemu Królestwie Polskim wylegitymowali się szlachectwem w latach 1836-62, w guberni kowieńskiej w latach 1805 i 1832, a w guberni wileńskiej w 1853 r.
Bracławsko-podolska linia Komarów wydała np. słynną Delfinę – po mężu hrabinę Potocką, uczennicę Fryderyka Chopina i miłość wieszcza hr. Zygmunta Krasińskiego, ale my skupimy się na linii litewskiej. Za najdawniejsze gniazdo Komarów na Litwie uchodzi Poławeń (obecnie Palevene) nad rzeką Ławeną (Levuo), gdzie mieszkali przynajmniej od XVI w., ale jedną z ich rodowych siedzib był także Rogówek (lit. Raguvele), miejscowość również leżąca koło Poniewieża (Paneveżys).
Wiadomo, że w 1744 r. właścicielem dóbr dziedzicznych Poławeń i Rogówek był Mikołaj Komar-Zabo(u)ż(rz)yński (1700-?) żonaty z Joanną Sokołowską (1710-?). Po nim objęli je jego synowie: Ignacy, sędzia ziemski w Wiłkomierzu (obecnie Litwa, dawniej Vilkmerge, teraz Ukmerge) i Antoni, miecznik wiłkomirski i wołkowyski oraz poseł na sejm. W I poł. XIX w. dobra te należały już do synów Antoniego: najpierw Ignacego, zaś po przedwczesnej śmierci tegoż przeszły na jego brata Józefa (1770-1847), żonatego z Teklą Zyndram-Kościałkowską (1770-1855) herbu Syrokomla. W czasie powstania kościuszkowskiego w 1794 r. ów Józef własnym sumptem wystawił pułk i jako jego dowódca wziął z nim udział w bitwie pod Sałatami (obecnie Litwa). W armii napoleońskiej dosłużył się stopnia pułkownika. W 1812 r. wybrano go posłem na sejm Księstwa Warszawskiego, a w późniejszych latach był prezesem Sądu Głównego Wileńskiego.
Józef Komar do rodowych Rogówka i Pławenia dokupił m.in. Czadosy (obecnie Czedasai k/Poniewieża), Bejsagołę (Baisogala k/Radviliszkis, czyli Radziwiliszek) i Hanuszyszki (Onuszkis k/Trakai, czyli Troków), w wyniku czego powstała fortuna niemalże magnacka. Rozdzielił ją pomiędzy synów (najstarszy Julian zmarł jeszcze w 1788 r. po upadku z konia) w sposób następujący: Teofil (1800-1861) otrzymał Czadosy, Hanuszyszki i Poniemuń (obecnie Panemune k/Poniewieża), marszałek szlachty powiatu poniewieskiego Władysław (1810-1896) – Bejsagołę, a Konstanty (1813-1880) – rodowe Poławeń i Rogówek. Oprócz Rogówka pałace znajdowały się jeszcze w Bejsagole, Hanuszyszkach, Poławeniu i Poniemuniu.
Konstanty, którego dla odróżnienia od innych Komarów o tym samym imieniu opatrzymy rzymską liczbą I, był marszałkiem szlachty powiatu wiłkomierskiego, a ożenił się z Węgierką Olgą Balugyanszky (1817-1880). Obecność Węgierki w rodzinie wyjaśniałaby zatem, skąd po paru pokoleniach pojawiło się wśród potomków dziecko z kruczoczarnymi kędziorami – słynny kulomiot Władysław…
Następcą Konstantego I w Rogówku został jego syn, projektant ogrodów Michał (17.04.1842-13.02.1933), a kolejnym dziedzicem potomek Michała z pierwszego małżeństwa z Ludwiką z/d Walicką (1842-1893) – Konstanty II (1864-14.03.1940) ożeniony z Katarzyną Komarówną (1878-1919) z bejsagolskiej linii rodu. Ostatnim właścicielem był ich syn Władysław (11.11.1910-20.06.1944), którego żoną została Wanda z/d Jasieńska (27.07.1912-28.12.1988).
To właśnie ich syn Władysław miał zostać mistrzem olimpijskim… Dostał popularne w rodzie imię, bo oprócz ojca i Władysława z Bejsagoły nosili je choćby Władysław (19.02.1885-16.11.1941 na zesłaniu w ZSRR), syn owego Władysława z Bejsagoły oraz jeden z dwóch synów Teofila, a także wnuk Teofila, kolejny Władysław syn Władysława.
Komarowie byli rodziną rozrośniętą, a ich żony pochodziły z takich świetnych rodów, jak Starzeńscy i Woronieccy, zaś córki wychodziły za mąż za przedstawicieli Krasickich, Przezdzieckich, Ronikierów, Sobańskich czy Zabiełłów.
Pałac w Rogówku
Na stronie http://dworypogranicza.pl/index.php/litwa/224-rogowek czytamy: „W uciańskim okręgu, w oniksztyńskim rejonie, przy szosie biegnącej z Poniewieża do Onikszt leży wieś Rogówek (lit. Raguvėlė). Na jej wschodnim obrzeżu zachował się zespół pałacowy, będący jednym z największych na Litwie, złożony z 19 budynków”.
Rodzice kulomiota Władysława mieszkali w pałacu w Rogówku do 1940 r. Był to późnoklasycystyczny, wielki gmach murowany, dwukondygnacyjny, składający się z korpusu głównego z czterokolumnowym portykiem oraz dwóch skrzydeł. W latach 1840-50 jego fundatorem był Józef Komar, który nie doczekał końca prac, a rozpoczętą przez niego inwestycję dokończył syn Konstanty I.
W rzeczywistości rozbudowali istniejący wcześniej obiekt, który musiał pochodzić przynajmniej z przełomu wieków XVIII i XIX. Ze strony http://dworypogranicza.pl/index.php/litwa/224-rogowek wiadomo, że: „Pierwotny pałac był budowlą jedenastoosiową, pokrytą dachem czterospadowym, z portykiem posiadającym cztery toskańskie kolumny w wielkim porządku, dźwigającymi belkowanie z tryglifami* i baranimi głowami we fryzie oraz spłaszczony, trójkątny fronton”. Prawdopodobnie obiekt miał jednak jeszcze starszą metrykę. Być może poprzednio istniało tam nawet coś w rodzaju zamku…
Objaśnienie: * tryglif – prostokątny element nad kolumną dorycką.
Inwestor Józef Komar: „Do istniejącego już pałacu dobudował dwa trzyosiowe, dwukondygnacyjne skrzydła, z wydłużonymi balkonami na dwóch skrajnych osiach piętra, otoczonymi żeliwną balustradą. Podobną balustradą otoczono balkon znajdujący się pod portykiem nad wejściowymi drzwiami. Przed pięcioosiową częścią środkową elewacji ogrodowej zbudowano rozległy, dwupoziomowy taras. Oba jego poziomy połączyły szerokie, kamienne schody, biegnące dwustronnie. Na taras górny można było wyjść przez porte-fenêtre* bezpośrednio z salonu znajdującego się na piętrze, z tarasu dolnego prowadziły do ogrodu sześciostopniowe, kamienne schody. Oba tarasy otoczyła balustrada wykuta w żeliwie o takim samym wzorze, jak balustrady balkonowe w elewacji frontowej. Wmurowano ją w masywne cokoły. Zarówno elewacja frontowa, jak i ogrodowa została cała do wysokości I piętra pokryta boniami**. Budynek otoczył poddachowy gzyms kroksztynowy***, takim samym gzymsem został obwiedziony fronton portyku. Na ogrodowej połaci dachu znalazło się sześć półokrągłych, małych lukarn****. Układ pomieszczeń wewnętrznych pozostał dwutraktowy. Główne drzwi wejściowe prowadziły spod portyku do obszernego westybulu, z którego można było wyjść na dolny taras ogrodowy, dostać się na piętro po dębowych schodach lub przejść do pomieszczeń parterowych, takich jak obszerna jadalnia, kuchnia spiżarnia, pomieszczenia dla służby, pokoje gościnne oraz ogród zimowy, zajmujący koniec prawego skrzydła”.
Objaśnienia: * porte-fenêtre – okno sięgające od podłogi do sufitu; ** bonie – dekoracyjne elementy fasad budynków; *** kroksztyn – faktyczny lub mający głównie funkcję estetyczną wspornik na fasadzie lub ścianie; **** lukarna – nadbudówka z oknem wystająca z dachu.
Na temat wnętrz wiadomo niewiele, ale wg Bohdana, wnuka Konstantego II, reprezentacyjne apartamenty pałacu były dekorowane gipsowymi sztukateriami, wisiały w nich żyrandole, chodziło się po parkietach układanych w desenie, zaś na parapety okienne użyto czarnego marmuru. Stały w nich XIX-wieczne meble mahoniowe, orzechowe lub czeczotkowe. Dekorację stanowiły dzieła sztuki, z których w czasie II wojny światowej cenniejsze okazy miały zostać zabrane do muzeum w Kownie.
Pałac stał w kilkuhektarowym parku „o charakterze krajobrazowym, chociaż z jego najbliższych fragmentów utworzono ogród regularny, ze strzyżonymi krzewami i żywopłotami otaczającymi gazony, na których nie zabrakło kwiatowych klombów. Na prawym obrzeżu parku płynęła rzeczka Josta i był niewielki staw”. W parku mieściły się także oficyny, pawilony, magazyny i stajnie częściowo zamienione z czasem na garaże. Na fotografii z 1939 r. przed pałacem parkuje potężny samochód, wyglądający z daleka na jakiegoś przodka terenówki. A posiadanie auta w tamtych czasach, już zwłaszcza na kresach II Rzeczpospolitej, doprawdy nie było czymś częstym!
Ojciec
Ojciec kulomiota, Władysław senior, miał płowe włosy, jakże odmienne od syna-bruneta. Urodził się 11 listopada 1910 r. w Rogówku. Wyrósł na zwalistego, dwa metry bez mała mierzącego mężczyznę. Ojciec Konstanty wyekwipował go na studia w Institute d’Agriculture (Instytucie Rolnictwa) w Gembloux (Belgia). Energia go rozsadzała, imał się tam różnych sportów. Koledzy namówili go, ażeby wystartował w bokserskich mistrzostwach Belgii. Jego waga kwalifikowała go do kategorii ciężkiej. Zgłosił się tylko jeden rywal, ale i ten, gdy tylko zobaczył olbrzyma z Polski, czmychnął. Władysław bez walki zdobył zatem tytuł mistrza Belgii w boksie.
Studiując na Uniwersytecie Poznańskim, uprawiał lekkoatletykę w barwach AZS. Niekiedy brał udział w zawodach lekkoatletycznych: wysoko skakał wzwyż, był dobrym płotkarzem. Zdobywał medale na mistrzostwach Polski i wystąpił w reprezentacji naszego kraju.
Po studiach wrócił do Rogówka i gospodarzył na 8,5 tys. hektarów. Nadal trenował, ale już w klubie polonijnym Sparta Kowno i pod nazwiskiem Vladislavas (Vladas) Komaras reprezentował Litwę na Mistrzostwach Europy w Turynie w 1934 r. (zajął 7. miejsce w skoku wzwyż – uzyskał 1,80 m, zapewne jeszcze stylem nożycowym, a w biegu na 110 m ppł. odpadł w półfinale), został mistrzem tego państwa na 110 m ppł., a po rozegranym w dniach 10-11 czerwca 1939 r. meczu z Polską warszawska prasa pisała: „Jedyne zwycięstwo dla drużyny litewskiej odniósł jedyny Polak w tym zespole”.
Wybuchła II wojna światowa. Najpierw wkroczyła Armia Czerwona, potem władzę objęli Litwini, z kolei Sowieci znów zaanektowali całą Przybałtykę (Litwa, Łotwa, Estonia), w końcu zaatakowali Niemcy. Przez Rogówek przetaczały się kolejne fale uchodźców. Był wśród nich aktor estradowy Ludwik Sempoliński, który swe tułacze losy spisał w tomie „Druga połowa życia” (1985).
Niemcy zagięli na niego parol za to, że latem 1939 r. w warszawskim teatrzyku Ali Baba parodiował Hitlera w cieszącym się powodzeniem programie „Orzeł czy r(z)eszka” i śpiewał szlagier „Ten wąsik” na melodię „Titiny”. W czasie kampanii wrześniowej uciekł więc do Wilna, ale w 1941 r. miasto przestało być bezpiecznym schronieniem. Na szczęście poznał znanego sportowca, który za zgodą władz podziemnych (najpierw komendy Wileńskiego Okręgu Związku Walki Zbrojnej, czyli poprzednika Armii Krajowej, a potem Delegatury Rządu RP na Kraj) zarządzał blisko setką majątków jako zastępca kierownika niemieckiego zarządu gospodarstw rolnych (Landbewirstschaftungsgesellschaft) w okręgu wileńskim. W konspiracji nosił pseudonim… Malutki. Obsadzał poszczególne administracje Polakami (oficerowie AK uzyskiwali w ten sposób żelazne glejty), chronił młodzież przed wywiezieniem na roboty do Niemiec, zaopatrywał partyzantów (fiat 507 używany przez AK był zarejestrowany na jego nazwisko), przechowywał broń, przerzucał ludzi na Zachód (ośmiu oficerom sam opłacił przekradnięcie się do Francji), ukrywał poszukiwanych przez gestapo. Byli wśród tych ostatnich Żydzi oraz m.in. popularni po wojnie aktorzy Hanka Bielicka i Jerzy Duszyński, pisarz Sergiusz Piasecki i właśnie Sempoliński, który tak napisał we wspomnieniach:
„W czasie nieobecności Komarów w majątku Glinciszki (wyjechali do miasta dla załatwienia sprawunków) Komar otrzymał telefoniczną wiadomość, że na majątek napadła jakaś banda, grabiąc i mordując ludzi. Komar natychmiast z jednym z niemieckich urzędników wyjechał samochodem do majątku sąsiedniego dla zasięgnięcia języka, po czym chciał wracać do Wilna. Niemiec jednak się uparł, żeby jechać przez Glinciszki. Kiedy przejeżdżali przez majątek, pijana banda otoczyła samochód. Wywleczono Komara, a Niemcowi kazano odjechać. Odjechał kilkanaście metrów i ukryty za drzewem obserwował sytuację. Banda zamordowała Komara, dźgając go bagnetami do tego stopnia, że kiedy następnego dnia przyjechano po jego ciało, tego blisko dwumetrowego mężczyznę złożono do niewielkiej skrzynki”.
Śmierć tę opisał także Dariusz Fikus w książce „Pseudonim >Łupaszka<” (1988): „Po wycofaniu się z Glinciszek polskich partyzantów, silny oddział policji litewskiej przybył na miejsce 20 czerwca 1944 roku i urządził rzeź polskiej ludności cywilnej. Jak opowiadał administrator majątku, Holender z pochodzenia – policjanci rozstrzeliwali złapanych mężczyzn na miejscu, kobiety zabijali kolbami, dzieciom rozbijali głowy o mur i wrzucali do przydrożnego rowu. Ofiarą padła przede wszystkim służba folwarczna. Zamordowano 47 osób (major >Węgelny< mówił o zabiciu 80 osób), w większości kobiety i dzieci. Zginął tam także Władysław Komar (ojciec słynnego polskiego lekkoatlety)”.
Obecnie podaje się, że liczba ofiar mordu w majątku rodziny Jeleńskich w Glinciszkach (obecnie Glitiszkes) k/Wilna wyniosła 38 osób. Zamordowano ich w odwecie za śmierć 4 policjantów litewskich, którzy zginęli w starciu z oddziałem AK dowodzonym przez rotmistrza (kapitana) Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”.
Ale Władysława seniora tam nie zabito, jednak w związku ze zbrodnią w Glinciszkach tego samego dnia bagnetami zakłuli go członkowie Saugumy, zbrodniczej litewskiej formacji policyjnej, pozostającej na usługach władz okupacyjnych III Rzeszy oraz zwalczającej m.in. partyzantkę polską i radziecką, osławieni także jako tzw. strzelcy ponarscy lub szaulisi. Stało się to niedaleko pobliskiego Podbrzezia (obecnie Paberże). Ponoć Komara omyłkowo wzięto za komendanta Okręgu Wileńskiego AK płka Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”. Zginął w wieku zaledwie 33 lat. Pośmiertnie odznaczono go Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Najpierw pochowano na cmentarzu Rossa w Wilnie, a kiedy stało się to możliwe, ekshumowano i przeniesiono do neogotyckiej kaplicy-mauzoleum Komarów, stojącej na terenie rezydencjonalnym w Rogówku.
Matka
Matka kulomiota, Wanda z Jasieńskich (1910-1988) herbu Ogończyk, primo voto Komarowa, secundo voto Żylińska, urodziła się w Adalinie (gubernia mohylewska w carskiej Rosji). Uczyła się u urszulanek w Poznaniu, ale pełną wigoru pannę wylano stamtąd bez pardonu. Maturę zdała w Bydgoszczy, potem studiowała w poznańskiej Wyższej Szkole Handlowej. Lekkoatleci przyjęli ją z otwartymi ramionami, choć jej ojciec aż purpurowiał z oburzenia, że taki nieprzystojny sport wybrała, w którym biega się, skacze i rzuca z gołymi nogami. Po roku pobiła rekord Polski Haliny Konopackiej w pchnięciu kulą (potem poprawiała rekordy kraju jeszcze 4-krotnie). Tytuł mistrzyni kraju zdobywała 5-krotnie, w tym jeden w rzucie oszczepem. Startowała na Światowych Igrzyskach Kobiet (pra-mistrzostwa świata) w Pradze w 1930 r. (zajęła 5. miejsce w pchnięciu kulą) oraz na kobiecej olimpiadzie we Florencji w 1931 r. (drugie miejsce w kuli). Miała nawet jechać na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 1932 r., ale organizatorzy z programu zawodów skreślili akurat kulę. Poznała męża – Władysława Komara, który studiował wtedy na Uniwersytecie Poznańskim, odbył się ślub i teść Konstanty zabronił jej kalać nazwisko po stadionach, aby rodzinie despektu nie robić. Startowała więc nadal pod nazwiskiem panieńskim. Ustanowiła rekordy Przybałtyki w kuli oraz rzutach dyskiem i oszczepem.
Po zamordowaniu męża Wanda Komarowa uciekła z Litwy z dwójką dzieci: 8-letnią Marią i 4-letnim Władysławem oraz dobytkiem mieszczącym się zaledwie w jednym worku. Po dramatycznych przejściach okupacyjnych ułożyła sobie po wojnie życie na nowo i zamieszkała w Warszawie, dokąd sprowadziła dzieci, które przebywały w domu dziecka.
Junior
Władysław Komar junior (11.04.1940-17.08.1998), przyszły mistrz olimpijski w pchnięciu kulą, urodził się w Kownie, gdzie jego ojciec przez pewien czas był trenerem płotkarzy. W wieku 5 lat znalazł się razem ze starszą o 4 lata siostrą Marią w sierocińcu w Bogdańcu pod Łodzią, a potem przez 8 lat był w domu dziecka prowadzonym przez urszulanki w Otorowie, wsi wielkopolskiej pomiędzy Szamotułami a Pniewami.
Po zamieszkaniu z matką w Warszawie uczęszczał najpierw do liceum przy ul. Barcickiej, ale z powodu marnej nauki po roku przeniesiono go do Korpusu Kadetów Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego przy ul. Rakowieckiej, gdzie do jednej klasy chodził z późniejszym aktorem i satyrykiem Stefanem Friedmannem, a w wyższej uczył się Jan Pietrzak. Wychowanie fizyczne mieli z Markiem Grotem, późniejszym filarem redakcji młodzieżowej Telewizji Polskiej. Po kolejnym roku trafił do Technikum Samochodowego przy ul. Hożej, a stamtąd – po następnym wybryku, tym razem pirotechnicznym – do Technikum Samochodowego w Legnicy. W tych różnych szkołach próbował pływania, skoków do wody, szermierki, piłki ręcznej oraz boksu. W tej ostatniej dyscyplinie awansował nawet do reprezentacji Polski, najpierw młodzieżowej, a potem seniorów, zdobył też tytuł mistrza Warszawy. Ogółem stoczył 76 walk, ponosząc 12 porażek. Ale karierę zrobił dopiero w lekkoatletyce…
Na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium w 1972 r. ten sportowiec o klasycznym profilu greckiego posągu (dopiero gdy zwrócił oblicze w stronę rozmówcy, widać było przekrzywiony, bo złamany nos…) zdobył złoty medal, dostarczając rodakom tyle wzruszeń i radości, jak rzadko który zwycięzca przed i po nim. Ujął za serce szczególnie tym, że ów zawadiaka i oczajdusza, mężczyzna twardy i nieustraszony, ronił łzy na podium…
Rodowe srebra
Kulomiot miał w mieszkaniu stare sztychy m.in. z widokiem pałacu w Rogówku. Przy okazji trójmeczu lekkoatletycznego ZSRR-NRD-Polska w Wilnie w 1977 r. odwiedził rodzinne strony. Towarzyszył mu wtedy jego imiennik – późniejszy mistrz olimpijski z Moskwy ’80 w skoku o tyczce Kozakiewicz, który w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” w 2013 r. tak opisał tę wizytę: „Jak go tam zobaczyli, padli na kolana, bo >kniaź Komar przyjechał<”.
Władek zobaczył, że w rodzinnym gmachu urządzono szkołę rolniczą, ale we wsi spotkał jeszcze starców, którzy pamiętali jego ojca i matkę. Kiedy zobaczył, jak ubogo żyją, on, dusza hojna i szeroka, rozdał im tyle, ile miał przy sobie. Pomruczeli między sobą i dawaj znosić srebra zakopane przez dziedziczkę przed repatriacją. Przemycił je do Polski i postawił w kredensie.
Komar był autorem wielu barwnych opowieści, ale w autobiografii „Nie mówcie mi, jak mam żyć” (2013) zwrot sreber poświadczył Kozakiewicz: „To my z Władkiem myk w taksówkę i kazaliśmy się wieźć za parę rubli do Rogówka (…). Dojechaliśmy, wychodzimy z samochodu, ludzie natychmiast rozpoznają Władka (…). I rums! – przed Władkiem na kolana, całować go w rodowy sygnet z herbem, który ten dumnie nosił na palcu. (…) A Władek wczuł się w rolę udzielnego księcia i zaczął im rozdawać pieniądze. Temu wcisnął do ręki kilkadziesiąt rubli, tamtemu dziesięć. Myślałem, że śnię. Komar przyjechał do własnej wsi, chodzi po ulicy, ręce ściska, ludziska się do niego przytulają, a on im pieniądze rozdaje. Zaprowadzili nas do dawnego dworku Komarów, przerobionego bodaj na technikum. To dopiero był numer! No, dziedzic przyjechał po prostu! Kniaź Komar! Mało tego: jakiś chłop przyniósł mu rodowe srebra, zakopane przez jego matkę przed ucieczką do Polski, tłumacząc, że je wykopali i ukryli przed władzą radziecką”.
Po wojnie władze przeznaczyły pałac na technikum rolnicze, w latach 1971-75 mieściła się tam szkoła pszczelarska, a w okresie 1975-91 – 10-latka, czyli radziecka podstawówka. Zabudowania gospodarcze weszły w skład kołchozu o nazwie Nowe Życie.
W 1992 r., już po rozpadzie ZSRR i odzyskaniu niepodległości przez Litwę, mieszkający tam wciąż Komarowie (Komarasowie) ponownie weszli w posiadanie rezydencji w Rogówku. Zamieszkała w niej Akvilina Rimševičienė (Rymszewicz), córka Konstantego Komara III i Janiny z/d Bujwid.
Ze strony http://dworypogranicza.pl/index.php/litwa/224-rogowek wiemy, że: „W skład tego kompleksu wchodzą: oficyna i wozownia zbudowane po obu stronach frontowego gazonu, dwa spichlerze w kształcie oktagonalnych rotund nakrytych cylindrycznymi hełmami, oddzielone od siebie aleją wjazdową, której początek znajduje się przy dawnym zajeździe, zbudowanym w stylu neoklasycystycznym i ozdobionym ośmiokolumnowym portykiem. W pobliżu pałacu odnaleźć jeszcze można starą kuźnię, a w głębi parku – piętrowy, neogotycki dom ogrodnika, z pilastrami na narożach i oknami zamkniętymi na parterze ostrołukowo, a na piętrze – półkoliście. Większość budynków gospodarczych znajduje się na południe od pałacu, za rzeczką Jostą. Są tam: gorzelnia, obora, stodoła, stajnia i dawne magazyny, a nad samą rzeką – młyn wodny. Nieco dalej, za młynem, zbudowano w 1849 roku neogotycką kapliczkę, przeznaczoną na rodzinne mauzoleum. Tuż przy nim znajdują się symboliczne nagrobki Antoniego, Konstantego i Władysława Komarów. W pobliżu wylotu alei wjazdowej, po jego północnej stronie Józef Komar ufundował drewniany, trójnawowy kościół p.w. św. Stefana, którego budowę zakończono w 1796 roku. Przyścienne kolumny i tryglifowy fryz oraz trójkątny fronton otoczony gzymsem kostkowym w elewacji frontowej nadały mu cechy budowli klasycystycznej. Wnętrze świątyni zdobi prospekt organowy z 1795 roku oraz wiele XVIII- i XIX-wiecznych obrazów. Z obu stron kościoła postawiono w połowie XIX stulecia dwie murowane, niewysokie dzwonnice, również noszące cechy klasycystyczne”.
Ireneusz Pawlik
Bibliografia
Aftanazy, Roman – „Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej”, tom 4 (województwo wileńskie), Wydawnictwo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków 1993
Fikus, Dariusz – „Pseudonim >Łupaszka<”, wydawnictwo Agencja Omnipress, Warszawa 1988
Komar, Władysław; Lis, Jan – „Wszystko porąbane. Władysław Komar”, Wydawnictwo Stapis, Warszawa 1992
Komar, Władysław; Otałęga, Jan; Pawlik, Ireneusz – „Alfabet Władysława Komara. Sportowcy, artyści, prominenci”, Wydawnictwo Venus, Kraków 1991
Kozakiewicz, Władysław; Pol, Michał – „Nie mówcie mi, jak mam żyć”, Agora SA, Warszawa 2013
Lis, Jan – „Romantyczne olimpiady”, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1984
Sempoliński, Ludwik – „Druga połowa życia”, wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1985
http://dworypogranicza.pl/index.php/litwa/224-rogowek
www.polishgenealogy2.blogspot.com
Fot. Polska Agencja Prasowa
Więcej ciekawostek o IO przeczytasz w specjalnym wydaniu DTS – dostępnym za darmo pod linkiem:




























































































































































































































