Zmarł Charles Merrill, skromny milioner i filantrop. Kochał Nowy Sącz i tutaj spędził ostatni czas...

29 listopada 2017 r. w nowosądeckim szpitalu zmarł Charles Merrill, syn i spadkobierca założyciela jednego z największych banków inwestycyjnych świata - Merrill Lynch. Był  pisarzem, nauczycielem, przyjacielem Czesława Miłosza, przyjacielem i mentorem dzieciaków, którym pomagał szlifować talenty. Był milionerem i filantropem. Mieszkał skromnie w bloku na sądeckim osiedlu Millenium. 

W poniedziałek 4 grudnia 2017 r. miał odebrać Nagrodę im. Jerzego Giedroycia. Decyzją jury został uhonorowany nagrodą specjalną za całokształt działalności. Odszedł kilka dni przed publicznym ogłoszeniem werdyktu.

Charles E. Merrill JR.  urodził się w 1920 r. Dzielił swoje życie pomiędzy Boston i Nowy Sącz. W Stanach Zjednoczonych znany był jako pionier walki z segregacją rasową w szkołach. Polską historią zainteresował się dzięki lekturze Trylogii Sienkiewicza. Po raz pierwszy przyjechał do Polski latem 1939 r. Od tej pory stała się jego drugą ojczyzną. Wraz wraz z żoną - Julie Boudreaux (nauczycielką języka angielskiego w nowosądeckim Zespole Szkół Społecznych SPLOT), mieszkał w bloku na nowosądeckim osiedlu Millenium.

Przez kilkadziesiąt lat wspierał finansowo organizacje pozarządowe działające na rzecz demokracji, tolerancji i praw człowieka oraz szkoły na prowincji w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Był członkiem honorowym Małopolskiego Towarzystwa Oświatowego. Dla młodzieży z Ziemi Sądeckiej, która chciała uczyć się w Zespole Szkół Społecznych „Splot” stworzył  fundusz stypendialny.

W 2002 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej – najwyższym odznaczeniem nadawanym cudzoziemcom, którzy wnieśli wybitny wkład we współpracę Polski z innymi państwami i narodami.

Z żalem żegnają go przyjaciele z sądeckiego Małopolskiego Towarzystwa Oświatowego, z którymi spędził ostatnie pół roku życia.

Swoją niezwykłą historię opowiedział nam w 2011 roku.

„W powojennej Polsce i Czechosłowacji Merrill czerpał wiedzę o systemie od kilku nowo pozyskanych przyjaciół, m.in. Jacka Woźniakowskiego, i starał się pomagać finansowo instytucjom które wskazali, np. Uniwersytetowi Katolickiemu w Lublinie. Jego liczne pobyty w Polsce, w różnych jej politycznych fazach obfitują w rysy komiczne. Ten filantrop z powołania zdawał się czerpać przyjemność z wyglądania i zachowywania się jak biedak. Toteż woźni nie dopuszczali go nieraz przed oblicze osób kierujących instytucjami, którym pomagał, a lekcję o pazernej Polsce po upadku komunizmu otrzymał w świeżo odnowionym Hotelu Francuskim w Krakowie. Starszy kelner złapał go za kark i wyprowadził. Nie dla takich chudzin te nasze wspaniałości.... Sam o tym opowiadał z humorem”. - pisał o Nim Czesław MIŁOSZ.

Nie znam rodowitego Amerykanina, który bardziej niż Charles Merrill miałby prawo powiedzieć, że Polska jest jego drugą – duchową - ojczyzną – to słowa Stanisława Barańczaka.

POŻEGNANIE ZMARŁEGO w sobotę, 2 grudnia o godz. 12. w Nowym Sączu

Zdjęcia: archiwum DTS i Małopolskiego Towarzystwa Oświatowego;
Serdeczne podziękowania za pomoc w skompletowaniu materiału do tekstu składamy Pani Alicji Derkowskiej
Informację o nagrodzie im. Jerzego Giedroycia przyznanej Ch. Merrillowi podała Kultura Paryska

 

 

 

WIŚNIOWSKI3

3 comments

  1. Jarek 1 Grudzień, 2017 at 01:02 Odpowiedz

    Na pewno nie zwykły i wspaniały Człowiek, ale jakim cudem wybrał ziemię Sądecką jako miejsce chociażby czasowego pobytu. Gdy znajomy Amerykanin płacił kartą z nazwiskiem jego ojca na pierwszym miejscu Merrill , Lynch ( dawniej jeszcze Pierce, Fener & Smith ), zrobiło to na mnie wrażenie, tym bardziej, ze wyraził zadowolenie, ze pienądze na emeryturę dobrze u nich zainwestował. Ale, gdyby ktos mi powiedzial wowczas, ze syn tego z pierwszego miejsca na karcie, zamieszka w Sączu, byloby to tak prawdopodobne , jakby powiedział , ze na księzycu. Niesamowite, czesc jego pamięci.

Wypowiedz się w tej sprawie