PiS chce, żeby łącka śliwowica była legalna

Minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel ma zająć się powołaniem komisji, która podejmie prace w kierunku legalizacji słynnej łąckiej śliwowicy.  Tak wynika z zapewnień senatora Stanisława Koguta.

W maju ubiegłego roku grupa producentów łąckiego trunku rozmawiała w sądeckim starostwie z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofem Jurgielem.

Rząd chce, aby produkcja wysokoprocentowego napoju ze śliwek węgierek wyszła wreszcie z podziemia. Minister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel zapowiada podjęcie prac zmierzających do legalizacji produkcji owocowych destylatów, w tym śliwowicy.

Politycy PiS chcą wprowadzić korzystne dla rolników limity.

- Chodzi o to, aby rolnicy mogli legalnie produkować sto litrów śliwowicy - mówi poseł Jan Duda, członek sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz szef chłopskiej „Solidarności” w powiecie nowosądeckim.

Urząd patentowy chroni znak towarowy śliwowicy wytwarzanej w Łącku, jednak wysoka akcyza i  obowiązujące prawo skutecznie blokują legalną produkcję i sprzedaż tego trunku.

- Najwyższy czas, żeby Łącka Śliwowica i inne owocowe okowity stały się polskim odpowiednikiem niemieckiego sznapsa – mówi senator ze Stróż.

- Minister Krzysztof Jurgiel chce powołać specjalną komisję ekspertów, którzy doprowadzą do finału wieloletnie starania o legalizację trunku - dodaje Kogut.

- Nadarza się w końcu okazja, aby to załatwić. PiS rządzi sam, więc może uda im się legalizację śliwowicy przeforsować – ma nadzieję Krzysztof Mauer, Prezes Stowarzyszenia Łącka Droga Owocowa.

PiS chce się wzorować na systemie austriackim, z tym, że dopuszczalny limit produkowanej bez akcyzy śliwowicy wynosiłby 100 litrów. Czy to dobre rozwiązanie?

W Austrii wynegocjowano, że można produkować trunki w ilości nie 100, ale 300 litrów w gorzelniach gospodarczych.  Mam nadzieję, że i my będziemy mogli w końcu sprzedawać śliwowicę. Szkoda byłoby zaprzepaścić wielowiekową tradycję naszych ojców i dziadów. Śliwowicę produkowano już przed wiekami. Nasz trunek, wielokrotnie nagradzany, powinien w końcu zostać należycie doceniony – dodaje Krzysztof Mauer.

Przepisy w sprawie legalizacji śliwowicy wymagają ustaleń nie tylko z ministerstwem rolnictwa, ale także Ministerstwem Zdrowia, Edukacji, czy Służbą Celną.

Brak decyzji w sprawie legalizacji jest niestety dla trunku zgubny. Od lat przybywa oszustów, którzy nielegalnie podrabiają "krasilicę". Już kilka lat temu na rynku dostępne były w sprzedaży fałszywe "śliwowice", produkowane z ukraińskiego spirytusu lub rozcieńczane wodą destylowaną. Gdyby łącka została zalegalizowana, na butelce umieszczone byłoby imię i nazwisko producenta, co zminimalizowałoby ryzyko podróbek.

***

Łącka śliwowica została w 1989 r. uznana za niematerialne dobro kultury narodowej. Natomiast 10 października 2005 r. umieszczono ją na Liście Produktów Tradycyjnych.

Fot. Ilustracyjne - pixabay

Reklama w DTS

Wypowiedz się w tej sprawie