Płyta z pastorałkami jak wehikuł czasu

Mali Mystkowianie w duecie z działaczami z grupy dorosłych fanów folkloru Mystkowianie ruszyli tropem zapomnianych pastorałek. Najpierw była praca śledcza: trzeba było odszukać dawne dźwięki, które zapisały się jedynie w pamięci mieszkańców. Potem przyszedł czas na mocne muzyczne szlify odnalezionych utworów. Efektów będzie można posłuchać tuż po nowym roku. Oficjalna premiera odbędzie się 13 stycznia w Małopolskim Centrum Kultury Sokół. O pracy nad płytą rozmawiamy z KAMILEM WIATREM, członkiem zespołu Mystkowianie.

- Kiedy pojawił się pomysł, żeby rozpocząć pracę nad płytą?

- Pierwsze przygotowania do tej płyty rozpoczęły się jeszcze w wakacje w ubiegłym toku. To dość nietypowy repertuar na świąteczną płytę. Nasz choreograf Patryk Rutkowski oraz kierownik muzyczny Larysa Morawska rozpoczęli poszukiwania, przeprowadzili wywiady z mieszkańcami, którzy opowiadali o tym jakie kolędy i pastorałki śpiewało się kiedyś we wsi Mystków. Następnie było opracowanie muzyczne tych utworów i przystąpiliśmy do nauki śpiewania. To ostatnie nie było takie łatwe, bo kompletnie nie znaliśmy większości utworów, więc uczyliśmy się wielu rzeczy od nowa. Największą trudność sprawiała nam gwara, bo w tym przypadku był kładziony nacisk na to, aby zachować tradycyjną formę utworów.

- Coś Was szczególnie zaskoczyło przy tej pracy?

- Najważniejszym odkryciem była wspaniała współpraca między zespołem dziecięcym, a zespołem z udziałem dorosłych. Ten ostatni powstał dopiero w 2014 roku, a ten dziecięcy działa już 30 lat. Nikt nie spodziewał się takiego efektu w przypadku wspólnego wykonywania niektórych utworów. Płyta składa się z kolęd i pastorałek wykonywanych przez solistów, dorosłych i dzieci w różnym wieku. Jest w pewnym sensie wyjątkowa, bo łączy kilka pokoleń. Jest też utrzymana w nietypowym charakterze, bo ma elementy słuchowiska. Słyszymy odgłos drzwi otwieranych przez grupę kolędników, mamy elementy dotyczące zachęcania do śpiewania kolęd.

fot. arch. zespołu.

fot. arch. zespołu.

- Czy musieliście się uczyć dawnego sposobu śpiewania? Przecież ewoluował on przez dziesiątki lat?

- Tutaj mieliśmy ułatwione zadanie, bo w naszym zespole są osoby, które mają już ponad 80 lat. To między innymi nasz kierownik Benedykt Poręba i jedna z naszych tancerek, bardzo znana harcerka na Sądecczyźnie, Władysława Janusz. To właśnie oni wielokrotnie poprawiali nas przy samej formie śpiewania. Tu trzeba zaznaczyć, że pewne zasady śpiewu, które dotyczą całego regionu, niekoniecznie obowiązują w tej części, w której leży Mystków. Wydaje się więc, że mamy tutaj pewną przewagę nad innymi, bo w naszym przypadku możemy czerpać z samych korzeni, a przecież zamierzeniem tej płyty było właśnie to, żeby do tych korzeni wrócić.

- Ta płyta opowiada jakąś historię? Jaka jest jej kompozycja?

- Mamy lachowską izbę w Mystkowie, gdzie jest grupa domowników, do której dołączają goście. Śpiewają dzieci, pojawiają się kolędnicy i znów rozpoczyna się wspólne kolędowanie. Tworzy to pewien obraz tego, jak to mogło kiedyś wyglądać w naszej miejscowości. Mamy też nowy pomysł na najbliższy rok związane z istniejącym już obrzędem „Kolędowanie na Mystkowie”. Te pastorałki i kolędy z płyty chcemy wpleść w to przedstawienie.

- Osoby starsze, które pamiętają te utwory z lat młodości miały już okazję przesłuchać płyty, ocenić ją?

- Mogę powiedzieć na przykładzie swojej babci, która kończy w przyszłym roku 80 lat. Zawiozłem tę płytę do mojego domu w Bobowej i okazało się, że babcia wiele z tych utworów zna osobiście. Na jej twarzy było widać wzruszenie, bo te kolędy słuchała i śpiewała, gdy była małym dzieckiem. Formę przekazu, który jest dość niestandardowy na tej płycie, mogliśmy przetestować w Krakowie. Braliśmy tam udział w eliminacjach do Międzynarodowego Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie. Jury mówiło o tym, że utwory są bardzo autentycznie, wykonywane naturalnie. Dla nich to było nowe doświadczenie, a przecież są to kolędy i pastorałki śpiewane już co najmniej od stu lat.

- Kiedy będzie można Was posłuchać na żywo?

- Mamy zaplanowanych kilka koncertów na styczeń: w Krakowie, Nowym Sączu, Paszynie i prawdopodobnie w miejscowości Biskupice koło Wieliczki.

Rozmawiała Krystyna Pasek

Okna i drzwi

1 comment

Wypowiedz się w tej sprawie