Ojciec Wojciech Gołaski, dominikanin: czas na wskrzeszenie wiary...

Niedziela Zmartwychwstania zaczyna się, jak każda niedziela, w sobotę w nocy. W Męce spadła na Zbawiciela, na Jezusowe ramiona cała diabelska złość. Przypomnijmy sobie, od czego się rozpoczął Wielki Post. Rozpoczął się od pustyni. Tam przyszedł diabeł i kusił Go. W opisie św. Łukasza po odrzuceniu trzech pokus ewangelista zaznacza: „Diabeł odstąpił od Niego aż do czasu”. Dlaczego „aż do czasu”? Chodzi oczywiście o czas Męki. W godzinę Męki diabeł przystąpił ponownie. I wylał tam na Zbawiciela całą złość, całe zło, do jakiego kiedykolwiek namówił ludzi.

W zmartwychwstaniu, w Wielką Noc cała kumulacja złości została zniweczona. Rozbita w pył i proch, unicestwiona! Dlatego jest to tak wielkie święto. To jest święto zwycięstwa największego ze wszystkich. Boże zwycięstwo, ale odniesione nie dla Boga, bo On tego nie potrzebował, ale dla nas. Złość diabelska nie dotykała Boga. Dotknęła Go dopiero tu na ziemi, gdy przyszedł na nią jako człowiek. Wystawił się na ten cios, bo chciał być z nami i nie zgodził się nas porzucić. I spadła na Niego cała złość, która przedtem zniewoliła nas. A w zmartwychwstaniu cała ta niewoląca złość została rozbita. Dlatego zwycięstwo odniesione przez Jezusa jest zwycięstwem odniesionym dla nas. Jest co świętować. Udział w Męce, udział w tym zwycięstwie przez łączność z Jezusem Zmartwychwstałym jest możliwy przez wiarę.

I dlatego z chwilą Zmartwychwstania rozpoczyna się czterdzieści dni, które będziemy świętować w liturgii. Czterdzieści dni aż do Wniebowstąpienia, podczas których Jezus ukazywał się uczniom i rozmawiał z nimi. I w tych spotkaniach wskrzeszał z martwych ich wiarę. Najpierw Ojciec wskrzesił Jezusa z martwych, a potem Jezus przez czterdzieści dni wskrzeszał wiarę uczniów, która w Wielki Piątek umarła.

Po aresztowaniu, umęczeniu i zabiciu Jezusa wiara nikogo - poza Matką Bożą - nie przetrwała. Wiara uczniów umarła. Powiedzieli sobie: to koniec, było wspaniale, były nadzieje i perspektywy, ale jest po wszystkim, wszystko skończone. Dlatego trzeba było tę wiarę wskrzesić, i to właśnie Jezus czynił ukazując się uczniom po Zmartwychwstaniu. Nie bez powodu Ewangelia nie opisuje ani jednego spotkania Jezusa po zmartwychwstaniu z Jego Matką. Nie było to potrzebne, bo Jej wiara nie umarła. Nie było potrzeby wskrzeszać wiary Matki Bożej. A wiara jest po to, żeby ożywiała i żeby ją dalej przekazać i by przez to także inni mieli łączność z Jezusem.

Mając łączność z Jezusem, mamy łączność z Jego Zmartwychwstaniem. Nasz udział w Zmartwychwstaniu dopełni się w dzień ostateczny, w dzień wskrzeszenia umarłych, gdy dokona się ciała zmartwychwstanie. Ale już teraz uczestniczymy w zmartwychwstaniu Jezusa, za każdym razem, gdy zwyciężony zostaje grzech. Za każdym razem gdy tam, gdzie była pustynia grzechu i obojętności, dojrzewają i owocują dobre uczynki, świadczące o zwycięskiej mocy Boga.

Wysłuchał: Wojciech Molendowicz
Fot. Paweł Leśniak

Opowieść o. Wojciecha Gołaskiego o wszystkich niedzielach Wielkiego Postu znajdziesz w najnowszym wydaniu DTS

Remar

Wypowiedz się w tej sprawie