O strażackiej przyjaźni, która nie zna granic - O priateľstve hasičov, ktoré nepozná hranice

Strażak ochotnik jaki jest, każdy widzi. Chłop jak dąb (a czasem i baba) - do tańca i do różańca. A jak przyjaźń między druhami, to już na dobre i bez granic. Jeden za drugim nawet w ogień wskoczy. Strażak ze strażakiem, jeśli chce, to zawsze się dogada, nieważne w jakim języku.

Lata temu zjechali tłumnie do Rożnowa druhowie na spotkanie zarządów powiatowych. Tak się stało, że zjawili się tam również hasiči ze Słowacji. Zapewne los tak chciał, że obecny na spotkaniu w Rożnowie komendant korzeńskich strażaków spontanicznie zaprosił Słowaków do odwiedzenia remizy OSP Korzenna. Druhowie z zaproszenia skorzystali i w drodze powrotnej ze spotkania wstąpili do Korzennej. Tak właśnie, całkiem przypadkowo, zrodziła się trwająca po dziś dzień przyjaźń polsko-słowacka.

Kiedy druh Stanisław zaprasza Słowaków, a druh Jano Polaków, to nie ma mocnych, by zaproszeni się nie zjawili. Trudno znaleźć uroczystość w OSP Korzenna, podczas której zabrakłoby przedstawicieli DHZ Nová Ľubovňa i odwrotnie. No bo jak świętować najlepiej, jeśli nie w gronie przyjaciół?

Ta międzypaństwowa znajomość to jednak nie samo świętowanie, choć to chyba cieszy najbardziej. To także wymiana doświadczeń, poznawanie innej kultury i historii. Kiedy kilka lat temu do Polski wprowadzano nowy regulamin zawodów sportowo-pożarniczych dla młodzieży, kto mógł strażaków z Korzennej nauczyć „z czym to się je”? Oczywiście, że Jano i jego ekipa. Młodzież wyruszyła na Słowację, by tam poznać tajniki nowych konkurencji. W momencie, gdy Jano wołał: „pripravený?” (gotowi?), słyszał w odpowiedzi: „przyprawieni i ugotowani!”.

Okazało się, że w tym przypadku nie ma czegoś takiego jak bariera językowa. Choć słowacka mowa nieco śmieszyła młodych Polaków, a młodzież ze Słowacji zaśmiewała się do rozpuku z niektórych polskich słówek, to z dogadaniem się nie było problemu. Kiedy brakowało języka, pomagały i gesty.

Od tamtej pory młodzieżówka z Korzennej występuje gościnnie na słowackich zawodach sportowo-pożarniczych, co zawsze jest ogromną przygodą.

Z dorosłymi bywało podobnie. Kiedy Jano przemawia na korzeńskich zebraniach, druhowie rozumieją co drugie słowo, ale sens wypowiedzi wyłapują wszyscy i z aprobatą i sympatią kiwają głowami. Jednak w niczym to nie przeszkadza. Podobnie to wygląda, kiedy strażakom z Korzennej przyjdzie wypowiadać sie na zebraniach w DHZ Nová Ľubovňa.

Jedni i drudzy zawsze chcą wypaść jak najlepiej i jak najwięcej przekazać i pokazać swoim zagranicznym znajomym. Tak oto Słowacy mieli już okazję płynąć statkiem po Jeziorze Rożnowskim, zwiedzić elektrownię, sądecki skansen i Miasteczko Galicyjskie, czy pasiekę Bartnik w Stróżach. Z kolei Polacy odwiedzili kilkakrotnie Zamek Lubownia, byli w gorzelni i fabryce węży strażackich.

W ramach podsumowania, na potrzeby określenia przyjaźni DHZ Nová Ľubovňa i OSP Korzenna powiedzieć można, że „Polak, Słowak, dwa bratanki, i do szabli i do szklanki”, bo i szablę druh Stanisław posiada, kiedy dumnie w mundurze galowym kroczy, świętując wspólnie ze Słowakami.

To aký je dobrovoľný požiarnik, každý vidí. Chlap ako hora (a niekedy aj žena) - do voza a do koča. A priateľstvo na dobré aj zlé, a bez hraníc. Jeden za druhým dokonca do ohňa skočí. Požiarnik s požiarnikom sa vždy dohovorí a nie je dôležité v akom jazyku. 

Pred mnohými rokmi sa stretli v Rożnowe predstavitelia okresných správ. Objavili sa na ňom aj hasiči zo Slovenska. Osud chcel, aby na tomto stretnutí v Rożnowe veliteľ korzeńskichhasičov spontánne pozval Slovákov na návštevu hasičskej zbrojnice OSP Korzenna. Slováci pozvanie prijali a na spiatočnej ceste navštívili Korzennu. Práve takto sa celkom náhodne zrodilo, do dnes trvajúce, poľsko-slovenské priateľstvo.

Keď Stanisław pozýva Slovákov a Jano Poliakov, vždy sa pozvaný dostaví. Len ťažko nájdete slávnosť v OSP Korzenna, počas ktorej by chýbali predstavitelia DHZ Nová Ľubovňa a opačne. Veď predsa najlepšie sa oslavuje v kruhu priateľov, či nie?

Táto medzinárodná známosť nie je len o oslavovaní, hoci to teší najviac. Je to tiež výmena skúsenosti, spoznávanie inej kultúry a histórie. Keď pred niekoľkými rokmi v Poľsku zaviedli nové podmienky hasičských súťaží pre mládež, kto mohol hasičov z Korzennej naučiť o čo ide”?

Samozrejme Jano a jeho tím. Mládež sa vybrala na Slovensko, aby tam spoznala tajomstvá nových disciplín. Vo chvíli, keď Jano kričal: „pripravení?” (po poľsky okorenení), počul odpoveď: „okorenení a uvarení!”.

Ukázalo sa, že v tomto prípade neexistuje niečo také, ako jazyková bariéra. Hoci slovenský jazyk bol pre mladých Poliakov smiešny a slovenská mládež sa smiala z niektorých poľských slovíčok, s dorozumievaním nebol problém. Keď bol problémom jazyk, pomáhali gestá.

Odvtedy mládež z Korzennej hosťuje na slovenských hasičských pretekoch, čo je vždy veľkým dobrodružstvom.

S dospelými je to podobne. Keď Jano hovorí na korzeńskich stretnutiach, všetci mu rozumejú každé druhé slovo, ale zmysel chápu všetci a súhlasne prikyvujú hlavou. Podobne to vyzerá, keď hasič z Korzennej príde na stretnutie v DHZ Nová Ľubovňa.

Jedni aj druhí chcú čo najviac ukázať svojím zahraničným priateľom. Takto Slováci mali možnosť plávať po Rożnowskom jazere, navštíviť elektráreň, sadecký skanzen a Galícijské mestečko alebo včelín Bartnik v Stróżach. Poliaci znova mohli niekoľkokrát navštíviť Ľubovniansky hrad, expozíciu liehovarníctva a fabriku hasičských hadíc.

Ak by sme teda chceli definovať priateľstvo medzi DHZ Nová Ľubovňa a OSP Korzenna môžeme povedať, že „Slovák a Poliak sú dvaja bratranci, do boja aj k poháriku“, lebo Stanisław má dokonca aj šabľu, keď hrdo kráča  v slávnostnej uniforme, oslavujúc spolu so Slovákmi.

fot. arch. OSP Korzenna

SEZAM

Wypowiedz się w tej sprawie