Ma szansę na koronę najpiękniejszej

Zdobyła tytuł Miss Ziemi Sądeckiej, przeszła ćwierćfinały w Łodzi, w podwarszawskich Kozienicach rywalizowała w półfinałach, a 3 grudnia w Krynicy-Zdroju powalczy o koronę najpiękniejszej. 19-letnia Kinga Choma wierzy, że tytuł najpiękniejszej jest w zasięgu jej możliwości.


Zaczęło się od castingu do wyborów Miss Ziemi Sądeckiej. Tak naprawdę nikt specjalnie nie musiał Kingi namawiać do udziału w wyborach najpiękniejszej. - Od dzieciństwa oglądałam wybory miss i myślałam, żeby wziąć w nich kiedyś udział. Czekałam tylko na skończenie 18 lat. Joanna Durlak, organizatorka wyborów, z którą współpracowałam wcześniej, namówiła mnie na udział w tegorocznej edycji. Najbliżsi dodali mi skrzydeł i… udało się – śmieje się śliczna sądeczanka.

Czas wyborów zbiegł się z maturą najpiękniejszej sądeczanki. Jednak uczennica sądeckiego VI Liceum Ogólnokształcącego połączyła przygotowania z nauką. - Przed i po próbach uczyłam się do matury. 19 maja dzień przed finałem miałam ostatni egzamin ustny z języka angielskiego. Wszystko zdałam i jestem zadowolona z wyników. Matura zresztą była dla mnie najważniejsza, gdyby była konieczność, pewnie dla matury zrezygnowałabym z wyborów – przyznaje.

Takiej konieczności jednak nie było. Maturę zdała, a teraz studiuje w Nowym Sączu kosmetologię. I oczywiście przygotowuje się do wyborów. Dba o swoją urodę, przywiązuje wagę do zdrowego odżywiania, ale bez nadmiernej przesady. - To nie tak, że jem tylko sałatę. Po prostu unikam tłustych rzeczy, fast foodów, alkoholu, używek, papierosów. W kwestii urody jestem samowystarczalna. Manicure i makijaż robię sama. Na co dzień stosuję tylko delikatny makijaż, bo pod mocnym skóra gorzej oddycha. Raz w miesiącu rezerwuję wizytę u fryzjera,
żeby odżywić włosy, podciąć końcówki. I właściwie tylko tyle… - uśmiecha się promiennie.

Castingi, kolejne etapy wyborów, sesje zdjęciowe, pokazy wcale jej nie przerażają, wręcz przeciwnie, w świecie mody czuje się jak ryba w wodzie.
- Wiem, na co mnie stać i co mogę osiągnąć – mówi.

Na niedawnej sesji wizerunkowej, która odbyła się w plenerze Miętowych Wzgórz koło Zakroczyma, pięknie zaprezentowała się w białym spodnium. Przed obiektywem Seweryna Cieślaka w stylizacji Kasi
Cygańskiej wypadła uroczo.

Teraz jednak przed Kingą najważniejszy i najtrudniejszy etap. 3 grudnia w Krynicy-Zdroju odbędzie się wielki finał. - Przyznaję, że to trochę stresujące. Ale równocześnie cieszę się, że wybory są tuż obok, w Krynicy-Zdroju. Nawet jeśli coś zapomnę, to jestem w stanie szybko wrócić do domu. Poza tym bardzo liczę na to, że Sądecczyzna będzie mi kibicować, a wtedy będzie łatwiej… - przyznaje.

W finałach nie ma etapu, którego Kinga szczególnie by się obawiała. Występ w strojach kąpielowych, czy rozmowa, nie są powodem do stresu. Jeśli padnie pytanie o jej marzenie…, zapewnia, że nie odpowie, iż jest to pokój na świecie. - Oczywiście pewnie każdy by chciał, żeby na świecie był pokój. Ale moim marzeniem jest rozwinąć się w świecie mody, skończyć studia, mieć swoje pasje, samorealizować się w tym co kocham – mówi.

Na razie udaje jej się bez przeszkód łączyć studia i wyjazdy na sesje zdjęciowe czy zgrupowania przygotowujące do wyborów. - To tylko kwestia chęci, mobilizacji i dobrej organizacji czasu – twierdzi. Może piękna sądeczanka powtórzy sukces Ewy Wachowicz – Miss Polonia 1992, pochodzącej z podgorlickich Klęczan. - Przyznaję, gotować też lubię i piec smakołyki – śmieje się Kinga.

Sądeczanka występuje z numerem 1 wśród 24 innych pięknych dziewcząt z całej Polski. Konkurencja jest duża, ale Kinga jest pozytywnie nastawiona i pełna wiary w sukces. - Będzie bardzo ciężko, żeby się wybić, ale będę walczyć fair. Myślę, że jest szansa na koronę.

A na razie można śledzić profil Kingi Chomy – kandydatki do tytułu Miss Polski, lajkować jej zdjęcia, komentować, udostępniać i oczywiście trzymać kciuki.

Fot. Arch. K.Choma

Czytaj "Dobry Tygodnik Sądecki":

Wypowiedz się w tej sprawie